Legia pracuje nad tym elementem. To może być wielki problem
Legia Warszawa ma za sobą fatalną rundę, którą zakończyła w strefie spadkowej Ekstraklasy. Pożegnała się też z rozgrywkami Pucharu Polski oraz Ligi Konferencji. Drużynie na pewno nie pomogło zamieszanie na ławce trenerskiej. Edward Iordanescu swoim odejściem zaskoczył nie tylko kibiców, ale także działaczy, którzy mieli problem ze znalezieniem jego następcy. Ostatecznie postawili na Marka Papszuna, ale Raków Częstochowa puścił go dopiero po ostatnim grudniowym spotkaniu. Do tego czasu za wyniki odpowiadał Inaki Astiz, który kompletnie sobie nie poradził.
Od tygodni zespół przygotowuje się już pod wodzą Paszuna oraz jego sztabu szkoleniowego. Trwają intensywne prace nad przystosowaniem do nowego systemu oraz poprawą elementów, które do tej pory nie działały. Raków Papszuna słynął z bardzo dobrej i ułożonej defensywy – tym samym ma cechować się Legia. Analiza sparingów wykazała, że faktycznie idzie jej w tym aspekcie gry znacznie lepiej, co wiosną może przyczynić się do poprawy fatalnych wyników.
Przy Łazienkowskiej najbardziej obawiają się natomiast o skuteczność w ofensywie. Sztab szkoleniowy każdego dnia prowadzi treningi z wykończenia akcji, tak aby zawodnicy robili to lepiej. Problem w tym, że ani Mileta Rajović, ani Antonio Colak to nie są urodzeni snajperzy. Z tego względu Papszun oczekuje tej zimy nowego napastnika, który na pewno już nie wzmocni drużyny podczas obozu przygotowawczego.









