Członek zarządu Górnika ujawnił, z czym naprawdę się mierzono. „Lukas Podolski ratował klub” [WYWIAD]

Górnik Zabrze ma za sobą jeden z najlepszych sezonów od lat, ale w klubie jednak daleko od euforii. Członek zarządu Górnika dr Bartłomiej J. Gabryś opowiedział Goal.pl o finansach, europejskich pucharach, transferach i wyzwaniach, które wciąż stoją przed klubem.

Bartłomiej Gabryś
Obserwuj nas w
fot. BEAUTIFUL SPORTS Pressphoto Agency / Alamy Na zdjęciu: Bartłomiej Gabryś
  • Górnik Zabrze ma za sobą bardzo udany sezon 2025/2026. Okazuje się, że jednak w klubie z powodu poprawy sytuacji finansowej nie otwierano szampanów. Bartłomiej Gabryś opowiedział o spłacie historycznych zobowiązań, poprawie płynności finansowej oraz o tym, dlaczego klub nadal musi zachować dużą ostrożność w wydatkach
  • Członek zarządu Górnika w rozmowie z Goal.pl tłumaczył, jakie koszty generują wyjazdy w Europie, dlaczego pierwsze rundy nie zawsze oznaczają zysk i czego najbardziej obawia się klub przed występami w eliminacjach europejskich pucharach
  • Przedstawiciel ekipy z Zabrza opowiedział nam również, jak zmieniły się perspektywy klubu po przejęciu przez Lukasa Podolskiego i czy oznacza to większe transferowe ambicje

Lukas Podolski przejął Górnika. Co dalej z władzami klubu?

Łukasz Pawlik (Goal.pl): Jesteśmy niedługo po tym, jak właścicielem Górnika Zabrze został Lukas Podolski. Czy to oznacza, że jednocześnie wystartował wyścig po fotel prezesa klubu?

Bartłomiej Gabryś (członek zarządu Górnika Zabrze): – Nic mi o tym nie wiadomo. Wszelkie zmiany korporacyjne wynikają z tego, jakim typem przedsiębiorstwa jest klub, a Górnik jest spółką akcyjną. Wszelkie zmiany będą przebiegały w określonym czasie. Informacją publiczną jest to, że na 17 czerwca przewidziano walne zgromadzenie akcjonariuszy. Zgodnie z porządkiem obrad będą tam dokonywane zmiany dotyczące wewnętrznych dokumentów związanych z funkcjonowaniem spółki. Jest również punkt dotyczący zmian w Radzie Nadzorczej.

Czy są już znane plany dotyczące dalszej współpracy z klubem?

Na dzisiaj nie mam wiedzy na temat tego, co będzie dotyczyło mojej osoby. Nie wiem również, czy nowy właściciel przewiduje zmiany w składzie organów spółki, jaki będzie skład zarządu, ilu będzie liczył członków ani jakie funkcje będą oni pełnić. To są decyzje właścicielskie i niech takimi pozostaną.

Miliony do spłaty. Największe finansowe wyzwania

Górnik stał się częścią Pana zawodowej kariery od maja 2024 roku. Poza działalnością naukową na Uniwersytecie Ekonomicznym to pierwsze tak duże wyzwanie organizacyjno-menedżerskie w Pana karierze. Jak ocenia Pan ten czas pod względem trudności i satysfakcji?

Pierwszy rok był faktycznie rokiem ratowania wielu kwestii finansowych, które moim zdaniem wcześniej nie zostały właściwie zaadresowane. 2024 rok był bardzo trudny i gdyby nie wielokrotne wsparcie Lukasa, trudno byłoby to zrealizować. Klub miał duże obciążenia finansowe, liczne zobowiązania wymagające natychmiastowej spłaty, a wiele z nich było już istotnie przeterminowanych. Trzeba było rozłożyć te zobowiązania w czasie, przekształcić je w zobowiązania długoterminowe, a następnie konsekwentnie zacząć spłacać. To było jedno z kluczowych wyzwań pierwszego roku. Później przyszły istotne decyzje dotyczące pionu sportowego. Mam na myśli współpracę pomiędzy działem sportowym a zarządem, funkcjonowanie sztabu szkoleniowego, nawiązanie współpracy z trenerem Michalem Gasparikiem, wyznaczenie celów sportowych oraz zmiany kadrowe w drużynie. 23 maja tego roku minęły dokładnie dwa lata od momentu, kiedy zostałem powołany na stanowisko członka zarządu Górnika Zabrze. Co ciekawe, zbiegło się to z ostatnim meczem sezonu, zatem widzę pewną klamrę czasową między tym co dzięki Lukasowi udało się finansowo naprawić, sportowo wygrać a organizacyjnie wzmocnić.

Może już Pan powiedzieć, że sytuacja finansowa uległa poprawie?

Jeśli chodzi o finanse, to nastąpiła poprawa. Nie można jednak zapominać o tym, że początek 2024 roku był okresem ratowania sytuacji finansowej Górnika. Klub znajdował się wtedy w trudnym położeniu i to co dziedziczymy z tamtego czasu będzie ważyć na wyniku Górnika jeszcze przez kilka lat, ale jak mawia Lukas, „nic na wariata”.

Obligacje, Stadion Śląski i historyczne zobowiązania

Co było największym negatywnym zaskoczeniem po przyjściu do Górnika?

Mieliśmy zobowiązania wynikające z decyzji poprzednich władz spółki. Dotyczyło to między innymi rozliczeń ze Stadionem Śląskim za wydarzenia z Wielkich Derbów Śląska, czyli meczu z Ruchem Chorzów. Była to bardzo duża kwota. Uważam, że gdyby poprzedni zarząd wcześniej podjął odpowiednie rozmowy i działania, sprawa mogłaby zostać rozwiązana w korzystniejszy sposób.

A co może Pan zaliczyć do plusów?

Przez te dwa lata udało się zbudować kapitał relacyjny. Myślę, że dzisiaj w środowisku Ekstraklasy i Polskiego Związku Piłki Nożnej jest on już na tyle istotny, że możemy się nim wspierać (Michał Siara został członkiem rady nadzorczej Ekstraklasy, a ja jestem członkiem komisji finansów PZPN). To bardzo ważne, ponieważ nie wszystko jest jeszcze idealne. Czasami nadal potrzebujemy wsparcia lub przyspieszenia pewnych procesów ze strony instytucji współpracujących z klubem. W okresach takich jak zimowa przerwa pomaga to uniknąć problemów finansowych.

Często w mediach można usłyszeć i przeczytać, że Górnik to był klub miejski, ale przed ostatni czas jednak był spółką samowystarczalną. Proszę o tym opowiedzieć.

Tak naprawdę na Górniku ciąży dość duże zobowiązanie wynikające z obligacji wyemitowanych kilka lat temu. Co roku klub musi przeznaczać znaczną kwotę na ich obsługę. Mówimy o kwocie sięgającej dzisiaj, mniej więcej 4 mln zł rocznie, uwzględniającej zarówno kapitał, jak i odsetki. W momencie, gdy płatność ta musiała zostać zrealizowana w 2025 roku, Górnik otrzymał od miasta środki na spłatę tych zobowiązań. Miało to miejsce jeszcze za kadencji prezydent Agnieszki Rupniewskiej. Była to kwota 4,5 mln zł, której przekazanie nastąpiło po zgodzie Rady Miasta. To jedyne środki, jakie trafiły do Górnika od właściciela, jakim było miasto, od momentu, kiedy jestem członkiem zarządu. Wszystkie pozostałe przelewy szły, lub idą na rzecz Miasta. Mówię to z pełną odpowiedzialnością. Przez cały ten okres były to jedyne pieniądze przekazane klubowi przez samorząd.

A jak wyglądała sytuacja w tym roku?

Ostatnia spłata obligacji, dokonana już w 2026 roku, została w całości zrealizowana ze środków własnych Górnika Zabrze. Tak jak wspomniałem, chodziło o mniej więcej 4 mln zł, więc było to znaczące obciążenie dla płynności finansowej klubu. Trzeba było znaleźć te środki i wyłączyć je z bieżącego obiegu finansowego. Udało się to zrobić, z czego bardzo się cieszę. Nie ukrywam, że pomógł nam również kapitał relacyjny, o którym wcześniej wspominałem. Dodatkowo lepszy wynik sportowy przełożył się na poprawę sytuacji finansowej klubu i pojawienie się dodatkowych środków w budżecie.

Arena pochłania ogromne pieniądze z klubu

Ciekawy wątek dotyczy kosztów wynajmu stadionu. To kwota, która mocno obciąża klubowy budżet?

Zdecydowanie tak. Kiedy przyszedłem do klubu, zaledwie miesiąc wcześniej poprzedni zarząd zawarł porozumienie z zarządem stadionu, ponieważ przez długi czas nie udawało się im regulować zobowiązań wobec tego podmiotu. Powstało wówczas bardzo wysokie zadłużenie. W efekcie dzisiaj płacimy nie tylko za bieżące korzystanie ze stadionu, ale również spłacamy zobowiązania pozostawione przez poprzedników. To jest irytujące, ponieważ mówimy o naprawdę dużych kwotach. Jeżeli spojrzymy na całość, są to setki tysięcy złotych miesięcznie. W skład tych wydatków wchodzi najem stadionu, spłata historycznego zadłużenia, wynajem boisk treningowych, powierzchni magazynowych, biur oraz sklepu klubowego.

To co Pan mówi wydaje się bardzo niepokojące pod kątem ligowej przerwy zimą…

Wówczas jest szczególnie trudno. W tym czasie nie mamy przychodów z dnia meczowego, a jednocześnie gwałtownie rosną koszty związane z ogrzewaniem. Nie chodzi o ogrzewanie najmowanych pomieszczeń biurowych, boczęsto jest tutaj po prostu chłodno. Największym kosztem jest ogrzewanie murawy, zarówno głównej, jak i treningowej. Wymaga to ogromnych ilości energii cieplnej. Jest to konieczne, ale jednocześnie bardzo mocno wpływa na poziom kosztów w okresie zimowym. Dla spółki są to wydatki, które czasami bardzo trudno udźwignąć z bieżących przychodów.

Model biznesowy Górnika Zabrze pod lupą

Jak obecnie wygląda struktura przychodów Górnika? Jak duży udział mają przychody meczowe, sponsoring, sprzedaż merchandisingu i transfery?

Dotychczasowy model biznesowy klubu opierał się na tym, że około 75-80 procent przychodów pochodziło z działalności operacyjnej klubu. W skład tych przychodów wchodziły między innymi wpływy ze sprzedaży towarów, czyli działalności sklepu klubowego. W skład tych przychodów wchodziły też wpływy ze sprzedaży praw medialnych, przychody z dnia meczowego, wynajmu lóż VIP oraz środki od sponsorów. Pozostała część to tak zwane pozostałe przychody operacyjne, pochodzące przede wszystkim ze sprzedaży zawodników.

Czy da się już mówić o trwałej poprawie sytuacji finansowej klubu?

Ten rok jest wyjątkowy. Po pierwsze, dzięki zdobyciu Pucharu Polski klub uzyskał dodatkowe środki. Przypomnę, że po stronie przychodowej i to ważne, aby odróżniać przychód od dochodu oznacza to około 5 mln zł. Do tego dochodzą środki wynikające z zajęcia drugiego miejsca w Ekstraklasie.

Bardzo ostrożnie wypowiada się Pan na temat sytuacji ekonomicznej klubu. Czyżby obawiał się Pan jeszcze jakiś niepokojących niespodzianek?

„Trupów w szafie” raczej już się nie obawiam. Po dwóch latach wydaje mi się, że poradziliśmy sobie z większością problemów odziedziczonych po poprzednich latach. Przez dłuższy czas będą nam jeszcze towarzyszyć pewne kwestie związane ze współpracą z ZUS-em, ale wynikają one nie z obecnych działań, lecz ze spraw sprzed kilkunastu lat. Niektórzy pracownicy przechodzą obecnie na emeryturę i właśnie w tym obszarze mogą pojawić się jeszcze pewne rozliczenia.

Finansowe obciążenia, które wciąż ciążą na klubie

To dlaczego tak bardzo umiarkowany optymizm u Pana?

Jeżeli chodzi o sytuację finansową, to rzeczywiście uległa ona poprawie. Trzeba jednak pamiętać, że poprawa oznacza przede wszystkim możliwość spłaty zobowiązań. Nie oznacza to, że w kasie klubu nagle pojawiło się dużo wolnych środków. Po prostu możemy spłacić pożyczki i zamknąć historyczne zobowiązania. To pozytywnie wpływa na bilans i zmniejsza poziom zadłużenia. Cieszę się, że mamy na to środki. W ujęciu księgowym wygląda to dobrze, ale nie oznacza, że otworzyliśmy szampany i świętujemy finansową niezależność. Niemniej jest łatwiej.

Transfery jako fundament finansów

Ogólnie cały czas Górnik musi opierać swój model funkcjonowania na wynikach sportowych oraz transferach zawodników?

Tak jak wspomniałem wcześniej, obecny model biznesowy Górnika zakłada, że około 20-25 procent przychodów pochodzi ze sprzedaży zawodników. Część osób pyta: „Dlaczego sprzedajecie piłkarzy”. Odpowiedź jest prosta, ponieważ nie mamy innego wyjścia. Ten element modelu finansowania musi funkcjonować. Prawdą jest również to, że Górnik nigdy nie stawał na przeszkodzie zawodnikowi, jeśli pojawiała się dobra oferta, a sam piłkarz chciał zrobić kolejny krok w swojej karierze. Klub zawsze podchodził do tego ze zrozumieniem.

A czy może się coś zmienić pod tym względem?

Trwają wewnętrzne rozmowy dotyczące sposobu finansowania przyszłości klubu, wykorzystania nowych środków oraz harmonogramu spłaty pozostałych zobowiązań. Być może pozwoli to na pewną modyfikację obecnego modelu biznesowego. Jeżeli spojrzymy na dokumenty finansowe dostępne publicznie na stronie klubu, zobaczymy, że działalność operacyjna sama w sobie generuje stratę. W związku z tym potrzebujemy dodatkowych źródeł przychodów, aby zachować stabilność finansową.

Mniej pośpiechu, więcej możliwości

Ambitniejsze cele, to prawdopodobnie także większe koszty. Co może Pan o tym powiedzieć?

Na obecnym etapie rozwoju chcielibyśmy dysponować jeszcze lepszą kadrą, zatrudniać jeszcze lepszych zawodników i rozwijać zespół na wyższym poziomie. To jednak oznacza dodatkowe inwestycje. Nie chciałbym pod wpływem euforii związanej z bardzo udanym sezonem podejmować zobowiązań, które w przyszłości mogłyby stać się dla klubu problemem. Dzisiaj moglibyśmy podpisać droższe kontrakty, ale ich koszty pozostałyby z nami na kilka kolejnych lat. Tymczasem nikt nie jest w stanie zagwarantować, że każdy następny sezon będzie równie udany sportowo jak obecny. Patrzę na to również przez pryzmat własnych doświadczeń. Poprzedni sezon Górnik zakończył rozgrywki na dziewiątym miejscu. Wiem, jakie środki finansowe generował taki wynik. Dzisiaj mówimy o drugim miejscu i widzimy ogromną różnicę finansową. To daje możliwość planowania rozwoju, ale jednocześnie trzeba zachować ekonomiczną racjonalność. Najważniejsze jest to, aby klub nie stał się zakładnikiem stałych kosztów, których w przyszłości mógłby nie być w stanie udźwignąć.

Członek zarządu Górnika Zabrze – Bartłomiej Gabryś (fot. BEAUTIFUL SPORTS Pressphoto Agency / Alamy)

Jakie są główne cele budżetowe na sezon 2026/27 i kolejne lata?

Patrząc w przyszłość, uważam, że kwestie finansowe powiązane z pożądanym kierunkiem rozwoju sportowego pozostają jednym z największych wyzwań. Nadal istnieją zobowiązania, które trzeba spłacić. Jednocześnie trzeba podejmować skalkulowane ryzyko związane z finansowaniem dalszego rozwoju klubu. To będą długie i ważne rozmowy, które muszą odbyć się wewnątrz Klubu. Wszystko powinno opierać się na analizie prawdopodobieństwa różnych scenariuszy. Nie można zakładać, że każdy kolejny sezon będzie układał się równie dobrze jak obecny.

Jak ocenia Pan możliwości pozyskiwania nowych sponsorów strategicznych w regionie i poza nim po ostatnich sukcesach?

Dzisiaj o Górniku mówi się bardzo dobrze. Dla firm poszukujących pozytywnych skojarzeń i wiarygodnych partnerów jest to niewątpliwie dodatkowy argument przemawiający za współpracą. Nie chodzi wyłącznie o największych sponsorów, których logotypy widzimy na koszulkach czy bandach reklamowych, bo to już się dzieje. Pojawia się również wiele mniejszych, subregionalnych firm, które chcą być częścią naszego projektu. Dzięki temu łatwiej prowadzić rozmowy dotyczące współpracy w różnych obszarach. Nie zawsze są to wyłącznie przepływy finansowe. Często współpraca ma charakter barterowy. Przykładowo klub otrzymuje określone usługi lub produkty, z których korzystają kibice podczas wydarzeń organizowanych wokół meczów, a w zamian realizuje działania marketingowe dla partnera. Odpowiadając krótko: tak, sukcesy sportowe pomagają.

UEFA nie tylko płaci. Są też konkretne wydatki

Wkrótce przed Górnikiem wyzwania w europejskich pucharach. z jednej strony okazja na dodatkowy zarobek, ale z drugiej też konkretne koszty. Pan jaki ma stosunek do nowego etapu dla klubu?

Obawiam się kosztów związanych z meczami rozgrywanymi bardzo daleko od Zabrza. Doświadczenia innych klubów pokazują, że takie wyjazdy są niezwykle kosztowne i wymagają sporego zaangażowania organizacyjnego.  W praktyce trzeba zabezpieczyć prawie wszystko, aby mieć pewność, że drużyna będzie miała do dyspozycji dokładnie takie warunki, jakich oczekuje. Jestem świadomy, że generuje to znaczące wydatki. Nawet, jeśli sponsorzy pomagają organizacyjnie czy finansowo, nie oznacza to automatycznie, że klub na takim przedsięwzięciu zarobi lub choćby wyjdzie na zero.

Bardzo rozsądnie podchodzi Pan do tematu…

Tego typu podróże są po prostu obciążeniem dla budżetu Górnika. Oczywiście byłoby dobrze, gdyby równoważyły się korzyści sportowe i finansowe wynikające z dalszej gry w europejskich pucharach. Patrzę na pierwsze rundy przede wszystkim przez pryzmat ekonomiczny. Chciałbym, abyśmy przynajmniej nie musieli do nich znacząco dopłacać. Mówię tutaj zarówno o kosztach podróży, organizacji meczów, dostosowaniu infrastruktury, jak i o potencjalnych karach UEFA, które naliczane są w euro, a nie w złotówkach. Zatem moim celem byłoby osiągnięcie przynajmniej finansowego bilansu bliskiego zeru na tym etapie rozgrywek.

Nowa marka w klubie

Górnik nawiązał współpracę z marką Reebok. Może już Pan powiedzieć, jak ona będzie wyglądać?

Obu stronom zależy na tym, żeby się wzajemnie wzmacniać. My będziemy wzmacniać naszego partnera, a jednocześnie liczymy, że globalny zasięg i rozpoznawalność marki Reebok będą wspierały Górnika. To rodzaj współpracy, w której powinien pojawić się efekt synergii. Oczywiście wiele zależy od tego, jak ofertę przyjmą kibice. Mam na myśli zarówno koszulki meczowe, jak i cały asortyment dostępny w sklepie oraz dodatkową odzież klubową. To będzie bardzo ciekawe, obserwować reakcję Kibiców, mam nadzieję, że pozytywne.

Kulisy organizacji wydarzeń wokół meczu

Wielu obserwatorów przyznaje, że Górnik organizuje obecnie najlepszy dzień meczowy w całej Ekstraklasie. Kibice gromadzą się 2-3 godziny przed meczem, przed stadionem jest masa atrakcji. Czy klub widzi jeszcze jakieś pole do rozwoju tego konceptu?

Ja tradycyjnie patrzę na to także od strony kosztowej i finansowej, bo to jest mój obszar specjalizacji. Ogromną pracę wykonuje tutaj dział, którym kieruje Daria Wollenberg. Wielkie zaangażowanie wkładają wszystkie osoby odpowiedzialne za przygotowanie wydarzeń odbywających się na kilka godzin przed meczem. To przedsięwzięcie jest złożone zarówno organizacyjnie, jak i technicznie. Mało kto widzi szczegóły i harmonogram przygotowań: kwestie zasilania w prąd tylu podmiotów, odpowiednią liczbę stołów i krzeseł, oświetlenie, logistykę oraz całą infrastrukturę techniczną niezbędną do przeprowadzenia wydarzenia. Ogromną rolę odgrywa tutaj również nasz dział organizacyjny. Na końcowy efekt zawsze składa się praca wielu osób. Ten zespół wykonuje dzisiaj naprawdę bardzo dobrą robotę.

Czy są pomysły na dalsze uatrakcyjnienie strefy kibica?

Naturalnym kierunkiem wydaje się wykorzystanie przestrzeni z drugiej strony stadionu. Skoro jedna część obiektu została już zagospodarowana, to w przyszłości warto pomyśleć również o rozwijaniu aktywności po drugiej stronie.

W związku z rosnącą frekwencją, czy rozważacie zmniejszenie liczby sektorów buforowych, aby zwiększyć pulę biletów dla własnych kibiców?

Proszę mi wierzyć, że robimy wszystko, aby przestrzenie buforowe były wykorzystywane możliwie najbardziej efektywnie. Na etapie projektowania stadionu przyjęto rozwiązania, które ograniczają możliwość wykorzystania części miejsc siedzących. Jeżeli spojrzymy na inne stadiony, okaże się, że podobne kwestie można było rozwiązać przy znacznie mniejszym ograniczeniu liczby dostępnych krzesełek. Istnieją obiekty, na których strefy buforowe są zdecydowanie mniejsze, a mimo to spełniają wszystkie wymagania bezpieczeństwa. Tak został jednak zaprojektowany nasz stadion i dzisiaj musimy funkcjonować w tych realiach. Robimy wszystko, aby w granicach obowiązujących przepisów maksymalnie wykorzystywać dostępną przestrzeń. Oczywiście nie możemy działać wbrew regulacjom prawa ani wymogom bezpieczeństwa.

Murawa na stadionie Górnika do wymiany

Czy są aktualne plany wymiany murawy na stadionie? Jaki jest jej obecny stan i kiedy ewentualnie mogłaby dojść do tej inwestycji?

Murawa wymaga wymiany. Trzeba tylko zoptymalizować moment jej przeprowadzenia. Trzeba mieć jednak świadomość, że będzie to wymiana głęboka. Oo zera, do fundamentów, obejmująca nie tylko tę zieloną część, którą widać i którą można stosunkowo łatwo usunąć oraz położyć nową. To będzie znacznie szersza ingerencja obejmująca całą konstrukcję murawy i będzie się wiązała z bardzo dużymi kosztami. Nie mogę wchodzić w szczegóły, ale mam wrażenie, że ten temat mógł pojawić się podczas ostatnich rozmów i negocjacji dotyczących murawy. Z mojej perspektywy powinna ona zostać wymieniona. Powinna to być kompleksowa modernizacja obejmująca nie tylko to, co widać na powierzchni, ale również głębokie warstwy pod spodem.

Jak długo może wytrzymać jeszcze aktualna nawierzchnia?

Czy na aktualnej murawie można jeszcze rozegrać kilka spotkań? Pewnie tak. Ona jeszcze jakiś czas wytrzyma. W każdym razie nikt nie jest w stanie określić momentu, w którym koszty jej utrzymania staną się tak wysokie, że wymiana będzie absolutnie konieczna. W związku z tym kluczowe jest odpowiednie dobranie terminu i zsynchronizowanie tego z kalendarzem rozgrywek. Dobrze byłoby, żeby wydarzyło się to raczej wcześniej niż później.

Co dalej z czwartą trybuną, czyli potrzebne ogromne środki

Czy widać już jakiekolwiek światełko w tunelu w sprawie dokończenia czwartej trybuny? Jakie są realne scenariusze czasowe?

Na dzisiaj nie ma żadnych szczegółowych rozwiązań na stole. Nie ma sytuacji, w której ktoś wpłaca określoną kwotę i od razu otrzymuje lożę na kilka lat. Trzeba też pamiętać o jeszcze jednej rzeczy. To, że loże powstaną, nie oznacza automatycznie, że od razu pojawią się dodatkowe pieniądze w klubie. Wręcz przeciwnie. Na początku trzeba będzie ponieść nakłady inwestycyjne. Dopiero później można oczekiwać zwrotu z inwestycji. Wracając do pytania, to mówimy o bardzo dużych pieniądzach. Takich, których stadion sam z siebie nie wygeneruje. Tym samym konieczne będzie poszukiwanie partnerów zewnętrznych, którzy w takiej czy innej formule będą później korzystali z tej infrastruktury.

Z końcem czerwca wygasają kontrakty zaledwie kilku zawodnikom Jak wygląda planowanie kadrowe w takiej sytuacji, czy dajecie priorytet przedłużeniom, czy szukacie jakościowych wzmocnień?

Od wielu miesięcy trwa bardzo intensywna praca działu sportowego. Najpierw była to praca skautingowa, później selekcyjna. Zarządza tym dyrektor Łukasz Milik i myślę, że w kwestiach sportowych to właśnie on jest najlepszym źródłem informacji. Górnik znany jest z tego, że potrafi wykorzystywać potencjał marki klubu, aby przyciągać ciekawych zawodników, rozwijać ich, a później czerpać z tego dodatkowe korzyści finansowe. Naprawdę dużo się dzieje. Czasami co innego jest aktualne rano, a co innego wieczorem tego samego dnia. Odbywają się rozmowy po drugiej stronie świata i pierwotne założenia stają się nieaktualne. Dlatego do wielu informacji medialnych w tym kontekście podchodziłbym z dużą ostrożnością, czy wręcz z rezerwą.

Ekstraklasa, Europa i apetyt na więcej

W porównaniu do poprzedniego roku, to realizacja transferów nieco zwolniła…

Wtedy finanse klubu były inne. Dzisiaj mamy inny wynik finansowy za sezon 2025/2026. Mamy inny wynik sportowy, mamy nowego właściciela o innym potencjale finansowym, co daje zupełnie inne możliwości. I to jest prawdopodobnie jeden z głównych powodów, dla których możemy patrzeć na sytuację z nieco innej perspektywy. Nie mówię jeszcze, że idealnej, ale na pewno innej.

Gdzie chciałby Pan widzieć Górnika za trzy-cztery lata?

Marzyłoby mi się utrzymanie miejsca w ścisłej czołówce Ekstraklasy. Chciałbym także regularnie oglądać dobre występy w Pucharze Polski. Nie mówię o zdobywaniu trofeum co roku, bo w pucharach często decyduje dyspozycja dnia. Chodzi raczej o regularne dochodzenie do końcowych faz rozgrywek. Fajnie byłoby również coraz częściej występować w europejskich pucharach. To wzmacnia zarówno markę klubu, jak i jego pozycję sportową. Chciałbym też, aby udało się uporządkować kwestie związane ze stadionem, tak aby był on w pełni ukończony i wykorzystywany zgodnie z założeniami. Gdyby w ciągu najbliższych trzech lat udało się to doprowadzić do końca, byłoby to naprawdę duże osiągnięcie.

Nie tylko piłkarze. Bohaterowie drugiego planu

Brzmi interesująco.

Chciałbym również, aby utrzymało się poczucie wspólnoty wśród wszystkich pracowników klubu. Przez ostatnie dwa lata wiele osób wykonało ogrom pracy, której kibice na co dzień doświadczają, choć jej bezpośrednio nie widzą.. Widzimy zawodników na boisku, widzimy sztab szkoleniowy, to są główni bohaterowie. Aczkolwiek ważni są także Ci, którzy odpowiadają za organizację, logistykę, finanse, przygotowanie wydarzeń i wszystkie działania wykonywane w tle. Dzisiaj Górnika tworzą fantastyczni ludzie. Oddani, zaangażowani, wykonujący trudną i wymagającą pracę. Należy im się za to ogromny szacunek.

Tylko u nas