Barcelona musiała się przystosować. Łatwo nie było
Barcelona w środę przybliżyła się do pierwszej ósemki fazy ligowej Ligi Mistrzów. Pokonała na wyjeździe Slavię Praga 4-2, choć nie obyło się bez trudności. Do pewnego momentu wydawało się, że gospodarze będą w stanie urwać punkty faworytowi. Ostatecznie jednak Blaugrana wykonała swój cel i wywiozła z Czech komplet „oczek”.
Robert Lewandowski tym razem wystąpił od pierwszej minuty. Wobec kontuzji Ferrana Torresa Hansi Flick nie miał innego wyboru i postawił właśnie na niego. Tuż przed przerwą Polak trafił do siatki, ale na nieszczęście – własnej. Piłka pechowo odbiła się od jego ramienia i zaskoczyła Joana Garcię.
W 71. minucie meczu Lewandowski mógł już cieszyć się z właściwej bramki. Ustalił wynik rywalizacji na 4-2 i po raz pierwszy w tym sezonie trafił w rozgrywkach Ligi Mistrzów.
Lewandowski przyznał, że to starcie nie było łatwe dla Barcelony, głównie z uwagi na panujące warunki. Minusowa temperatura oraz trudna murawa nie ułatwiły zadania.
– Przede wszystkim potrzebowaliśmy czasu, żeby się zaadaptować do warunków: nie tylko do minusowej temperatury, ale też do boiska. Warunki były trudne, nie grało się łatwo. W drugiej połowie było już lepiej, złapaliśmy właściwy rytm, mieliśmy ten mecz bardziej pod kontrolą. (…) Na szczęście wygraliśmy, strzeliliśmy cztery gole, więc plan został wykonany. Ale te warunki w pierwszej połowie na pewno miały wpływ i potrzebowaliśmy trochę czasu. To nie jest normalne, grać przy -7 stopniach. Ale na szczęście na koniec wszystko ułożyło się po naszej myśli – podsumował Lewandowski w wywiadzie dla CANAL+ Sport.









