Real wzmocni się dopiero po sezonie
Real Madryt podczas letniego okienka postawił na przebudowę defensywy. Sprowadził do tej formacji trzech nowych zawodników – Deana Huijsena, Alvaro Carrerasa oraz Trenta Alexandra-Arnolda. Na Santiago Bernabeu wylądował również Franco Mastantuono, który szybko zdobył zaufanie Xabiego Alonso. Szkoleniowiec naciskał na kolejne wzmocnienia, ale klub się temu sprzeciwił. Pomysł Hiszpana zakładał pozyskanie przynajmniej jednego środkowego pomocnika o odpowiednich umiejętnościach – liczył na transfer piłkarza, który docelowo zastąpi Toniego Kroosa.
Z biegiem miesięcy okazało się, że Alonso miał rację, bowiem kadra Realu nie jest wcale taka mocna. W niedzielę Królewscy polegli w hitowej rywalizacji z Barceloną w ramach finału Superpucharu Hiszpanii. Ta porażka to kolejna okazja, aby przypomnieć o minimalizmie władz klubu, które nie zdecydowały się na kolejne wzmocnienia.
W klubie wszyscy dostrzegają, że drużyna ma braki na niektórych pozycjach. Problemem jest chociażby środek obrony, gdzie z konieczności występuje Aurelien Tchouameni. W drugiej linii nie ma z kolei rozgrywającego, który weźmie na siebie kontrolowanie tempa. „AS” potwierdza, że Real planuje te ruchy, ale dojdzie do nich dopiero po sezonie.
Madrycki gigant nie zamierza działać podczas zimowego okienka. Od lat stosuje tę strategię i zamierza ją kontynuować. Alonso dogra więc sezon przy obecnym stanie kadry.










