Widzew szuka obrońcy. Jeden z tropów prowadzi do Portugalii. Cena? Ponad 4 mln euro! [NASZ NEWS]

Widzew Łódź kontynuuje transferową ofensywę. Klub Roberta Dobrzyckiego bije kolejne rekordy, a teraz zamierza sprowadzić mocnego środkowego obrońcę. Jeden z tropów według naszej wiedzy prowadzi do Portugalii.

Kevin Boma
Obserwuj nas w
Maciej Rogowski/.Alamy Na zdjęciu: Kevin Boma

Rekord Ekstraklasy już jest ich

Widzew Łódź od pewnego czasu funckjonuje w nowej rzeczywistości, do której kibice tego klubu wciąż nie do końca się mogą przyzwyczaić. Klub stać obecnie na transfery o jakich inne kluby Ekstraklasy mogą tylko pomarzyć.

Głośno było o pobiciu rekordu transferowego Ekstraklasy przez łodzian, a chodzi o transfer Osmana Bukariego, za pięć milionów euro. Na tym jednak nie koniec, a słowo „pięć” znów zaczyna krążyć nad klubem.

Portal kibicowski MDN podał bowiem, że łodzianie znów nie wykluczają wydania pięciu milionów euro na kolejnego piłkarza, tym razem na środkowego obrońcę. W audycji nie padło nazwisko zawodnika, ale…

Obrońca z ligi portugalskiej?

Dotarły do nas informacje, że w Widzewie pojawił się temat Kevina Bomy, zawodnika portugalskiego Estoril. To piłkarz z podwójnym obywatelstwem, francuskim i Togo. Jest reprezentantatem tego drugiego kraju (10 występów w kadrze), choć wcześniej grał w drużynie Francja U18.

Do Portugalii liczący 193 cm wzrostu zawodnik trafił rok temu z francuskiego Rhodez za jedyne 250 tysięcy euro, ale od tego czasu jego cena bardzo mocno wzrosła. Portal Transfermarkt wycenia go w tym momencie na 4 mln euro.

Trabzonspor i Glasgow Rangers (też) w grze

Jednym z zainteresowanych klubów ma być Trabzonspor, a także Glasgow Rangers. Z informacji, które do nas docierają wynika, że Estoril życzy sobie za 23-letniego Togijczyka sporo ponad wspomniane 4 mln.

Oczywiście, nazwisk łączonych z Widzewem, również jeśli chodzi o pozycję środkowego obrońcy, jest więcej, więc na rozwój wydarzeń trzeba poczekać. Natomiast sam fakt poszukiwania jest bezsporny, bo mówił o tym publicznie dyrektor Piotr Burlikowski.

Tylko u nas