Raków będzie wydawał mniejsze kwoty
Raków Częstochowa w ostatnich latach mocno wpłynął na rynek transferowy w Polsce. Upodobał sobie sprowadzanie wyróżniających się ligowców, wyciągając za duże pieniądze chociażby Johna Yeboaha, Michaela Ameyawa, Patryka Makucha, Ariela Mosóra czy Tomasza Pieńkę.
Wraz z odejściem Marka Papszuna ma dojść do poważnych zmian w strategii. Przy okazji prezentacji Łukasza Tomczyka właściciel Michał Świerczewski zapowiedział, że teraz Raków będzie skupiał się na pozyskiwaniu perspektywicznych piłkarzy za mniejsze kwoty. Potwierdził to Wojciech Cygan, który przyznaje, że na rynku spogląda się na częstochowski klub jako ten, który płaci bardzo duże pieniądze.
– Na pewno dobrze by było przytrzymać lejce i rozmawiać o realnych kwotach. Doniesienia o tym, ile płacimy za zawodników – a one nie zawsze pokrywają się z rzeczywistością – zrobiły trochę szkody. Gdziekolwiek się pojawialiśmy, mieliśmy przyklejoną łatkę, że skoro zapłaciliśmy jakąś kwotę za któregoś zawodnika, to za każdego tyle musimy. A to nie jest tak.
– Raków jest klubem, który chce się bilansować, który z rozsądkiem chce podchodzić do wydatków, który wie, jakie ma potrzeby na poszczególnych pozycjach. Na tych najważniejszych pewnie jesteśmy w stanie rozmawiać bardziej otwarcie, a na tych, gdzie jesteśmy dobrze zabezpieczeni, możemy mówić wyłącznie o zawodnikach perspektywicznych, którzy na wejściu będą bardziej do rozwoju – przekazał działacz Rakowa w rozmowie dla Interii.pl.










