Widzew Łódź odrzucił rekordową ofertę! Mógł zarobić fortunę

Widzew Łódź nie jest zainteresowany sprzedażą Sebastiana Bergiera tej zimy. Agent Mariusz Piekarski w wywiadzie dla Meczyki.pl ujawnił, że klub odrzucił rekordową ofertę za napastnika.

Piłkarze Widzewa Łódź
Obserwuj nas w
fot. Pressfocus Na zdjęciu: Piłkarze Widzewa Łódź

Widzew odrzucił wielką ofertę za Bergiera

Widzew Łódź pod rządami Roberta Dobrzyckiego pragnie na stałe dołączyć do ligowej czołówki, a nawet zdominować całą stawkę. Obecny sezon nie układa się po myśli właściciela, choć oczywiście to dopiero początek drogi. Na półmetku Widzew zajmuje w tabeli 15. miejsce, co oznacza, że znacznie bliżej mu do walki o utrzymanie, a nie mistrzostwo czy europejskie puchary.

Z tego powodu Widzew tej zimy ponownie przeprowadza rewolucję kadrową. Robi to z przytupem, gdyż łączone z klubem nazwiska budzą olbrzymie zainteresowanie – mowa tu chociażby o Bartłomieju Drągowskim, Mateuszu Kochalskim czy Kamilu Grosickim. Niedawno łodzianie pobili też rekord transferowy Ekstraklasy, wydając na Osmana Bukariego 5 milionów euro.

POLECAMY TAKŻE

W międzyczasie pojawiła się oferta za najlepszego strzelca tego sezonu. Mariusz Piekarski ujawnił, że zagraniczny klub zainteresował się Sebastianem Bergierem, za którego był gotowy zapłacić nawet 2,5 mln euro. Dla Widzewa byłby to rekord sprzedażowy, ale propozycja została błyskawicznie odrzucona.

Mieliśmy bardzo poważne zapytanie o Sebastiana Bergiera, ale odbiliśmy się spektakularnie. Pytaliśmy o transfer rzędu 2,5 miliona euro po pół roku jego gry w klubie. Wczoraj rozmawiałem z dyrektorami i odbiłem się. To pokazuje, jaką moc finansową ma Widzew. Mówię to, jako ciekawostkę dla łódzkich kibiców, nie po to, żeby rozkręcać jaką burzę. Nie powiem, o jaki chodzi kraj.

Wiadomo, że dzisiaj taki klub, jak Widzew, nastawia się raczej na budowę i wydawanie pieniędzy na nowych graczy, a nie sprzedawanie piłkarzy. Kwota 2,5 miliona euro na jego właścicielu nie robi wrażenia, więc nawet nie było możliwości ponegocjować. Fajnie, że dochodzimy do momentu, że coś takiego dzieje się w Ekstraklasie – wyjaśnił Piekarski w wywiadzie na kanale Meczyki.pl.