Wisła Płock – Lech Poznań: na zero z obu stron
Spotkanie na Orlen Stadionie fatalnie rozpoczęło się dla gości. Na samym początku meczu kontuzji doznał Antonio Milić. Chorwat po interwencji sztabu medycznego wrócił do gry, ale po chwili usiadł na murawie. Lech Poznań w 11. minucie stracił kapitana. Do gry desygnowany został Mateusz Skrzypczak.
Po dwóch kwadransach rywalizacji sędzia Wojciech Myć przerwał spotkanie. Zadymienie stadionu uniemożliwiało kontynuowanie gry. Piłkarze na boisko wrócili po kilkunastu minutach. Kolejorz oddał łącznie 11 strzałów, w tym dwa celne (Pablo Rodriguez i Luis Palma), ale w pierwszej połowie zabrakło goli. Wisła Płock kończyła tę część spotkania z tylko trzema uderzeniami. Jedno z nich znalazło światło bramki (Dominik Kun).
Po zmianie stron goście jeszcze bardziej podkręcili tempo, a Nafciarze postawili na defensywę. Lech regularnie zagrażał bramce gospodarzy, ale… tylko w teorii. Kolejne próby poznaniaków nie zmuszały Rafała Leszczyńskiego do interwencji.
Już w doliczonym czasie gry Joel Pereira uderzył zza szesnastki i nieznacznie chybił. To był jeden z ostatnich akcentów tego spotkania, w którym Kolejorz oddał aż 25 strzałów, w tym zaledwie dwa celne. Wisła po 15 meczach ma na koncie 28 punktów i zajmuje 3. miejsce, natomiast Lech z dorobkiem 25 oczek plasuje się na 7. lokacie.









