Początek całkiem niezły
Marian Huja trafił do Pogoni latem 2025 roku i wiązano z nim spore nadzieje. Portugalski obrońca w lidze rumuńskiej spisywał się całkiem nieźle, mówiło się nawet o tym, że po otrzymaniu tamtejszego obywatelstwa może zagrać w kadrze Rumunii.
Pierwsze momenty w Szczecinie były pozytywne. Za kadencji Roberta Kolendowicza Huja grał regularnie, udało mu się nawet zdobyć dwie bramki. Potem było już jednak gorzej. Po przyjściu Thomasa Thomasberga Portugalczyk grał coraz mniej i szybko okazało się, że Duma Pomorza nie wiąże już z nim nadziei.
Zimą łączony był z wieloma klubami, zarówno z Polski, jak i zza granicy. Ostatecznie trafił na wypożyczenie do CFR Cluj, grającego w lidze rumuńskiej. Czyli, tam gdzie szło mu najlepiej.
W Rumunii (znów) sobie poradził
W umowie zawarto prawo wykupu przez Cluj. A jako że Huja w lidze rumuńskiej znów zaczął dobrze grać, to z naszych informacji wynika, że rumuński klub zdecydował się aktywować klauzulę wykupu. Choć działo się to w ciekawych okolicznościach.
Według naszej wiedzy Cluj miał czas do końca kwietnia na decyzję. Jak słyszymy, Rumuni aktywowali klauzulę… trzy godziny przed upływem tego terminu. To oznacza, że na konto Pogoni muszą do końca lipca przelać 250 tysięcy euro, a 26-letni Huja już w Szczecinie nie zagra.
Wcześniej krążyły różne kwoty co do tego ile Pogoń za niego zapłaciła. Według najnowszych doniesień miało to być 175 tysięcy euro, a więc nieco mniej niż podaje portal Transfermarkt (tam widnieje kwota 300 tysięcy euro). Tak czy inaczej, krótka przygoda Huji z Pogonią definitywnie dobiega końca.
Jego rumuński klub zajmuje w tym momencie czwarte miejsce w lidze, z niewielką stratą do trzeciej i drugiej drużyny.









