Bellingham znakiem zapytania dla Xabiego Alonso
Xabi Alonso przejął stery w Realu Madryt na krótko przed startem Klubowych Mistrzostw Świata 2025. Wtedy czasu na wprowadzanie zmian i własnego pomysłu nie było za wiele. Natomiast od początku nowego sezonu stara się wdrażać swój plan na grę Królewskich. Jak na razie wychodzi mu to znakomicie, ponieważ z dziesięciu spotkań wygrali aż dziewięć razy, przegrywając tylko z Atletico Madryt.
Hiszpan odważnie stawia na młodych zawodników, czego dowodem jest nie tylko Arda Guler, ale również Franco Mastantuono. Na początku rozgrywek z gry wyłączony był Jude Bellingham, który dochodził do siebie po operacji. Jego powrót miał jeszcze bardziej wzmocnić Los Blancos, ale nieoczekiwanie stał się dużym problemem dla hiszpańskiego szkoleniowca.
Z informacji dziennika Marca, wynika, że Bellingham to największy znak zapytania w wyjściowym składzie Realu Madryt. Xabi Alonso ma problem ze znalezieniem dla niego najlepszej pozycji na boisku. Między innymi dlatego w pięciu meczach, które rozegrał, spędził na boisku tylko 126 minut. W pierwszym składzie pojawił się raz w przegranym starciu z Atletico (2:5). Pozostałe mecze zaczynał na ławce.
Hiszpańskie media poszły nawet krok dalej. AS pisał ostatnio, że Arda Guler i Jude Bellingham nie mogą grać jednocześnie. W związku z tym jeden z zawodników będzie musiał odejść. Na ten moment wybory Alonso sugerują, że większym zaufaniem cieszy się turecki piłkarz.
Bellingham trafił do Madrytu latem 2023 roku z Borussii Dortmund za ok. 127 milionów euro. Łącznie zagrał jak dotąd w 105 meczach, w których zdobył 24 bramki i zanotował 25 asyst. Umowa reprezentanta Anglii obowiązuje do czerwca 2029 roku.









