Feralny mecz w Krakowie
Jean-Pierre Nsame miał być antidotum Legii Warszawa na problemy ze skutecznością. I zadanie to wypełniał doskonale, choć dopiero za drugim podejściem. Bo pierwszy jego pobyt w stołecznym klubie był jak wiadomo kompletnie nieudany.
Pod batutą Edwarda Iordanescu Kameruńczyk odzyskał jednak strzelecki instynkt i na początku sezonu był najlepszym strzelcem Legii, błyskawicznie wracając na pozycję numer jeden wśród napastników. Niestety, w meczu z Cracovią zerwał ściętno Achillesa, co wykluczyło go z gry na wiele miesięcy.
Nsame chce wrócić wcześniej
Ba, niektórzy skreślili już Nsame na dobre, sugerując, że w tym wieku (32 lata) ciężko mu będzie odzyskać formę po tak ciężkim urazie. Sam Kameruńczyk uważa jednak zupełnie inaczej. Snajper Legii zawziął się i postanowił, że wróci szybciej niż się wielu wydaje.
Goal.pl postanowił więc sprawdzić jak obecnie wygląda stan jego zdrowia i perspektywy powrotu na boisko. Już wcześniej pisaliśmy, że Nsame ma swój prywatny sztab, który jeździ z nim na mini obozy. Jak się okazuje, kontuzja niczego nie zmieniła. Albo inaczej: zmieniła tylko to, że aktywności na tym obozie były inne, ale to oczywiste.
Kolejna wyprawa do Hiszpanii
Natomiast zgodnie z tradycją Nsame wybrał się niedawno ze swoją ekipą do Hiszpanii, gdzie ćwiczył przed pojawieniem się tam Legii. Z naszych ustaleń wynika, że determinacja piłkarza się opłaca i przynosi konkretne efekty.
Jak słyszymy, zawodnik jest o niemal miesiąc „do przodu” w stosunku do planu jaki nakreślono w procesie rehabilitacji.
Szeroki uśmiech trenera
Zresztą, dowód na to można znaleźć też we… vlogu Legii. Media klubowe wypuściły nagranie, na którym Nsame treneruje z piłką, a sytuacji przygląda się Marek Papszun. W pewnym momencie trener bardzo szeroko się uśmiecha i z entuzjazmem rzuca hasło: „Nie jest źle!”.
W Hiszpanii Nsame pracuje pod okiem Bartłomieja Bibrowicza. – To jeszcze zajęcia indywidualne, ale powoli przygotowujemy Jean-Pierre’a do powrotu do zajęć z drużyną. Jesteśmy na bardzo dobrej drodze – mówi we vlogu Bibrowicz.
Nie chce zaniedbać sfery mentalnej
I faktycznie, jak wspomniano, nie ma żadnych komplikacji. Piłkarz nie odczuwa bólu i niedługo powinien przejść do kolejnego etapu ćwiczeń. Co ciekawe, jak usłyszeliśmy, od momentu odniesienia kontuzji Nsame nie zrobił sobie ani jednego wolnego dnia!
W tym momencie zawodnik chce się też skupić na sferze mentalnej, żeby nie mieć żadnej psychologicznej blokady przy powrocie. Ale psychikę generalnie ma silną, o czym opowiadał nam swego czasu jego trener mentalny.
Oba sztaby zadowolone
A co do daty powrotu, to w tym momencie nikt nie jest w stanie podać dokładnego terminu (Paweł Gołaszewski z „Piłki Nożnej” sugerował niedawno, że może będzie to marzec), ale głosy napływające i ze sztabu Legii, i z prywatnego teamu piłkarza świadczą o tym, że wygląda to naprawdę obiecująco i jeśli nie wydarzy się nic złego, to zobaczymy tego gracza na boisku wcześniej niż zakładano.









