Porto traci punkty w ostatniej akcji
Gospodarze do rywalizacji na Estadio do Dragao przystępowali z pozycji lidera rozgrywek. Porto w 20 meczach zgromadziło 55 punktów i o cztery oczka wyprzedzało Sporting, a więc drugą najlepszą drużynę zmagań. W wyjściowej jedenastce Smoków znalazło się miejsce dla dwóch reprezentantów Polski. Natomiast Oskar Pietuszewski rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych.
Pierwsza połowa hitowego starcia przebiegła bez fajerwerków. Przynajmniej tych na murawie, ponieważ w 34. minucie sędzia musiał przerwać mecz z powodu zadymienia stadionu. Bez goli i celnych strzałów – tak zakończyła się premierowa odsłona rywalizacji w Porto.
W 63. minucie boisko opuścił Kiwior, który w jednej z interwencji doznał urazu mięśniowego. 25-latek musiał skorzystać z pomocy sztabu medycznego i został zmieniony przez Thiago Silvę.
Czternaście minut później kibice gospodarzy wznieśli ręce w geście triumfu. Po ogromnym zamieszaniu w polu karnym Sportingu drogę do siatki rywali znalazł Seko Fofana. Pomocnik wpisał się na listę strzelców już w swoim debiucie. Rui Silva miał piłkę na rękawicy, ale nie zdołał jej wybić z bramki. Nie uratowała go także analiza VAR.
Porto nie utrzymało korzystnego wyniku. W doliczonym czasie gry Francisco Moura został trafiony futbolówkę w rękę, a sędzia podyktował jedenastkę dla gości. Naprzeciw Diogo Costy stanął Luis Suarez i zmarnował rzut karny, ale popisał się skuteczną dobitką. Oskar Pietuszewski nie pojawił się na murawie – w końcówce Francesco Farioli postawił na defensywę.
Porto – Sporting 1:1 (0:0)
Fofana 76′ – Suarez 90+10′









