Ruch Chorzów łapie rozpęd w kluczowym momencie sezonu
Ruch Chorzów po zwycięstwie nad GKS-em Tychy (4:0) nadal pozostaje w grze o baraże o awans do PKO BP Ekstraklasy. Bramkarz Niebieskich Jakub Bielecki, który wrócił do wyjściowego składu Ruchu, w rozmowie z Goal.pl nie ukrywał, że zespół złapał bardzo ważny moment w sezonie. Ciekawostka jest, że ma to miejsce od momentu, gdy zawodnik wrócił do wyjściowego składu śląskiej ekipy.
– Czy to moja zasługa, że wszystko zaczęło lepiej funkcjonować? Ciężko stwierdzić. Nie zastanawiałem się nad tym w ten sposób. Czasami wystarczy jeden bodziec albo jakaś zmiana i później oddziałuje to na cały zespół – mówił nam Bielecki.
Rotacje w obronie i siła kolektywu Niebieskich
W meczu z Odrą Opole na środku defensywy Chorzowian zagrali Max Watson i Andrej Lukić. Z kolei w starciu z Tyszanami wystąpili Max Watson oraz Aleksandar Komor. Mimo wszystko to nie jest żaden kłopot dla bramkarza Ruchu.
– Na pewno wygląda to trochę inaczej, gdy zmienia się linia defensywna, ale to pokazuje klasę Olka Komora. Ciężko pracował, mimo że ostatnio siedział na ławce i teraz potrafił wejść do składu oraz dać drużynie dużo pozytywnych rzeczy. To pokazuje, że każdy w tej drużynie jest gotowy na swoją szansę. Ja zresztą też długo czekałem na swój moment – przypomniał 25-latek.
Ruch od dłuższego czasu prezentował grę ładną dla oka, ale nie miało to przełożenia na wyniki. Ostatnio te także się zgadzają, więc można stwierdzić, że Niebiescy rozpędzili się w odpowiednim momencie. Bielecki tonuje jednak nastroje.
– Nie popadajmy w hurraoptymizm. Przed nami bardzo ciężki mecz i skupiamy się wyłącznie na tym, co najbliżej. Musimy po prostu wygrywać swoje spotkania, a później przyjdzie czas na kalkulacje – zaznaczył bramkarz.
Kolejnym rywalem Ruchu będzie Miedź Legnica. Zawodnik ekipy z Chorzowa odniósł się również do tej rywalizacji i osoby trenera Janusza Niedźwiedzia.
– Podejdziemy do tego meczu normalnie, jak do każdego innego. Niezależnie od tego, kto jest trenerem, którego znam na ławce, czy są jacyś inni koledzy, to nie ma dla mnie znaczenia. Trzeba wyjść, zrobić swoje i po meczu być w pozytywnych nastrojach. Wiadomo, że to będzie mecz o dużym ciężarze gatunkowy. Jeśli jednak zagramy, jak przeciwko Tyszanom, to możemy być po meczu szczęśliwi – rzekł Bielecki.
Presja w Ruchu i sekcja mentalna
W ostatnim czasie można mówić, że Niebiescy zostali zaszczepieni mentalnościa zwycięzców. Czy to zasługa trenera Waldemara Fornalika i jego sztabu? Wypowiedział się na ten temat zawodnik Chorzowian.
– Na pewno po części tak, ale trzeba też pamiętać, że lepsze wyniki automatycznie budują pewność siebie. W Ruch presja jest duża i nie każdy potrafi sobie z nią poradzić. Albo wsiadasz do tego pociągu i jedziesz razem z drużyną oraz kibicami, albo ten pociąg odjeżdża – mówił wprost zawodnik, mający już na swoim koncie kilka awansów z Niebieskimi.
Różne sa opinie na temat tego, co jest najważniejsze na zapleczu PKO BP Ekstraklasy. Niektórzy twierdzą, że to zawodnik, mogacy zdobywać dwucyfrową liczbę bramek. Nieco inne zdanie ma natomiast Bielecki.
– Ja zawsze wychodziłem z założenia, że awanse robi się przede wszystkim szczelną defensywą. Oczywiście, jeśli z przodu są zawodnicy, którzy robią różnicę, to jest łatwiej, ale moim zdaniem najważniejsze jest to, żeby drużyna tworzyła monolit i nie traciła głupich bramek – przekonywał golkiper 14-krotnego mistrza Polski.
Chłodna głowa a szanse na na baraże
W przypadku gry w roli gospodarza w barażach Ruch ma grać w Bielsku-Białej. Na ten temat też glos zabrał zawodnik Ruchu.
– Żeby być gospodarzem, najpierw trzeba znaleźć się odpowiednio wysoko w tabeli. Naprawdę nie wybiegamy tak daleko myślami. Wiemy jedno. Niezależnie od miejsca gry nasi kibice na pewno będą z nami – podsumował Bielecki.
Niedzielne starcie w ramach 33. kolejki Betclic 1. Ligi drużyna z Chorzowa zacznie o godzinie 14:30. W ostatniej kolejce rundy zasadniczej Chorzowianie zagrają natomiast ze Zniczem Pruszków.









