Szymański mógł trafić do Lyonu, ale Mourinho powiedział nie
Sebastian Szymański w trakcie zimowego okna transferowego zmienił klub. Po ponad dwóch latach spędzonych w Turcji opuścił Fenerbahce i przeniósł się do Francji. Rennes zapłaciło za niego ok. 9,5 mln euro. W nowym klubie wystąpił w 16 meczach, w których strzelił jednego gola i zaliczył trzy asysty. Okazuje się, że do Ligue 1 mógł trafić znacznie wcześniej.
Mariusz Piekarski, czyli agent Szymańskiego ujawnił na kanale Foot Truck, że latem tamtego roku prowadził rozmowy z Lyonem. Na tamten moment transfer był wykluczony, ponieważ Fenerbahce nie chciało nawet wysłuchać propozycji francuskiego zespołu.
– Latem zeszłego roku wiedziałem, że Sebastian bardzo chce zmienić klub. Staraliśmy się, jak mogliśmy. Faktycznie znaleźliśmy klub. To był Olympique Lyon. Rozpoczęły się negocjacje, ale na samym początku zostaliśmy odprawieni z kwitkiem przez Fenerbahce. Nie chcieli nawet podejść do negocjacji. Po pierwszej ofercie, którą wysłał Lyon, wyszła informacja od dyrektora sportowego, żeby kolejnych nie wysyłać – mówił Mariusz Piekarski na kanale Foot Truck.
Osobą, która nie zgodziła się na odejście reprezentanta Polski, był Jose Mourinho. Portugalczyk bardzo cenił Szymańskiego i nie wyobrażał sobie gry bez niego. Tak się złożyło, że jakiś czas później szkoleniowiec został zwolniony, a 27-latek musiał zostać w klubie.
– Staliśmy na straconej pozycji. Nie byliśmy w stanie tego przeskoczyć. Mourinho był piłkarsko zakochany w Sebastianie Szymańskim. Był mu bardzo potrzebny do taktyki. Ludzie z klubu wierzyli trenerowi, że tak jest. Sebastian imponował formą. Nie dziwię się, że chcieli go zostawić. Nikt nie zakładał, że Mourinho zostanie zwolniony z Fenerbahce po odpadnięciu z Ligi Mistrzów – dodał.









