- Ruch Chorzów w kluczowym momencie sezonu wrzucił wyższy bieg i nadal liczy się w walce o baraże o awans do PKO BP Ekstraklasy
- Szymon Szymański w rozmowie z Goal.pl tłumaczył, dlaczego drużyna nie patrzy na tabelę i nie analizuje scenariuszy związanych z sytuacją Wieczystej Kraków
- Obrońca Ruchu odniósł się także do możliwej gry barażowej w Bielsku-Białej oraz komentarzy byłego trenera Janusza Niedźwiedzia dotyczących klubowej infrastruktury
Ruch Chorzów znów uwierzył w awans do PKO BP Ekstraklasy
Łukasz Pawlik (Goal.pl): Można powiedzieć, że Ruch Chorzów „odpalił” w odpowiednim momencie i teraz naprawdę liczy się w walce o marzenia.
Szymon Szymański (Ruch Chorzów): – Zgadza się. Cały czas pracujemy na to, żeby grać o najwyższe cele. Mimo że wcześniej nie udawało się wygrywać meczów i można powiedzieć, że zawodziła skuteczność, to teraz, w tych najważniejszych fragmentach sezonu, można powiedzieć, że się rozpędzamy.
Spodziewaliście się, że w pierwszej połowie starcia z GKS-em Tychy będzie tak łatwo osiągnąć przewagę?
Nie powiedziałbym, że było aż tak łatwo. Może wynik i sytuacje na to wskazują, ale trzeba się naprawdę napracować, żeby stwarzać okazje i zdobywać bramki. W piłce nie ma nic za darmo. Myślę, że dobrze weszliśmy w to spotkanie i pokazaliśmy naszą jakość oraz determinację. Cieszy też to, że drugi mecz z rzędu zagraliśmy na zero z tyłu.
Kulisy efektownych goli i treningów Niebieskich
Bramki Daniela Szczepana i Patryka Szwedzika były do złudzenia podobne. Praktycznie sytuacja „kopiuj-wklej”. To coś dopracowanego do perfekcji na treningach?
Do perfekcji jeszcze nie, bo Szwedzio mógł strzelić jeszcze ze dwie, Szczepek pewnie też, więc nadal mają nad czym pracować, ale to tak pół żartem, pół serio. Niemniej fajnie, że to, co ćwiczymy na treningach, później przekłada się na mecze ligowe.
Po wygranej z GKS-em Tychy jesteście wciąż w grze o baraże. Wiadomo jednak, że sytuacja wokół Wieczystej Kraków jest niepewna i możliwe, że nie przystąpi ona do baraży. Podchodzicie do tego tak, że czwarte miejsce może dać Wam już bezpośredni awans do finału baraży?
W ogóle nie skupiamy się na sytuacji w tabeli. Chcemy wygrać wszystkie mecze do końca, czyli z Miedzią Legnica i ze Zniczem Pruszków. Jeśli wygramy, to pewnie znajdziemy się w barażach. Tylko na tym się koncentrujemy.
Baraże, Wieczysta Kraków i możliwy finał w Bielsku-Białej
To, że graliście ze spadkowiczem, a za dwa tygodnie na Waszej drodze Znicz Pruszków też może być już zdegradowany, zmienia coś w waszym podejściu mentalnym?
Nie. Nie możemy podchodzić do tego w ten sposób, że ktoś już spadł albo walczy o utrzymanie. W tej lidze każdy mecz jest trudny. Jeśli kogoś się zlekceważy albo nie podejdzie się odpowiednio skoncentrowanym, to później wyniki nie są takie, jakich byśmy chcieli.
Pojawiły się już informacje, że jeśli zagracie jako gospodarze w barażach, to możliwe, że w Bielsku-Białej. Jak podchodzicie do gry na tym obiekcie?
Na pewno bardzo bym się cieszył, gdyby udało się awansować do baraży i grać w Bielsku-Białej na stadionie Podbeskidzia, bo pochodzę z tego miasta. Byłoby to coś fajnego. W każdym razie zobaczymy, jak będzie. Tak jak mówiłem, zostały nam jeszcze dwa mecze.
Gorąca końcówka sezonu
Teraz czeka Was spotkanie z Miedzią Legnica. Będzie dodatkowa motywacja, żeby coś udowodnić trenerowi Januszowi Niedźwiedziowi?
Nie, myślę, że nie. Po prostu czeka nas trudny przeciwnik i robota do wykonania. Na pewno pojedziemy tam walczyć o zwycięstwo.
A to prawda, że Wasza siłownia wyglądała tak źle, jak mówił to Wasz były trener w jednym z wywiadów?
O to trzeba pytać trenera Niedźwiedzia. Ogólnie jednak na pewno klub się rozwinął i wiele rzeczy się poprawiło. Teraz mamy naprawdę bardzo dobre warunki, niczego nam nie brakuje, więc pozostaje tylko grać.









