Man Utd i Arsenal powalczą o „nowego Rashforda”. Kosztuje 70 mln euro

Everton obserwuje, jak Iliman Ndiaye z meczu na mecz rośnie w siłę i przyciąga uwagę gigantów Premier League. Według CaughtOffside skrzydłowy znalazł się na radarze Arsenalu oraz Manchesteru United.

Michael Carrick
Obserwuj nas w
Paul Marriott / Alamy Na zdjęciu: Michael Carrick

Ndiaye na celowniku klubów z czołówki Premier League

Everton może mówić o jednym z największych wygranych tego sezonu. Iliman Ndiaye wyrósł na kluczową postać ofensywy zespołu z Goodison Park i coraz częściej pojawia się w rozmowach przed letnim oknem transferowym. Jego forma nie przeszła bez echa, a zainteresowanie ze strony czołowych klubów Anglii stale rośnie.

Ndiaye nie ucieka od spekulacji, ale zachowuje spokój. – Jeśli interesują się mną kluby takie jak Manchester United, to znaczy, że robię coś dobrze – przyznał. Jednocześnie jasno podkreślił, że jego myśli są dziś skupione na Evertonie. Skrzydłowy chce pomóc drużynie w walce o europejskie puchary i oddać klubowi maksimum zaangażowania.

POLECAMY TAKŻE

Sytuacja kontraktowa działa na korzyść Evertonu. Ndiaye podpisał długą umowę w 2024 roku i pozostaje związany z klubem jeszcze przez trzy sezony. To sprawia, że władze The Toffees nie są pod presją sprzedaży i mogą twardo negocjować warunki ewentualnego transferu.

Z informacji bliskich sprawie wynika, że Everton oczekiwałby kwoty w granicach 65–75 milionów euro. Taka wycena odzwierciedla nie tylko znaczenie Ndiaye dla zespołu, ale też realia rynku Premier League, gdzie sprawdzeni ofensywni gracze kosztują coraz więcej.

Zainteresowanie czołówki nie jest przypadkowe. Ndiaye imponuje wszechstronnością, dynamiką i odwagą w grze jeden na jeden. Może występować na obu skrzydłach oraz bliżej środka ataku.

Manchester United widzi w nim potencjalnego następcę Marcusa Rashforda, który ma pozostać w Barcelonie. Arsenal rozważa go jako zawodnika dającego głębię składu i ogromną wszechstronność. Sytuację bacznie monitoruje też Tottenham i Chelsea, a w przeszłości mówiło się o zainteresowaniu Manchesteru City.

Zobacz również: Spalletti uderza w sędziów po meczu Juventusu. We Włoszech zawrzało