Wysokie ambicje, słabe wyniki. Widzew szuka drogi wyjścia

Widzew Łódź zaliczył już trzy porażki z rzędu w PKO BP Ekstraklasie i sytuacja Łodzian staje się coraz trudniejsza. Po starciu z GKS-em Katowice głos zabrał trener Widzewiaków.

Igor Jovicević
Obserwuj nas w
fot. PressFocus Na zdjęciu: Igor Jovicević

Ruchome piaski i brak spokoju. Widzew w potrzasku

Widzew Łódź w trakcie zimowego okna transferowego solidnie wzmocnił skład, pozyskując między innymi takich graczy jak Osman Bukari, Bartłomiej Drągowski czy Przemysław Wiśniewski. Nie ma to jednak przełożenia na poprawę wyników. Pod wodzą Igora Jovicevicia łodzianie rozegrali jak dotąd 11 spotkań, notując w nich tylko cztery zwycięstwa, jeden remis i sześć porażek. Po niedzielnym starciu szkoleniowiec ekipy z Łodzi pozwolił sobie na konkretne przemyślenia.

– To był trudny moment i trudny okres dla nas. Na początku muszę pogratulować GKS-owi zdobycia trzech punktów. Ten mecz można podzielić na dwie połowy. W pierwszej połowie graliśmy dobrą piłkę, agresywnie, tak jak chcemy grać przez całe spotkanie. Staraliśmy się funkcjonować wysoko na połowie przeciwnika, stosować pressing i po jego odbiorze wykorzystywać nasze piłkarskie argumenty, aby kontrolować grę – usłyszał Goal.pl od trenera Jovicevicia w trakcie pomeczowej konferencji prasowej.

– Mieliśmy jednak problem z ostatnim podaniem i finalizacją akcji. Mimo ponad 70 procent posiadania piłki nie potrafiliśmy stworzyć wystarczającej liczby klarownych sytuacji. Gol stracony w ostatnich sekundach pierwszej połowy był dla nas ogromnym ciosem psychicznym. Taka bramka zawsze działa na korzyść drużyny przeciwnej, bo zmienia emocje przed zejściem do szatni – zaznaczył Chorwat.

– Druga połowa była zupełnie inna. To nie była już kwestia taktyki, lecz emocji. Nie kontrolowaliśmy wydarzeń na boisku, rywal często wybijał nas z rytmu, spowalniał grę długimi podaniami, walką o drugą piłkę, a także wyprowadzając kontrataki. Mecz zrobił się chaotyczny, przypominał futbol „rock and roll”. Ostatecznie przegraliśmy 0:1 i to jest dla nas bardzo bolesne – powiedział trener Widzewa.

Co dalej z drużyną? Jasna recepta trenera

Jovicević jednocześnie przekonywał, że drużyna przed meczem wyróżniała się pozytywną energią. Finalnie nie miało to jednak przełożenia na boiskowe wydarzenia.

– Przyjechaliśmy tutaj z dobrą energią, chcieliśmy pokazać osobowość i jakość piłkarską. W pierwszej połowie pokazaliśmy, że potrafimy grać dobrze, ale ta stracona bramka była dla nas mentalnym ciosem. W drugiej połowie zabrakło nam spokoju, który mieliśmy wcześniej – podkreślił szkoleniowiec Łodzian.

Trener ekipy z Łodzi odniósł się również do wątku mentalnego związanego z zawodnikami. Jovićević powiedział wprost, że drużyna musi nauczyć się funkcjonować w trudnych momentach.

– Musimy nauczyć się radzić sobie z presją i z takimi sytuacjami. Musimy ciężko pracować, zdobyć jedno zwycięstwo, które pozwoli nam odbudować pewność siebie. Gdy mamy pewność siebie, jesteśmy w stanie grać dobrze przez pełne 90 minut. W tym momencie nam jej brakuje, a cena każdego błędu jest bardzo wysoka i mocno odbija się na zawodnikach – podsumował 52-latek.

Tymczasem już w najbliższą sobotę arcyciekawie zapowiada się potyczka Widzewa z Wisłą Płock. Niewykluczone, że będzie to spotkanie, po którym władze klubu zostaną zmuszone do reakcji i odpowiedzi na pytanie, co dalej. Rywalizacja rozpocznie się o godzinie 20:15.

POLECAMY TAKŻE