Wisła wróciła do rytmu. Jop zdradził, co było kluczowe

Wisła Kraków miała gorszą końcówkę 2025 roku. W pierwszym spotkaniu w 2026 roku wszystko wróciło jednak do normy. Po wygranej z GKS-em Tychy głos zabrał Mariusz Jop.

Mariusz Jop
Obserwuj nas w
fot. SOPA Images Limited / Alamy Na zdjęciu: Mariusz Jop

Jedna reakcja zmieniła wszystko. Wisła znów wygląda jak u siebie

Wisła Kraków jest obecnie najlepszą drużyną, jeśli chodzi o mecze rozgrywane u siebie. W dziesięciu spotkaniach na stadionie im. Henryka Reymana ekipa Mariusza Jopa odniosła osiem zwycięstw. Ostatnie z GKS-em Tychy, mimo że Biała Gwiazda przegrywała po trafieniu Bartłomieja Barańskiego. Później jednak błysnął Maciej Kuziemka, zdobywając dwie bramki głową. Z kolei rezultat rywalizacji na 3:1 ustalił Wiktor Biedrzycki. Nie mogło zatem dziwić, że po spotkaniu dobry nastrój towarzyszył szkoleniowcowi Białej Gwiazdy.

– Tradycyjnie pogratuluję zespołowi, bo te zwycięstwa, czy ogólnie mecze po przerwie zimowej, nigdy nie są oczywiste. Nie jest tak, że zespół automatycznie zdobywa punkty. Oczywiście wiemy, że jeśli chodzi o płynność gry, to nie było to idealne spotkanie w naszym wykonaniu – usłyszał Goal.pl od trenera Mariusza Jopa w trakcie pomeczowej konferencji prasowej.

Ekipa z Krakowa w kuriozalnych okolicznościach straciła bramkę. Mimo to trener Wisły skupił się na pozytywach.

– Dla mnie najważniejsze jest to, jak zespół zareagował po straconej bramce. To nie jest proste, gdy się przegrywa, by zareagować w odpowiedni sposób, czyli zdobywać bramki i wyjść na prowadzenie. I to jest dla mnie kluczowe – przekonywał szkoleniowiec Białej Gwiazdy.

– Oczywiście ten sposób grania jest kalkulowany. Preferujemy taki model gry i wiemy, że czasami takie sytuacje będą miały miejsce. Później było też widać, że kiedy rywal podchodził do nas wysoko, grał jeden na jednego, a z tyłu zostawiał układ cztery na cztery, to kilka razy dłuższym podaniem od Patryka Letkiewicza stwarzaliśmy zagrożenie. To nie jest więc tak, że zawsze będziemy otwierać grę tylko przez środek – zaznaczył Jop.

Nowy rok, stare zasady. Biała Gwiazda zrobiła swoje

Na koniec trener Wisły odniósł się do postawy Macieja Kuziemki, który zdobył dwie bramki w piątkowym meczu. 19-latek ma obecnie na swoim koncie cztery gole i siedem asyst w Betclic 1. Lidze.

– Cieszę się, że byliśmy skuteczni. W pierwszej połowie dwie akcje oskrzydlające zakończyliśmy bramkami. Maciek pokazał, że potrafi strzelać gole także głową. Bardzo się cieszę, że tak dobrze rozpoczął rok. Zresztą cały zespół zasługuje na pochwałę – mówił Jop.

Szkoleniowiec krakowian ocenił również występ Josepha Colleya, który wrócił do wyjściowego składu Wisły. Jop wypowiedział się także na temat Jordiego Sancheza.

– Joseph na plus. Kilka razy dobrze funkcjonował w pionie, wychodząc za zawodnikiem. W pojedynkach jeden na jednego jest solidny. Muszę jeszcze dokładnie obejrzeć jego zachowania w naszym polu karnym, bo to dla mnie kluczowe – stwierdził trener Białej Gwiazdy.

– Jeśli chodzi o Jordiego, trudno go ocenić, bo szybko graliśmy w osłabieniu. Zostawał często jako jedyna „dziewiątka” i dużo pracował bez piłki. To zawodnik, do którego można grać długie podania, ma dobre warunki fizyczne i potrafi atakować przestrzeń. Dobrze rozumie się z Angelem Rodado. Jak na czas, który z nami spędza, funkcjonuje bardzo dobrze. To otwarty, pozytywny, lubiany w szatni człowiek – hiszpańska krew, otwarty umysł, inteligentny taktycznie zawodnik. Potrzebuje czasu, bo przez pół roku nie grał w Japonii i przyszedł bez pełnego treningu zespołowego – uzupełnił Jop.

Wisła kolejne spotkanie w Betclic 1. Lidze rozegra już 15 lutego. Zmierzy się wówczas w roli gościa z Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Początek meczu zaplanowano na godzinę 14:30.

POLECAMY TAKŻE