Szczęsny celuje w kolejne tytuły z FC Barceloną
FC Barcelona pokonała w niedzielę Real Madryt (2:0) i przypieczętowała mistrzostwo Hiszpanii. Jest to drugi z rzędu wygrany tytuł przez Katalończyków. Co za tym idzie, po raz drugi świętować mógł m.in. Wojciech Szczęsny. W rozmowie z Eleven Sports nie ukrywał radości, żartując, że pobił rekord Guinessa w liczbie zdobytych pucharów na emeryturze.
– Chyba już pobiłem rekord Guinessa, jeśli chodzi o zawodnika z największą ilością trofeów na emeryturze. Bardzo mnie to cieszy. Już jest pięć, tak do dziewięciu chciałbym dobić. Cztery są do wygrania w moim ostatnim sezonie – mówił Wojciech Szczęsny.
Szczęsny w sezonie 2025/2026 odgrywał zupełnie inną rolę w porównaniu do swojego pierwszego roku w klubie. Tym razem był zmiennikiem Joana Garcii. 36-latek przyznał jednak, że emocje są takie same bez względu na to, czy gra, czy nie.
– Emocje są te same, czy grasz, czy nie grasz. Cieszysz się, kiedy wygrywasz, smucisz się, kiedy przegrywasz, cieszysz się strasznie z każdego trofeum. Adrenalina jest trochę inna, ale miałem jej nadmiar w swoim życiu, więc takie ostatnie dwa lata kariery jako ten, który wspiera, a nie jest głównym bohaterem, bardzo mi się podobają – dodał.
Były reprezentant Polski poruszył także wątek dot. Hansiego Flicka. Rano w dzień meczu zmarł tata szkoleniowca. Szczęsny przyznał, że piłkarze Barcelony chcieli przede wszystkim wygrać mecz dla swojego trenera, żeby razem z nim móc się cieszyć.
– Dziwny dzień do celebracji trofeum. Dowiedzieliśmy się rano od Hansiego Flicka, że jego tata niestety zmarł. Takie mieszane uczucia, ponieważ z jednej strony chcesz się cieszyć razem z trenerem, a z drugiej strony wiesz, że przeżywa dramat emocjonalny w tym momencie. Najważniejsze było, żeby wygrać dla niego, a on na swój sposób na pewno jest z nas dumny – powiedział bramkarz FC Barcelony.









