Takiego duetu dawno na Ł3 nie było
Mileta Rajović i Antonio Colak nie są delikatnie mówiąc ulubionym duetem napastników kibiców Legii. Dość powiedzieć, że skoro o snajperach mowa, to dla porównania nie tak dawno na Łazienkowskiej „wymiatali” razem Nemanja Nikolić i Aleksandar Prijović.
Po tamtych zostało już tylko wspomnienie, natomiast obecne realia są niezbyt ciekawe. Rajović nie może trafić nawet z karnego, Colak też nie „dowozi”, a Jean-Pierre Nsame dopiero wraca po kontuzji.
„Weźcie Pablo Felipe”
Być może snajperska rzeczywistość na Łazienkowskiej wyglądałaby dziś inaczej, gdyby zimą 2025 roku w sprawie jednego z proponowanych zawodników zapadła inna decyzja. Otóż z naszych informacji wynika, że w tamtym okienku Legii zaproponowao Pablo Felipe!
Dla tych, którzy nie od razu skojarzą tego piłkarza, spieszymy z wyjaśnieniem: to napastnik Gil Vicente, za którego w styczniu tego roku West Ham United zapłacił 23 miliony euro! Piłkarz jest w „stajni” Jorge Mendesa, a więc jednego z najpotężniejszych agentów na świecie, co w pewnej mierze samo w sobie tłumaczy transfer za taka kwotę (Transfemarkt niezmiennie wycenia tego gracza na 5 mln euro).
Ostatecznie przyszedł Szkurin
A jak to było z niedoszłym przejściem Brazylijczyka z portugalskim paszportem do Legii? Otóż z naszych informacji wynika, że rzeczy działy się na przełonie 2024/2025. W Legii zawodzili wtedy wspomniany Nsame i Migouel Alfarela, którzy w styczniu zostali wypożyczeni.
Warszawski klub szukał wtedy napastnika i w końcu, rzutem na taśmę, ściągnął Ilię Szkurina. W międzyczasie, jak słyszymy, Legia przymierzała się do Frana Navarro, hiszpańskiego napastnika FC Porto. Ale Portugalczycy nie chcieli go wypożyczyć do Polski i piłkarz ostatecznie trafił do Bragi.
Właśnie wtedy, zamiast Navarro, Legii zaproponowano Pablo. Tyle że… Choć Goncalo Feio miał być za, to generalnie w klubie kandydatura się nie przebiła. I szczerze mówiąc, można to zrozumieć. Pablo nie miał bowiem wtedy dobrego okresu. Grał na wypożyczeniu w Gil Vicente, ale jesień 2024 roku miał słabą.
Zero goli na jesień
W Gil Vicente najczęściej był rezerwowym, grającym dosłownie ogony. Tamtej jesieni nie miał żadnego gola w lidze na koncie, więc w sumie nie ma się co dziwić, że z tego punktu widzenia w Warszawie się nim nie zachwycono. Choć piłkarz miał być do przechwycenia za niewielkie pieniądze. Po tamtym sezonie Gil Vicente wykupiło go z Famalicao za zaledwie 250 tysięcy euro.
Wiosną 2024 roku Pablo się przebudził i strzelił w rundzie rewanżowej pięć goli, wliczając w to hat-trick z Boavistą. Za to jesień już totalnie należała do niego.
Trudne wejście do Premier League
10 goli w 13 ligowych meczach sprawiło, że szukające napastnika West Ham długo się nie wahało. Na stole pojawiło się 23 mln euro i 2 stycznia 2026 roku transfer się dokonał.
Wejście do Premier League nie jest dla Pablo jednak udane, przynajmniej na razie. W czterech meczach nie zdobył jeszcze gola, choć nie zbiera jakichś tragicznych not. Na pewno dostanie kolejne szanse, które pozwolą ocenić, czy się zaaklimatyzuje, czy jednak liga angielska to za wysokie progi.









