Podcięte skrzydła
Z jednej strony Jagiellonia może się pochwalić rekordową sprzedażą w historii klubu, bo tak to wygląda w przypadku przejścia Oskara Pietuszewskiego do FC Porto, ale z drugiej na skrzydłach sytuacja w drużynie Adriana Siemieńca jest nie do pozazdroszczenia.
W teorii pieniądze do wydania są, bo za wspomnianego Pietuszewskiego klub może zarobić nawet 10 mln euro. Z drugiej strony Łukasz Masłowski, dyrektor sportowy, twardo stoi na stanowisku, że nie po to Jaga ustabilizowała sytuację finansową, aby nagle przepłacać czy tworzyć kominy płacowe.
Pół miliona euro za skrzydłowego
Z drugiej strony nie jest też jednak tak, że Jagiellonia szuka tylko okazji, za darmo. Dowodem choćby jej ogłoszenia na platformie TransferRoom. Niedawny mistrz Polski anonsuje tam poszukiwanie piłkarzy na dwie pozycje.
Pierwsza to właśnie skrzydłowy. Klub z Podlasia sygnalizuje, że może wydać pół miliona euro na takiego gracza jeśli miałby to być transfer definitywny. W takim przypadku proponowana pensja wyniosłaby 300 tysięcy euro za sezon. Klub zaznacza, że bierze też pod uwagę wypożyczenie. W tym przypadku wypłata również wynosiłaby 25 tysięcy euro za miesiąc.
Bez porównania z Widzewem
Druga pozycja to środkowy obrońca. Tutaj Jagiellonia może zaoferować do 400 tysięcy euro za transfer, a pensja stopera wyniosłaby 240 tysięcy euro rocznie. Także w tym przypadku mamy do czynienia z adnotacją, że klub z Podlasia bierze też pod uwagę możliwość wypożyczenia gracza.
Oczywiście, nie są to kwoty nawet zbliżone do tego, co na tej samej platformie proponuje Widzew Łódź, ale wiadomo, że model budowy drużyny w tych klubach jest zupełnie odmienny.









