Urban wypalił na temat Pietuszewskiego. Co z powołaniem do reprezentacji?

Jan Urban w rozmowie z Przemysławem Langierem odniósł się do powołania Oskara Pietuszewskiego. Selekcjoner nie zamierza spieszyć się z debiutanckim powołaniem nowego piłkarza FC Porto.

Oskar Pietuszewski
Obserwuj nas w
ZUMA Press, Inc. / Alamy Na zdjęciu: Oskar Pietuszewski

Pietuszewski jeszcze poczeka na debiut w reprezentacji Polski

Oskar Pietuszewski został w styczniu bohaterem prawdopodobnie najgłośniejszego transferu z udziałem polskich piłkarzy. Nastolatek przeniósł się z Jagiellonii Białystok do FC Porto za kwotę 10 milionów euro. W debiucie od razu pokazał się z bardzo dobrej strony. Choć zagrał tylko kilkanaście minut, to zwycięstwo w lidze w dużej mierze było jego zasługą. Po faulu na 18-latku sędzia podyktował karnego.

Fantastyczna postawa w debiucie w Porto od razu wywołała temat powołania go na marcowe baraże. Jak zapatruje się na debiut Pietuszewskiego w reprezentacji Polski selekcjoner Jan Urban? O skrzydłowego zapytał go dziennikarz Przemysław Langier.

Z jakiej okazji ma być nagle wyżej w hierarchii, bo przeszedł z polskiej ligi do FC Porto? No nie, nie wskakuje od razu. Ale jeśli będzie grał cały czas i będzie grał bardzo dobrze, dlaczego nie? Wszyscy będziemy obserwowali jego pierwsze kroki, które będzie stawiał w FC Porto, czy będzie grał więcej, czy mniej. To kwestia obserwacji. Na dzień dzisiejszy tego nie wiemy – powiedział Jan Urban.

Może się okazać, że gra, ale np. my nie potrzebujemy na tej pozycji zawodnika. Wydaje mi się, że na 90-95% opinia w sztabie była taka, żeby nie powoływać jeszcze Oskara Pietuszewskiego. Uważaliśmy, że taka sytuacja, jaka ma miejsce, czyli gra w Jagiellonii i młodzieżówce, to jest to, co najbardziej odpowiada zawodnikowi – dodał selekcjoner w rozmowie z Przemysławem Langierem.

Wygląda więc na to, że Pietuszewski na debiut w seniorskiej kadrze jeszcze poczeka. Natomiast bez wątpienia Jan Urban oraz sztab reprezentacji Polski z uwagą będzie śledził jego poczynania w FC Porto.

POLECAMY TAKŻE