Sadilek: To w Górniku zrobiło na mnie wrażenie. Nie wahałem się ani chwili [NASZ WYWIAD]

Dużo dzieje się w Górniku w ostatnich dniach. Klub sprowadził na przykład Lukasa Sadilka. W Zabrzu dużo sobie obiecują po pomocniku ze Sparty Praga, a na co liczy sam zainteresowany? O tym 3-krotny reprezentant Czech opowiedział w rozmowie z goal.pl.

Lukas Sadilek
Obserwuj nas w
CTK/Alamy Na zdjęciu: Lukas Sadilek

„Polowali” na niego od lata

Początek stycznia to wzmożony ruch w Górniku Zabrze. Piłkarze wyjeżdżają, ale są też transfery do klubu. Jako pierwszy pozyskany został Brandon Domingues, który niedługo po transferze udzielił obszernego wywiadu goal.pl.

Drugim nabytkiem jest Lukas Sadilek, doświadczony pomocnik, który ostatnie 3,5 roku z powodzeniem grał w Sparcie Praga. Zabrzanie „polowali” na niego od dawna i w końcu się udało.

A dlaczego Sadilek zdecydował się na Górnika? Czy miał inne oferty? Czy ściągnie do Zabrza… brata, który gra w Slavii Praga? O tym wszystkim 29-latek opowiedział w rozmowie z goal.pl.

Piotr Koźmiński, goal.pl: Decyzja o dołączeniu do Górnika była łatwa, czy trudna?

Lukas Sadilek: Łatwa. Do Górnika mogłem przejść już latem, ale wtedy zabrakło na to czasu. Zostałem więc w Sparcie, wiedziałem jednak, że ten transfer wciąż się może wydarzyć. Jesienią oglądałem nawet w telewizji mecze Górnika, zdając sobie sprawę, że mogę zimą dołączyć do tego klubu. 

Ale czytałem, że nie była to jedyna propozycja jaką otrzymałeś…

Były inne kluby zainteresowane, ale byłem nastawiony na Górnik. Jak wspomniałem, temat pojawił się już latem, więc miałem dużo czasu, aby przemyśleć wszystko dokładnie.

To czym cię skusił Górnik?

Po pierwsze, konsekwencją. Jak już Górnik raz się mną zainteresował, to był stały w tym podejściu. Poczekał aż to się stanie możliwe i dopiął swego. Po drugie… Kibice i frekwencja.

Starałem się jesienią oglądać zwłaszcza domowe mecze Górnika, żeby przyjrzeć się atmosferze. Była wspaniała. A do tego ta frekwencja. Prawie 25 tysięcy średniej widzów. Wow! To robi wrażenie. 

Obiekty w Polsce robią wrażenie

A jak to wyglądało na Sparcie?

Z reguły na nasze mecze przychodziło po 18 tysięcy ludzi. Czyli, komplet.. Ale skoro mówimy o stadionach, to w Polsce infrastruktura robi wrażenie. U was praktycznie każdy klub Ekstraklasy ma duży, nowy stadion. W Czechach jest inaczej, tak może o sobie powiedzieć góra pięć klubów.

W niektórych transferach Górnika pomaga Lukas Podolski. W tym przypadku też, czy nie było potrzeby?

Jestem kibicem Arsenalu, zawsze lubiłem oglądać ten klub w akcji, więc oglądałem też Podolskiego. To był super zawodnik. Zresztą, do tej pory jest. Przed podpisaniem kontraktu, ale to była już faza finałowa, była jedna rozmowa z jego udziałem. Super, że będę z nim mógł zagrać w jednej drużynie.

Pobyt w Sparcie to najlepszy okres w twojej dotychczasowej karierze. Jak go podsumujesz?

To był wspaniały czas. Trafiłem tam ze Slovacko, klubu mojego dzieciństwa. Przeszedłem tam po finale Pucharu Czech, w którym Slovacko pokonało… Spartę. Spędziłem w tym klubie 3,5 roku. Zdobyłem dwa mistrzostwa Czech, Puchar Czech, zagrałem w Lidze Mistrzów, Lidze Europy i Lidze Konferencji. Trochę się tego uzbierało.

Dokładnie. W Lidze Mistrzów wystąpiłeś sześć razy. Ale w tych meczach, gdzie zostaliście rozgromieni przez Atletico Madryt 0:6 i Manchester City 1:5 byłeś akurat na ławce. Pewnie dlatego tak wysoko przegraliście.

Ha, ha. Chciałbym w to wierzyć. A całkiem serio, wiadomo jaką klasę prezentują te zespoły. W dodatku na Atletico trafiliśmy wtedy, gdy dopadł nas kryzys…

Najlepiej wspomina mecz z Interem

To zapytam inaczej: najlepsze wspomnienie z Ligi Mistrzów?

Myślę, że mecz z Interem Mediolan. Wprawdzie przegraliśmy wtedy 0:1, ale graliśmy naprawde dobrze. Inter nie miał zbyt wielu okazji, a my swoje mieliśmy. Mogło się wtedy skończyć remisem. To chyba moje najlepsze wspomnienie, takie piłkarskie, z Champions League.

Wygraliśmy za to z Salzburgiem 3:0, zremisowaliśmy na wyjeździe z VfB Stuttgart 1:1, ale w tych meczach wchodziłem z ławki, na krótko. A przeciwko Interowi wystąpiłem przez 90 minut.

Champions League to w jakimś sensie zwieńczenie kariery piłkarza. A mały Lukas o czym marzył? Chciał grać jak…

Najpierw jak Fernando Torres. Bo ja też zaczynałem jako napastnik. Ale potem podziwiałem Mesuta Ozila. Kapitalny piłkarz, z niesamowitymi umiejętnościami. Kontrola nad piłką, sposób jej prowadzenia. Top.

Natomiast teraz nie mam jednego, ulubionego piłkarza. Bardziej skupiam się na sobie, co mogę jeszcze poprawić.

Jak wspomnieliśmy, dwa razy byłeś mistrzem Czech. Który tytuł smakował lepiej? Zakładam, że mógł to być ten pierwszy, bo zdobyty po 9 latach bez mistrzostwa Sparty.

Dokładnie tak! To było coś niesamowitego. A smak wygranej był jeszcze o tyle lepszy, że mieliśmy w trakcie sezonu kryzys. Przegraliśmy na przykład ze Slavią 0:4. Po tamtym meczu zawzięliśmy się jednak bardzo mocno. To było widać w szatni. I daliśmy radę. Piękne momenty. A potem obrona tytułu i Puchar Czech. Niesamowite.

Prawie się popłakał

Widać, że w Sparcie byłeś szanowany. Po pierwsze, klub pożegnał cię pięknym filmem, a po drugie, czytałem opinie kibiców. Niektórzy już zapowiadali, że przyjadą na twój mecz do Zabrza. To musi być miłe…

Pewnie, że jest. To pożegnanie było dla mnie bardzo emocjonalne. Prawie się popłakałem, muszę przyznać. Ale nie ma co się dziwić, zostawiam za sobą mnóstwo wyjątkowych emocji.

No dobrze, jednego Sadilka już mamy. To kiedy sprowadzisz do Górnika swojego brata?

Haha! Może być ciężko, bo Michal dobrze się czuje, tam gdzie gra. Czyli, w Slavii. 

Żartowałem. Transfermarkt wycenia go na 7,5 mln euro. To (jeszcze) nie pułap Górnika.

To może przyjdzie tu jako wolny agent, po zakończeniu kontraktu. A tak na serio, to jakiś czas temu temat naszej gry przeciwko sobie był dużym tematem w czeskich mediach. Gdy Michal byl na wypożyczeniu z PSV Eindhoven do Liberca, to dwa razy zagraliśmy przeciwko sobie. Raz padł remis, a raz to ja byłem górą.

Zawsze było widać, że Hellebrand ma talent

Na twojego brata w Górniku jeszcze za wcześnie, ale jest tu Patrik Hellebrand, z którym lata lata temu grałeś w Slovacko. Było już wtedy widać jego talent, czy to był zupełnie inny piłkarz niż teraz?

Było widać. Patrik zawsze miał talent, choć w czeskim futbolu nie zawsze było to widoczne. W Slovacko broniliśmy się przed spadkiem, generalnie w czeskiej lidze preferuje się piłkarzy mocnych fizycznie…

W takich warunkach nie zawsze łatwo mu się było odnaleźć. W Górniku zrobił duży postęp. Ale że ma talent, to wiedziałem od dawna.

To zdziwiło się, czy nie zdziwiło, że dostał powołanie do czeskiej kadry?

Nie zdziwiło. Z drugiej strony tym większe brawa, bo… Czasem jest tak, że do kadry jest powoływana ciągle ta sama grupa, 25 piłkarzy. Fajnie, że Patrik się przebił.

Z kolei Lukas Ambros to w jakimś sensie twój sąsiad…

Pochodzimy z miejscowości, które leżą obok siebie. Ale nigdy wcześniej się nie spotkaliśmy. Oczywiście, już o tym wszystkim rozmawialiśmy. A zresztą, te odległości między nami Czechami w Górniku nie są duże. Patrik też mieszka blisko, bo 30 km ode mnie. A Sacek 15. 

Z Zabrza bliżej do domu niż z Pragi!

No właśnie. Niby wyjechałeś za granicę, a wcale nie tak daleko.

Co więcej: Z Zabrza do mojej rodzinnej miejscowości mam bliżej niż do mojego domu z Pragi! 2,5 godziny wystarczy. A teraz jechałem tu z Ostrawy, od rodziców mojej żony. Zajęło mi to 50 minut. To kolejny plus tych przenosin. 

Mimo wszystko żal pewnie opuszczać Spartę…

To był piękny czas, ale nie ma sensu oglądać się za siebie. Zamknąłem ten rozdział i właśnie zaczynam kolejny. Mam nadzieję, że w Górniku też dane mi będzie przeżyć piękne chwile. 

Tylko u nas