Mariusz Stępiński o nieudanych negocjacjach z Widzewem
Widzew Łódź latem minionego roku próbował pozyskać Mariusza Stępińskiego z cypryjskiej Omonii Nikozja. Ostatecznie do takiej transakcji nie doszło. Kilka zdań wyjaśnienia w tej sprawie przedstawił sam zainteresowany.
– Ja powiedziałem jasno: dajcie mi czas i ten transfer dojdzie do skutku. Wcześniej czy później on dojdzie do skutku, ale dyrektor Widzewa twierdził, że nie może czekać do końca okienka. Nie może czekać tak długo. Nie mam do nikogo żalu, bo to jest biznes. Ja jestem spokojny ze swoim sumieniem. Zrobiłem wszystko, co mogłem, ze swojej strony – mówił Stępiński w rozmowie z Meczykami.
– Omonia nie dość, że chciała mnie puścić za darmo, to jeszcze była gotowa dopłacać do mojej pensji. W ostatnich dwóch dniach okienka byłem do wyciągnięcia za darmo. Dyrektor dostał wtedy informację, że jestem do wzięcia bez kwoty odstępnego, ale oni byli już podobno dogadani z Andim Zeqirim i wierzyli, że to jest napastnik dla nich. Ja to szanuję. To są ich pieniądze, Robert Dobrzycki je wydaje i nie pozostaje mi nic innego, jak to uszanować – zaznaczył piłkarz.
Korona Kielce już w piątek rozegra kolejne spotkanie w PKO BP Ekstraklasie. Zmierzy się wówczas w roli gospodarza z Zagłębiem Lubin. Mecz rozpocznie się o godzinie 18:00. Pierwsza batalia w tej kampanii pomiędzy drużynami zakończyła się remisem (1:1).









