Podolski: To co robimy w Górniku to majstersztyk. Ale chcę więcej! [NASZ WYWIAD]

Przed Górnikiem Zabrze bardzo ciekawa wiosna. Klub niespodziewanie jest wiceliderem, dużo dzieje się też w kontekście transferów. A jak na sytuację patrzy Lukas Podolski? Lider Górnika udzielił obszernego wywiadu goal.pl, komentując między innymi sprzedaż Ousmane Sowa do Broendby.

Lukas Podolski
Obserwuj nas w
SOPA Images Limited/Alamy Na zdjęciu: Lukas Podolski

Klub robi ogromny postęp

Lukas Podolski nie ukrywa, że jest zadowolony i z tego jak Górnik Zabrze wygląda na boisku, i z pracy wykonywanej przez klub na innych polach. Z drugiej strony „Poldi” nie ukrywa, że chce jeszcze więcej, że nie zamierza stać w miejscu.

Co więc czeka Górnika w 2026 roku? Jak Podolski ocenia proces prywatyzacji? Czy sprzedanie Ousmane Sowa do Broendby było koniecznością? Co z przyszłością Patrika Hellebranda? O tym wszystkim 130-krotny reprezentant Niemiec opowiedział w obszernej rozmowie z goal.pl.

Piotr Koźmiński, goal.pl: Jak oceniasz 2025 rok w wykonaniu Górnika? Drugie miejsce w tabeli, jesteście w ćwierćfinale Pucharu Polski, bardzo dobra frekwencja na trybunach… Z zewnątrz wygląda to bardzo dobrze…

Lukas Podolski, piłkarz Górnika Zabrze, 130-krotny reprezentant Niemiec, mistrz świata z 2014 roku:

Zawsze można coś jeszcze poprawić, zrobić jeszcze więcej i do tego będziemy dążyć. Ale oczywiście, że jestem zadowolony z tego ostatniego roku. I na boisku, i poza nim. Bo nie możemy zapomnieć też o świetnej robocie klubowego marketingu.

Odkąd tu jestem, zrobiliśmy w tym względzie wielki krok do przodu. I tu też się nie zatrzymamy. Wciąż szukamy nowych pomysłów, nowych rozwiązań. A na boisku? Myślę, że każdy w klubie drugie miejsce po pierwszej części sezonu wziąłby w ciemno. Pamiętajmy, że mamy o wiele skromniejszy budżet niż wiele innych drużyn.

Generalnie bardzo się cieszę, bo zmieniamy klub na plus. Ostatnie 15 lat Górnik kojarzył się głównie z kłopotami i długami. Teraz jest inaczej, choć długi wciąż trzeba spłacać. Powiem tak: w sytuacji w jakiej zastaliśmy ten klub, to co robimy teraz to jest majstersztyk. Bo nie można też zapominać o naszych transferach.

To prawda. Robicie ich ostatnio bardzo dużo.

Cały klub wykonuje świetną robotę. To trzeba podkreślić. Gdyby nie kilka transferów wychodzących, za które w ostatnich okienkach dostaliśmy spore pieniądze, to chyba już trzeba byłoby tu zgasić światło. Te transfery uratowały Górnika.

Miasto ma puste kieszenie, więc trzeba sobie radzić inaczej. Oczywiście, nie każdy transfer ci się uda, ale to normalne. Nikt nie trafia 10 na 10. Nawet duże kluby. A my nie podejmujemy dużego finansowego ryzyka, sprowadzając piłkarzy.

Patrik Hellebrand przyszedł do nas za darmo, a Ousmane Sow za niewielkie pieniądze. Nie chcę wydawać po 2-3 mln euro za piłkarza i dawać mu “głupie” pieniądze, żeby tylko był w Górniku. Mamy pod tym względem swoją filozofię, swój skauting. Często potrafimy przekonać piłkarza w inny sposób, nie pieniędzmi.

Ostatnio przekonaliście Brandona Dominguesa i Lukasa Sadilka. Jak oceniasz te ruchy?

Jeśli ci piłkarze będą grali na swoim poziomie, to okażą się wzmocnieniami. Na to liczymy. Z nimi Górnik może być silniejszy niż jeszcze kilka miesięcy temu.

Ousmane Sow
ZUMA Press Inc/Alamy

Niech Sow spełnia marzenia

Skoro mowa o transferach. Właśnie sprzedaliście Ousmane Sowa do Broendby. Z jednej strony szkoda, ale z drugiej pewnie znów konieczność.

Pewnie, że szkoda, bo Sow dawał nam jakość. Zrobił u nas duży krok do przodu, mocno się rozwinął. Z drugiej strony taka jest konieczność, musimy sprzedawać, żeby utrzymać ten klub nad wodą. Znowu zrobiliśmy robotę za miasto, które przecież jest właścicielem, ale ma puste kieszenie, więc nie ma co liczyć na ich wsparcie jeśli chodzi o pierwszy zespół.

A jeszcze co do Sowa. To też nasza filozofia. Odkryć, rozwinąć, sprzedać. Polska liga nie jest jeszcze na tyle atrakcyjna, żeby można tu było długo trzymać piłkarza. Niech idzie, niech się rozwija. Nie blokujemy piłkarzy, niech robią krok do przodu, niech zarabiają. Dla Sowa ten transfer to też dobre pieniążki jeśli chodzi o kontrakt. A on ma dużą rodzinę w Afryce.

Górnika zapamięta bardzo dobrze, zawsze będzie kochał ten klub. I o to nam chodzi. Co więcej, pomogłem mu też poza boiskiem. Załatwiłem w Turcji nowe zęby, bo trzeba to było u niego poprawić. Niech teraz tak lśni na boisku jak lśniący będzie miał uśmiech. Zawsze marzył o Premier League, o Arsenalu. Życzę mu, aby kiedyś zrealizował to marzenie.

Od pewnego czasu mówi się też o możliwym odejściu Patrika Hellebranda. Z moich informacji wynika, że niedawno ofertę w wysokości 1,2 mln euro złożyła za niego Pogoń. To jednak za mało jak rozumiem?

Powiem tak: za Patrika Hellebranda dostaliśmy ofertę z Polski, jest też zainteresowanie zza granicy. Natomiast nie były to do tej pory kwoty, które oddawałyby jego wartość. My wiemy jaka jest jego wartość i poniżej tej kwoty go nie sprzedamy.

W tym momencie nie otrzymaliśmy jeszcze odpowiedniej oferty. Ale wiadomo jak to jest w transferach. Nagle ktoś gdzieś doznaje kontuzji i klub szuka “6’. Strzelam: Turcja, czy MLS. Mają Patrika na liście i do nas dzwonią. Ale to tylko przykład. Na razie taka sytuacja nie ma miejsca.

„Nie chcę jednego tytułu, a potem 20 ch..ych lat”

Wiem, że w Górniku unikają jednoznacznych deklaracji o co walczycie na wiosnę. Ty też wolisz być ostrożny? Bo kusi pytanie: skoro jesteście na drugim miejscu, to co będzie sukcesem na koniec sezonu?

Moja filozofia jest jasna: chcę zbudować klub, który będzie miał solidne fundamenty. I to robimy. Fundament powoli powstaje, dokładamy cegłę po cegle, aż powstanie gotowy dom. Jak mówiłem, Górnik będzie istniał i za 200, i za 500 lat. Ale chodzi o to, żeby był budowany mądrze.

A wracając na boisko. Nie możemy dać się podpuścić, napalić. Nie chcę raz zdobyć mistrza, a potem żeby przez kolejne 20 lat było w klubie chu…owo. Chcę klubu stabilnego. Natomiast co do tej pozycji. Myślę, że w lidze będzie bardzo ciasno. Wszystko zacznie się według mnie decydować na 5-7 kolejek przed końcem.

Jeśli będziemy na szóstym miejscu, to nie będę płakał. Ale jeśli będziemy walczyć o mistrza, to przecież super! W tym momencie ciężko przewidzieć jak to się ułoży. Piłka nożna to z jednej strony sport zespołowy, ale z drugiej indywidualny.

Co przez to rozumiesz?

To jak silna jest drużyna zależy też od podejścia poszczególnych piłkarzy. Ja mam taki charakter, że walczę też na każdym treningu. A w hotelu przed meczem już się zastanawiam jak wygrać. Ale przecież to nie zależy tylko ode mnie, bo gra kilkunastu w trakcie meczu. A ja nie mam wpływu na to jak inny zawodnik do tego podchodzi. Czy się wyśpi, czy z jakiegoś powodu nie. Czy ma jakieś kłopoty, czy coś mu dolega. Mogę o to zapytać, doradzić mu coś, ale nigdy nie będę wiedział wszystkiego.

Chodzi więc o to, aby każdy odpowiadał za siebie. Ale nie tylko na boisku, nie tylko w trakcie meczu. To też sen, podejście mentalne itd… Jeśli piłkarz będzie podchodził do tego, że jakoś to będzie, że raz można wygrać, a jak przegrasz to nic się nie stanie… No to takim podejściem drużynie nie pomaga. Oczywiście, że my jeszcze przegramy wiele meczów, bo taki jest sport. Ale chodzi o to, żeby mieć poczucie, że przed meczem zrobiłeś wszystko, aby go wygrać.

Zawsze mówiłeś, że Górnik musi stawiać mocno na akademię, bo to przyszłość klubu…

Oczywiście, że tak. Tylko że tu jest dużo do zrobienia, mówię na przykład o infrastrukturze. My nie chcemy tu mieć złotych klamek, ale jakiś standard musi być. Jak mój ojciec tu przyjeżdża, to mówi, że od jego czasów nic się nie zmieniło. No, to nie jest pochwała. Było parę remontów, ale to zdecydowanie jeszcze nie to.

Druga sprawa to samo szkolenie. Jak widzę teraz, mówię generalnie o świecie, nie o Górniku, 20-letnich trenerów, którzy nie grali w piłkę, a uczą młodych… Hmmm. Ja nie chcę szkolenia typu, że cały czas taktyka, że gramy na trzech, na pięciu i tak dalej.

Chcę szkolić tak jak ja to pamiętam. Uczyć pojedynków jeden na jeden, techniki, dobrych podań. Kształcić piłkarza, a nie od małego pokazywać jak wyprowadzać piłkę od tyłu. Jak mówiłem wyżej, nie mamy jako klub takich możliwości jak inni, ale myślę, że możemy innych wk…, że w takich warunkach tak dobrze jako klub pracujemy.

„Przejęcie klubu w lutym? Jestem za!

Zapewne będziecie mogli zdziałać jeszcze więcej, jeśli w końcu dojdzie do prywatyzacji klubu. Niedawne doniesienia, w tym słowa prezydenta Żbikowskiego, mówiły o lutym jako o realnym terminie. Potem z kolei, że do końca pierwszego kwartału. Można się w tym pogubić.

Też docierały do mnie informacje o lutym, ludzie mi podsyłali linki z tymi wypowiedziami. Powiem tak: jeśli to miałby być luty, to ja się bardzo cieszę! Jestem jak najbardziej za! Natomiast faktycznie, ze strony miasta te daty ciągle się zmieniają. W każdym razie ja jestem gotowy.

Ale wierzysz, że to się wkrótce uda? Obaj wiemy ile już było zwrotów akcji w tej sprawie…

Nie jestem w stanie wejść do głowy ludzi, którzy o tym będą decydować. Znam dobrze moją rodzinę. Dzieci, żonę, rodziców. Choć nawet rodzina potrafi cię czasem zaskoczyć (śmiech). Ale nie znam na tyle dobrze ludzi, którzy decydują o prywatyzacji, żeby przewidzieć co ostatecznie postanowią.

Z mojej strony zrobiłem w tej sprawie co mogłem. Wiem, gdzie jest mój sufit, do czego mogę się posunąć. Dałem bardzo dobre warunki, moja oferta leży na stole.

Ale jeszcze raz dopytam: widzisz postępy w negocjacjach?

Powiem tak: w moim odczuciu przez ostatni miesiąc-dwa miasto zrobiło krok do przodu. Tak to widzę. Dlatego powiem po raz kolejny: chętnie przejmę Górnika jak najszybciej, choćby w lutym. Żeby pójść z nim dalej do przodu.

Ja wciąż jestem głodny, wciąż chcę więcej. Ale nie mówię teraz o miejscu w tabeli, a o budowie klubu. Mi nie wystarczy to co jest teraz. Jak mamy 25 tysięcy ludzi na trybunach, to ja chcę 28 tysięcy. Jak mamy tylu sponsorów, to chcę powalczyć o to, aby przekonać kolejnych. Na końcu Górnik ma być pięknym domem. Dlatego tych cegieł jeszcze nam dużo potrzeba.

Tylko u nas