Papszun ocenia reakcję kibiców i tłumaczy swoje stanowisko
Raków Częstochowa żyje dziś nie tylko rywalizacją sportową, lecz także zamieszaniem wokół przyszłości trenera Marka Papszuna. Transparent, który pojawił się w trakcie meczu z Rapidem, stał się symbolem narastającego napięcia. Kibice napisali na nim słowa pełne rozgoryczenia i skierowali je bezpośrednio do szkoleniowca. Sprawa odbiła się szerokim echem.
Papszun odniósł się do sprawy tuż przed niedzielnym starciem z Arką. Trener Rakowa mówił o swoich emocjach i o odbiorze całej sytuacji. – Nie widziałem transparentu na meczu. Zobaczyłem go później. Oczywiście, że przykro, tym bardziej. że kibice chyba nie pamiętali, w jakim momencie ja tutaj przyszedłem. Słabe to było po prostu, ale takie jest życie. Ja nie pękam, bo wiem, że duża część kibiców podchodzi do mnie i szanuje to, co zrobiłem. Powiedziałem prawdę i wszyscy o tym wiedzieli – skwitował szkoleniowiec.
Trener w drugiej części wypowiedzi zwrócił uwagę na emocje towarzyszące całej sytuacji. – Mamy obłudne społeczeństwo w dość dużej mierze to stało się to, co się stało. To już sprawa tych ludzi, którzy ten transparent wywiesili. Może też kiedyś się zastanowią nad tym wszystkim i spojrzą na to z innej perspektywy, bo myślę, że teraz jest dużo takich niezdrowych emocji, zupełnie niepotrzebnie. Sport czy piłka na tak wysokim poziomie też te emocje generuje, więc to jest część tej gry – dodał.
Wypowiedź Papszuna wybrzmiała mocno, bo trener wcześniej potwierdził, że chce objąć Legię Warszawa. To wywołało silne reakcje w mediach i wśród kibiców. Transparent z meczu z Rapidem był jedną z nich. Sprawa pozostaje otwarta, a przyszłość trenera nadal zależy od decyzji Legii oraz działań Rakowa. Emocje wokół tego tematu wciąż są duże, lecz Papszun podkreśla, że koncentruje się na pracy z drużyną.
Zobacz również: Widzew pod presją. Pawłowski odpowiedział na pytania o oczekiwania









