Spłata długów najważniejsza
Gdyby zastanawiać się co jest największym osiągnięciem Alexa Haditaghiego jako właściciela Pogoni, to zdecydowana większość na pewno wskazałaby na sanację finansową klubu. Kanadyjczyk irańskiego pochodzenia regularnie informował w wywiadach, a nawet na platformie X o tym jak sukcesywnie spłaca stare (duże) zobowązania.
Z obliczeń Haditaghiego wynika, że spłacił już lwią część z 74 milionów złotych długów jakie ciążyły Pogoni. Nowy właściciel przeprowadził też wiele transferów, choć, delikatnie mówiąc, tu Pogoń nie zawsze trafiała. Głośnych ruchów jednak nie brakowało.
Grenwood, Mendy, Grosicki, czyli trochę się działo
Sam Grenwood, mający na koncie występy w Premier League, Benjamin Mendy, którego nie trzeba przedstawiać, czy Paul Mukairu (akurat do niego jest najmniej pretensji). No i przedłużenie Kamila Grosickiego, które też do tanich nie należało.
Pod względem piłkarskim sezon był jaki był, ale najważniejsze w ostatnich tygodniach zadanie, czyli utrzymanie, zostało zrealizowane. Skoro więc długi zostały spłacone, a Pogoń zostaje w Ekstraklasie, to jakie będzie letnie okienko transferowe w wykonaniu Pogoni?
Część obserwatorów/kibiców przypuszczała, że Haditaghi i Kesler znów ruszą mocno do boju. Po mocne, głośne nazwiska. Tymczasem ze Szczecina docierają do nas zupełnie inne wieści. Jak słyszymy, to okienko transferowe ma być bardzo spokojne, bez żadnych szaleństw.
18 mln złotych rocznie na stadion
Jak się okazuje, cena stawiania Pogoni na nogi zaskoczyła nawet nowego właściciela. Koszty bieżacego utrzymania w jakimś sensie też. O co dokładnie chodzi? Haditaghi zawsze podkreślał, że chce zbudować klub oparty na zdrowych finansach i pilnowanie tego uważa za bardzo ważne.
Za jedno z największych wyzwań nowy właściciel uznaje sprawy związane z funkcjonowaniem stadionu. Wprawdzie Pogoń dostaje rocznie 4,5 mln złotych wsparcia, ale ponosi całkowitą finansową odpowiedzialność za działanie obiektu.
Z wewnętrznych obliczeń klubu i różnych audytów wynika, że roczny koszt utrzymania stadionu to około 18 mln złotych. Zawiera się w tym utrzymanie murawy, podgrzewanie jej, zatrudnienie ludzi i inne operacyjne koszty. Z szacunków Pogoni wynika, że jeden mecz u siebie to koszty rzędu miliona złotych.
Rozbijając na szczegóły. Utrzymanie i podgrzewanie murawy w trzech zimowych miesiącach kosztowało Pogoń 1,6 mln złotych. Utrzymanie sześciu boisk i zatrudnienie siedmiu ludzi to kolejne 1,8 mln złotych rocznie. Choć trzeba przyznać, że efekty były znakomite, bo murawa Pogoni była kilka razy uznawana za najlepszą w kraju.
Budżet klubu? 30 procent mniej!
Wspomniane koszty mają mieć wpływ na sytuację finansową klubu w najbliższym czasie. Stabilizacja finansów będzie nomen omen… kosztować. Z naszych informacji wynika, że budżet klubu na nowy sezon ma być o 30 procent niższy niż obecny!
W oczywisty sposób wpłynie to na zamiary transferowe. Nie tak, że transferów nie będzie w ogóle, ale na szaleństwa w tym względzie kibice Dumy Pomorza nie mają co liczyć.
W klubie są zdania, że obecna kadra, wzmocniona Patrykiem Dziczkiem i powrotem po kontuzji Rajmunda Molnara (tudzież Acostą od pierwszego dnia przygotowań) prezentuje się całkiem nieźle.
Oczywiście, jak wspomniano, (jakieś) transfery/przedłużenia jeszcze będą, ale „wagonów” nowych piłkarzy, czy głośnych, drogich nazwisk nie ma się co w Szczecinie spodziewać.









