Rodado: Taki scenariusz byłby wymarzony. Biorę go w ciemno! [NASZ WYWIAD]

Wisła Kraków zaczyna w piątek rundę rewanżową 1. ligi meczem z GKS tychy, mając nadzieję na utrzymanie przewagi z jesieni i upragiony awans. Angel Rodado, największa gwiazda klubu, udzielił przed tym meczem obszernego wywiadu goal.pl

Angel Rodado
Obserwuj nas w
SOPA Images Limited/Alamy Na zdjęciu: Angel Rodado

Duża przewaga w tabeli

Wisła Kraków rozpoczyna rundę wiosenną będąc zdecydowanym liderem 1.ligi. „Biała Gwiazda” ma aż 9 punktów przewagi nad Polonią Bytom i tylko katastrofa mogłaby sprawić, że 13-krotny mistrz Polski nie wróci w końcu do Ekstraklasy.

Przed drugą częścią sezonu (Wisła zagra dziś u siebie z GKS Tychy o 20:30) goal.pl rozmawiał z Angelem Rodado, najlepszym strzelcem 1. ligi, a także największą gwiazdą krakowskiego klubu.

Hiszpan opowiedział nam o swoich nadziejach związanych z wiosną, „wyzwaniach bramkowych”, współpracy z Jordim Sanchezem, a także o tym co sądzi o hucznie ostatnio ogłoszonym, niezwykłym meczu na 120-lecie Wisły.

Piotr Koźmiński, goal.pl: Co myślisz, kiedy patrzysz na tabelę 1.ligi i widzisz: Wisła liderem, 43 punkty. Druga Polonia Bytom, 34?

Angel Rodado:

Szczerze mówiąc, za często na tabelę staram się nie spoglądać. W trakcie przerwy zimowej nie zerknąłem na nią ani razu! Choć oczywiście wiem, że nasza przewaga jest solidna.

Natomiast w żadnym wypadku nie może nas to uśpić. Specjalnie nie patrzę na tabelę, żeby nie myśleć, że już jest bezpiecznie. No, nie jest. Musimy być czujni i dobrzy od pierwszego meczu na wiosnę. 

Ale da się ocenić stan twojego ducha? Mimo wszystko ta duża przewaga daje pewien spokój, czy jednak traumy z przeszłości, czyli brak awansu, wciąż powoduje niepokój?

Stan mojego ducha? Oceniłbym to raczej słowem: koncentracja. Ani nie ma się co napawać naszą przewagą w tabeli, ani traumatyzować niedawną przeszłością, przegranym barażem i tak dalej. Jest tu i teraz.

Mamy dobry zespół, dobrą atmosferę i jasne zadanie do wykonania. Przeszłość nie może na nas wpływać. Jesteśmy po prostu bardzo optymistycznie nastawieni jeśli chodzi o rundę wiosenną.

Takiego profilu Wiśle brakowało

Aby sprawy się nie skomplikowały, klub sprowadził Jordiego Sancheza, którego dobrze znasz z czasów wspólnej gry w Ibizie. Co oczywiste ten transfer nie był dla ciebie zaskoczeniem.

Nie był, bo Jordi dzwonił do mnie kilka razy zanim podpisał umowę. Rozmawialiśmy na wiele tematów związanych z Wisłą, nie tylko o sprawach stricte boiskowych. Cieszę się, że trafił do nas, bo abstrahując od tego, że znamy się od lat, to według mnie takiego profilu Wiśle od dłuższego czasu brakowało.

Kogoś kto pomoże również w walce w powietrzu. Nie jesteśmy takimi samymi piłkarzami. Nie jesteśmy kopiami siebie, bardziej graczami, którzy dobrze mogą się uzupełniać. (Nasz wywiad z Jordim Sanchezem można przeczytać tutaj).

No właśnie. Czyli, wyobrażasz sobie, że możecie grać razem, a nie tylko, że Sanchez to gracz wchodzący z ławki?

Decyzje będą należały do trenera, ale jak najbardziej wyobrażam sobie wspólną grę. I to w różnych konfiguracjach. Można zagrać na dwie dziewiątki, można i w ten sposób, że Jordi będzie  “9”, a ja bardziej “10”, za jego plecami. Wariantów jest sporo, myślę też, że różnie może to wyglądać w różnych spotkaniach, bo potrzeby i sytuacja mogą być inne.

Ale reasumując, bardzo się cieszę, że do nas trafił. Ja przeżyłem kiedyś awans z Ibizą, a on z Albacete. Obaj wiemy jak pięknie to smakuje. I powiedziałem mu, że będzie super jak teraz posmakujemy tego razem, wprowadzając znów Wisłę do Ekstraklasy.

Z sezonu na sezon coraz więcej goli

W drodze do ekstraklasy mocno pomagają twoje bramki. 19 meczów i 17 bramek po rundzie jesiennej robi duże wrażenie.

Jestem bardzo zadowolony z tego dorobku. I co ważne: z roku na rok go poprawiam. Dwa lata temu po jesieni miałem 11 goli, rok temu 13 lub 14, a teraz 17. Oczywiście, bramki nie są celem samym w sobie, bo mają przede wszystkim pomagać drużynie, ale jeśli idzie to w parze, to super, bo w końcu po to jest napastnik.

Zatem fajnie będzie, jeśli uda się poprawić mój strzelecki rekord w lidze, który wynosi 23 trafienia. Mialem już 21, 23, więc liczę, że teraz będzie pod tym względem jeszcze lepiej.  Oczywiście, po raz kolejny podkreślając, że te gole będą pomagały Wiśle. Bo bramki bez punktów nie mają dla mnie żadnego znaczenia.

Kontynuując kwestie bramkowe. Masz już 84 trafienia w barwach Wisły. Dobicie do 100 goli jeszcze w tym sezonie wydaje się realne?

To duże wyzwanie. Byłoby super! Również z tego powodu, że oznaczałoby świetną wiosnę pod względem strzeleckim w moim wykonaniu. Natomiast nie chcę, aby to się stało moją obsesją. Że muszę te 100 goli mieć na koncie do tego lata. Nie, takie myślenie nie byłoby dobre. Jeśli to zrobię, to super. Ale jeśli nie, to świat się nie zawali. Poczekam. Prędzej czy później 100 goli w Wiśle będę miał.

A co myślisz o takim scenariuszu: gracie ostatni mecz ligowy, pieczętujący awans Wisły i właśnie w nim strzelasz bramkę numer 100…

To byłby idealny scenariusz. Mogę się pod nim podpisać już teraz! 

Zima mniej nerwowa

To tego ci życzę. A powiedz jeszcze jak się przygotowuje do sezonu bez presji, że trzeba podjąć decyzję co do przyszłości? Bo kilka ostatnich okienek transferowych nie było dla ciebie spokojnych…

To prawda. I faktycznie, teraz było inaczej. Owszem, jedna oferta się pojawiła, ale wiadomo było, że nie będziemy jej rozpatrywać.

Myślisz pewnie o propozycji z Argentyny, z Talleres de Cordoba, które interesuje się tobą już od dawna…

Dokładnie tak. Ale nawet gdy mój agent mi o tym mówił, to bardziej, żeby mnie poinformować, niż zaczynać jakieś negocjacje. Wszyscy wiedzieliśmy, że nie ma o czym rozmawiać, że zostaję w Wiśle i robimy wszystko, aby awansować.

Natomiast faktycznie… Ta zima jest pod tym względem spokojniejsza. Mniej nerwów i dla mnie, i dla rodziny, bo przecież ta sytuacja ma też na nią duży wpływ.

Jak ocenisz zgrupowanie w Turcji? 

Ostatnie dni pod względem pogodowym nie były super, ale myślę, że co to mieliśmy tam zrobić, to zrobiliśmy. Ok, wyniki sparingów też nie zawsze były po naszej myśli, jednak najważniejsze było to, aby popracować nad tym co możemy poprawić. I być świadomym w czym jeszcze możemy być lepsi.

Ze zdrowiem, z barkiem wszystko ok? W jednym ze sparingów nie wystąpiłeś, ale z mojej wiedzy wynikało, że to bardziej chuchanie na zimne…

Tak, dokładnie. Nic poważnego się nie działo. Z moim zdrowiem wszystko w porządku.

Fan seriali o klubach

Ostatnio głośno było o Wiśle w piłkarskim świecie, bo klub ogłosił, że latem zagra towarzysko z Wrexham, a wiadomo, że to filmowa historia. Jak na to patrzysz?

Bardzo pozytywnie! To będzie super wydarzenie. Cieszę się niezmiernie, gdyż sam jestem fanem seriali o klubach. Już jakiś czas temu oglądałem serię o Wrexham i o Sunderlandzie. To sprawia, że potem człowiek się z tymi zespołami w jakiś sposób identyfikuje, sprawdza ich wyniki.

Tak było ze mną i z tymi dwoma drużynami. Później cieszyłem się z ich awansów. Zapowiada się więc super wydarzenie, które – mam nadzieję – będzie pięknym wstępem do naszej gry w Ekstraklasie.

Niektórzy mówią, że i o Wiśle można by niezły serial nakręcić.

A to prawda. Materiału na pewno by nie zabrakło (śmiech).

Rozmawiamy w sytuacji, gdy za oknem sroga zima i trwa dyskusja: grać w takich warunkach, czy nie grać?

Nie ma chyba piłkarza, który by lubił takie warunki. Każdy woli grać w lepszych. Ala ja jestem z takich, którzy zbytnio tego nie roztrząsają. Każą grać, to gramy! Trzeba tylko dobrze się rozgrzać, a potem na boisku starać zrobić się swoje. I tyle. 

Tylko u nas