Bernal znakomicie zaprezentował się w meczu z Kopenhagą
Marc Bernal nie rozpoczął spotkania w wyjściowym składzie, ale jego pojawienie się po przerwie wyraźnie uporządkowało grę Barcelony. Hansi Flick zdecydował się wcześniej na eksperyment z dwoma ofensywnymi pomocnikami oraz Erikiem Garcia cofniętym do środka pola. Ten wariant funkcjonował przeciętnie i brakowało w nim kontroli tempa.
Po zmianie Bernal wniósł spokój. Nie jest klasycznym defensywnym pomocnikiem przyklejonym do jednej strefy boiska. Wypełnia obowiązki w destrukcji, ale naturalnie szuka gry do przodu i nie boi się podłączać do ataku. Jego ruchliwość i szybkość operowania piłką przełożyły się na lepszą płynność zespołu.
Wobec nieobecności Pedriego i Frenkiego jego rola okazała się kluczowa. Barcelona zaczęła szybciej krążyć piłką i lepiej kontrolować środek boiska. Bernal pokazał, że jest typowym środkowym pomocnikiem, a nie rozwiązaniem tymczasowym.
Często bywa porównywany do Busquetsa, lecz różnice są wyraźne. Obaj byli szkoleni jako pomocnicy bardziej ofensywni i dopiero później trafili na pozycję „pivota”. Bernal gra jednak odważniej i częściej szuka wejść pod pole karne. Jego wzrost, technika i wyczucie przestrzeni czynią go projektem na lata.
Ostrożność Flicka w dawkowaniu minut wynikała z przerwy w grze, jaką miał za sobą zawodnik . Teraz widać, że wrócił do pełni formy. Przy dłuższej absencji Pedriego i niepodważalnej roli Frenkiego występ przeciwko Duńczykom może być momentem przełomowym.
Zobacz również: Arbeloa powiedział wprost, kto jest odpowiedzialny za porażkę Realu









