Ziółkowski odgrywa coraz większą rolę w AS Romie
AS Roma wchodzi w zimowe okno transferowe z jasno określonym planem. Klub chce wzmocnić zespół punktowo i mądrze, tak aby utrzymać miejsce w czołówce aż do końca sezonu. Gian Piero Gasperini od tygodni podkreśla, że potrzebuje nowego napastnika, skrzydłowego oraz co najmniej jednego środkowego obrońcy. W Rzymie nie ukrywają, że przy sprzyjających okolicznościach można myśleć nawet o realnej walce o Scudetto.
Jan Ziółkowski jest jednym z symboli tej przemiany. Po wymagającym początku w nowym klubie Polak coraz pewniej odnajduje się w Serie A. Skorzystał na problemach kadrowych i zagrał od pierwszej minuty przeciwko Juventusowi oraz Genoi, a w ostatnim spotkaniu spędził na boisku pełne dziewięćdziesiąt minut. Jego rozwój nie umknął trenerowi, który coraz śmielej daje mu kolejne szanse.
Gian Piero Gasperini wprost przyznał, że chce inwestować w takich zawodników jak Ziółkowski. – Czasami trzeba skupić się na piłkarzach, którzy grają mniej, dać im czas, aby stali się tak niezawodni jak Mancini czy Ndicka. Taki jest cel – powiedział szkoleniowiec, jasno sygnalizując zaufanie wobec młodego obrońcy. W obliczu kartek i absencji Polak może być fundamentem defensywy w nadchodzących tygodniach.
- Sprawdź także: To będą najgłośniejsze zimowe transfery w Serie A
AS Roma równolegle pracuje nad wzmocnieniami. Najwyżej na liście życzeń pozostaje Joshua Zirkzee, który jest otwarty na powrót do Serie A. Zaawansowane są też rozmowy w sprawie Giacomo Raspadoriego, a w defensywie rozważana jest opcja transferu Radu Dragusin. Takie ruchy mają zwiększyć jakość bez burzenia równowagi finansowej.
Jeśli Roma dopnie dwa lub trzy kluczowe transfery, ambicje mogą szybko wzrosnąć. W Rzymie myślą długofalowo, ale widzą też szansę tu i teraz. W tym scenariuszu Jan Ziółkowski może odegrać rolę znacznie większą, niż zakładano kilka miesięcy temu. Dla polskiego obrońcy to moment, by na stałe wpisać się w projekt zespołu, który coraz śmielej spogląda w stronę mistrzostwa Włoch.
Zobacz również: Transfer Ter Stegena budzi wątpliwości. Klub nie mówi jednym głosem










