Real chciał uprzykrzyć życie Barcelonie, a strzelił sobie w kolano

Julian Alvarez znalazł się w centrum jednej z najgłośniejszych historii tego lata. Coraz częściej pojawiają się jednak pytania, czy rekordowa oferta Realu Madryt rzeczywiście miała doprowadzić do transferu Argentyńczyka.

Florentino Perez
Obserwuj nas w
ZUMA Press, Inc. / Alamy Na zdjęciu: Florentino Perez

Real z premedytacją złożył ofertę za Alvareza

Real Madryt oficjalnie potwierdził niedawno złożenie oferty za Juliana Alvareza. Propozycja opiewała na 150 milionów euro i została natychmiast odrzucona przez Atletico Madryt. Już od początku wielu obserwatorów zastanawiało się jednak, czy taki transfer miał w ogóle szanse powodzenia.

Alvarez jest jednym z najważniejszych zawodników zespołu Diego Simeone i symbolem projektu budowanego przez Atletico na kolejne lata. Sprzedaż takiego piłkarza do największego ligowego rywala wydawała się praktycznie niemożliwa niezależnie od wysokości oferty.

POLECAMY TAKŻE

Dodatkowe pytania wzbudził sam moment ujawnienia propozycji. Florentino Perez podczas kampanii wyborczej zapowiadał, że Real złoży ofertę wartą 150 milionów euro za światowej klasy piłkarza. Przez wiele miesięcy nie ujawniano jednak nazwiska zawodnika. Gdy okazało się, że chodzi o Alvareza, część komentatorów zaczęła zastanawiać się, czy celem nie było przede wszystkim spełnienie wyborczej obietnicy oraz pokazanie finansowej siły klubu.

Taki ruch mógł przynieść jeszcze jeden efekt. Po publicznym odrzuceniu 150 milionów euro Atletico znalazło się w sytuacji, w której znacznie trudniej byłoby zaakceptować niższą ofertę od Barcelony. Według wcześniejszych doniesień Argentyńczyk ma być zainteresowany grą dla Blaugrany, dlatego działania Realu mogły dodatkowo skomplikować ewentualne negocjacje.

Cała sytuacja może jednak odbić się również na samych Królewskich. Publiczne ujawnienie gotowości do wydania 150 milionów euro pokazało innym klubom skalę możliwości finansowych Realu. To z kolei może utrudnić kolejne negocjacje transferowe.