Laporta odpowiedział na oskarżenia
Joan Laporta jest jednym z głównych kandydatów do objęcia stanowiska prezydenta FC Barcelony w kolejnej kadencji. Wybory odbędą się 15 marca. Rywalami obecnego szefa klubu w walce o rządzenie klubem w latach 2026-2031 są Victor Font i Xavier Villajona. Tymczasem Laporta wypowiedział się ostatnio na temat informacji, które pojawiły się w mediach.
Wypowiedzi dotyczyły skargi wniesionej przez Isidro Navarro do hiszpańskiego Sądu Krajowego. Opisał sieć firm z siedzibą na Cyprze, w Dubaju, Chorwacji i Estonii. Ich transakcje miały być według powoda wykorzystywane przez zarząd klubu do prania pieniędzy. Zwrócił się między innymi do sądu o zbadanie umów dotyczących sprzedaży miejsc VIP na Camp Nou oraz zaangażowania pośrednika w negocjacje z Nike.
– Składanie fałszywych skarg pełnych oszustw, których celem jest zdyskredytowanie procesu wyborczego, nie doprowadzi do niczego dobrego – mówił Laporta cytowany przez Mundo Deportivo.
– Jest ktoś, kto poświęcił się deprecjonowaniu tego procesu, ale byli też ludzie, którzy wciąż powtarzali te same stare piosenki i tańce, te same stare historie. Im chcę powiedzieć, że nie wszystko jest akceptowalne w walce o prezydenturę – zaznaczył Hiszpan.
Stanowcza riposta
– Chciałbym wiedzieć, kto za tym stoi, bo ta osoba nie działa sama. Nie zrobiła tego sama. Niemniej następnym razem powinna być lepiej przygotowana, bo mam nadzieję, że składanie wycinków z gazet do Sądu Krajowego nie doprowadzi do niczego dobrego – powiedział Laporta.
– Chronimy również Barcelonę przed tymi, którzy chcą kontrolować ją z odległości 600 kilometrów – podsumował szef klubu.
Niewykluczone, że ostatnie słowa Laporty mogły sugerować, iż za całą sprawą może stać osoba powiązana z Realem Madryt. Odległość między stolicą Hiszpanii a Barceloną wynosi bowiem około 620-630 kilometrów, w zależności od trasy.








