Marek Papszun przed spotkaniem Arka – Legia
Legia Warszawa aktualnie plasuje się w strefie spadkowej, mając na koncie zaledwie 19 punktów. Do bezpiecznej strefy stołeczny klub traci tylko dwa oczka. Co ciekawe, tuż nad strefą spadkową znajduje się właśnie Arka Gdynia. Tym samym sobotnie starcie może mieć ogromne znaczenie w kontekście walki o ligowy byt na obecnym etapie sezonu. Przed tym pojedynkiem kilka zdań zabrał szkoleniowiec Wojskowych, odnosząc się między innymi do aktualnej sytuacji zespołu.
– Jeżeli chodzi o sytuację kadrową, to jest ona dynamiczna. Niestety pogoda, jak wszyscy wiemy, nie sprzyja. Warunki były wręcz ekstremalne, biorąc pod uwagę piłkę nożną – mówił trener Marek Papszun w trakcie konferencji prasowej transmitowanej przez klubową telewizję.
– Wczoraj trenowaliśmy pod balonem, dzisiaj na naturalnej murawie, więc te przejścia są obciążające i nie wszyscy zawodnicy są w pełni do dyspozycji. Oczywiście nie powiem, kto jest gotowy, a kto nie, żeby nie ułatwiać zadania Dawidowi Szwardze, bo na pewno śledzi te sprawy – uzupełnił szkoleniowiec Legii.
W trakcie spotkania z dziennikarzami poruszony został również wątek nieskuteczności Milety Rajovicia. Na ten temat Papszun wypowiedział się wprost.
– Na pewno nie jest to łatwy moment ani dla drużyny, ani tym bardziej dla niego. Nasza sytuacja jako zespołu jest trudna, a dla napastnika brak bramek zawsze ciąży, bo wisi nad nim pewnego rodzaju fatum niestrzelonych goli. Plusem jest to, że mamy swoją codzienność i rutynę pracy. Oczywiście wynik nie wpłynął na nas optymistycznie i na niego również, ale w naszej koncepcji stabilności nie ma wahań uzależnionych od jednego spotkania – przekonywał trener ekipy z Warszawy.
Intensywność, jakość i nerwy. To ma być punkt zwrotny
W końcu szkoleniowiec Legii wypowiedział się także na temat najbliższego rywala, wskazując najmocniejsze strony drużyny z Gdyni.
– To drużyna własnego boiska, co wyraźnie pokazują wyniki. Spodziewam się bardzo intensywnej gry przeciwnika, dużej energii i dobrej organizacji. Znam Dawida, pracowaliśmy razem, osiągaliśmy sukcesy i wiem, jakie ma podejście do piłki – mówił Papszun.
– Arka wie, jak my gramy, my wiemy, jak gra Arka. To będą w pewnym sensie bliźniacze systemy i zasady gry, taka bratobójcza konfrontacja. Systemy często bywają podobne, ale kluczowe są zasady, a te w tym przypadku są bardzo zbliżone. Mecz będzie czytelny dla obu zespołów. Zadecyduje intensywność, jakość i liczba popełnionych błędów. My w ostatnim spotkaniu popełniliśmy ich za dużo, szczególnie infantylnych w sytuacjach bramkowych – zaznaczył trener.
Sobotnie starcie rozpocznie się o godzinie 14:45. Dla Arki Gdynia będzie to tak naprawdę pierwszy oficjalny mecz w 2026 roku. Legioniści z kolei będą chcieli wrócić na zwycięski szlak po porażce z Koroną Kielce (1:2).









