GieKSa kontra tabela i emocje. Prezes o tym, co naprawdę liczy się na boisku [MECZ TYGODNIA]

GKS Katowice w rundzie wiosennej prezentuje się w ulepszonej odsłonie. W rozmowie z Goal.pl prezes Sławomir Witek zdradził kulisy transferów, plany współpracy z AWF-em i strategie, które mają zapewnić drużynie stabilność oraz siłę w PKO BP Ekstraklasie.

Sławomir Witek
Obserwuj nas w
fot. Accredito GKS Katowice Na zdjęciu: Sławomir Witek
  • GKS Katowice udanie wszedł w rundę wiosenną. Tymczasem prezes klubu przekazał, jak śląski charakter drużyny łączy się z nowymi transferami, tworząc zespół gotowy do walki o czołowe lokaty w PKO BP Ekstraklasie
  • Sławomir Witek w rozmowie z Goal.pl opowiedział, jak klub przyciąga zagranicznych piłkarzy, utrzymuje dyskrecję przy zaskakujących ruchach kadrowych i konsekwentnie stara się podnosić jakość zespołu
  • Prezes klubu zrelacjonował też, jak współpraca z Akademią Wychowania Fizycznego, wsparcie miasta oraz zaangażowanie kibiców tworzą fundamenty dla przygotowania GieKSy na kolejne sezony

GKS Katowice, czyli walka o każdy punkt i miejsce w czołówce

Łukasz Pawlik (Goal.pl): Która tabela oddaje dzisiaj prawdziwe oblicze GieKSy Katowice – ta po 22 kolejkach czy ta obejmująca tylko rundę wiosenną, w której drużyna znajduje się w czołówce?

Sławomir Witek (prezes GKS Katowice): – Oczywiście marzyłbym o tym, żeby odnośnikiem była tabela z rundy wiosennej. Tam jesteśmy dużo wyżej. Nie jestem jednak człowiekiem, który z góry zakłada, że jeśli ktoś jest pod nami, to z nim wygramy, a jeśli nad nami, to przegramy.

Tylko u nas

Rozgrywki ligowe w tym sezonie są szalone. Dwa wygrane spotkania z rzędu, mogą sprawić, że zespół będzie walczyć o najwyższe cele. Aczkolwiek dwie kolejne porażki mogą wyznaczyć cel w kontekście walki o utrzymanie…

Liga jest bardzo wyrównana. Drużyny są blisko siebie punktowo. Ci, którzy mieli walczyć o najwyższe trofea, na razie myślą o tym, żeby wyjść ze strefy spadkowej. My podchodzimy do tego bardzo realnie, patrząc na to, co dzieje się z drużyną. Cały czas podkreślamy w klubie, że najważniejszy jest proces.

Przebudowa kadry krok po kroku

GKS musiał się też liczyć z przebudową kadry po tym, jak z klubu odeszli Sebastian Bergier i Oskar Repka. Jak wspomina Pan ten czas z letniego okna transferowego?

To było działanie trochę na szybko. Jak się później okazało, części zawodników, którzy wtedy do nas dołączyli, już z nami nie ma. Są natomiast tacy zawodnicy, których transfery mogliśmy dokładnie przeanalizować, przemyśleć i dopasować do strategii trenera, realizowanej bardzo konsekwentnie. Pod tę strategię dobieramy zawodników, których poszukujemy. Myślę, że Ci, którzy do nas dołączyli, potwierdzają, że to były dobre wybory. GKS ma swój charakter. To jest drużyna walcząca.

Swego czasu trener Daniel Myśliwiec ochrzcił drużynę trenera Rafała Góraka w konkretny sposób…

Tak, mówił o nas „Banda zakapiorów”. I nie odbieram tego jako coś obraźliwego. Bardzo mi się to określenie podoba. To jest śląski charakter i tak to ma wyglądać w GieKSie. Do tego charakteru dokładamy jakość. Ta jakość powoli wzrasta, bo piłkarze, którzy do nas dołączyli, realnie pomagają nam grać lepiej i ciekawiej, tak aby kibice z chęcią przychodzili na mecze. A to, jak się wszystko rozstrzygnie, niech bardziej martwi bukmacherów.

Emocje przed szlagierem GieKSa – Górnik

Jesteśmy tuż przed Śląskim Klasykiem. To dla Pana mecz wyjątkowy, czy jak każdy inny?

Podchodzimy do tego jak do każdego innego spotkania. Obowiązuje stara zasady, że nie patrzymy na to, co za nami. To jak w skokach narciarskich: nie liczy się poprzedni skok, tylko ten, który jest przed nami. Oczywiście emocje są, bo Górnik to klub zaprzyjaźniony. Kibicujemy śląskim drużynom i chcielibyśmy, aby były jak najwyżej w tabeli i dominowały w Ekstraklasie. To, że możemy spotkać się z Górnikiem na najwyższym poziomie rozgrywkowym, to powód do radości.

Pod względem sportowym ciężar gry najbardziej spadnie na barki Bartosza Nowaka?

Presji na pewno nie będę na nikogo wywierał. Nie wszyscy grają klasyczną „dziewiątką”. My nie mamy u siebie kogoś takiego jak Erling Haaland, czyli zawodnika, który siłą i warunkami fizycznymi będzie regularnie zdobywał bramki. Mamy inny styl gry i inne zadania dla zawodników ofensywnych.

To jakie ma Pan przemyślenia o ofensywnych piłkarzach GKS-u?

Jestem spokojny o jakość Ilji Szkurina i Adama Zrelaka. To naprawdę wysoka półka. Jeśli mają za plecami takich piłkarzy jak Mateusz Wdowiak czy wspominany Bartosz Nowak, a do tego dynamicznego Emana Markovicia, to wierzę, że ofensywa się odblokuje. Trener na pewno ma pomysły, aby bramki nie spadały wyłącznie na jednego zawodnika.

Ciekawy przypadek Erika Jirki

Który z zimowych transferów był największym wyzwaniem?

Wszystko odbywa się w ramach procesu. Rozmowy trwają cały czas. Budujemy drużynę z założeniem, że zostajemy w Ekstraklasie i już myślimy o kolejnym sezonie. Musimy mieć alternatywy, bo zawsze ktoś może odejść. Tak jak było w przypadku Oskara Repki czy Sebastiana Bergiera.

Proszę o konkret.

Ciekawym wyzwaniem był transfer Erika Jirki, zwłaszcza że przyszedł z innego śląskiego klubu. Uważam jednak, że wszystkie ruchy były dobrymi decyzjami. Podnoszą jakość zespołu i sprawiają, że na każdej pozycji mamy realną rywalizację. Bez obaw, że w przypadku kontuzji trzeba będzie szukać doraźnych rozwiązań.

Jirka w meczu przeciwko Legii Warszawa pod względem statystycznym zostawił po sobie bardzo dobre wrażenie.

Dzisiaj analiza jest bardzo szczegółowa. Programy dają nam dokładną charakterystykę piłkarza. Wiemy, w jakich strefach zawodnik się porusza, jaką ma dynamikę, jak można go wykorzystać. To już nie są czasy, gdy menedżer pokazywał jedną efektowną bramkę i na tej podstawie podejmowano decyzję. Analiza jest dogłębna – statystyczna, zdrowotna, motoryczna.

Nowi piłkarze a strategia klubu

GieKSa zaskoczyła mocno tym, ze pozyskała Damiana Rasaka. Jak udało się to utrzymać w tajemnicy?

Im więcej dyskrecji, tym mniej fake newsów i złośliwych komentarzy. Czasem czytamy, że kupiliśmy zawodnika, o którym nawet nie słyszeliśmy.

Czy takie doniesienia klubowi przeszkadzają, czy przyjmowane to jest z dobrodziejstwem inwentarza?

To element piłki nożnej. Kiedyś mówiło się: „Niech mówią, byle nazwiska nie przekręcali”. Oczywiście zależy nam na rzetelności, ale jeśli dużo się mówi, to znaczy, że klub żyje i budzi zainteresowanie. A to dla nas sygnał, że GKS Katowice jest postrzegany jako solidna marka. Może jeszcze nie najbardziej ekskluzywna czy najbogatsza, ale stabilna finansowo i konsekwentnie budowana.

Jeśli chodzi o polskich zawodników, którzy zasilili klub, wielu z nich znało już realia polskiej piłki, ale jak wygląda proces przyciągania zawodników zagranicznych, takich jak Jesse Bosch czy Eman Marković, którzy wcześniej nie mieli kontaktu z polską piłką?

Duża w tym zasługa dyrektora sportowego Dawida Dubasa i całego sztabu szkoleniowego, który przedstawia zawodnikom naszą ofertę. Pokazujemy infrastrukturę, warunki treningowe, zaplecze, jakość sztabu szkoleniowego – wybitnych fizjoterapeutów i trenerów – oraz filozofię klubu i styl gry. Zawodnicy analizują te propozycje i jak dotąd nikt nie był niezadowolony.

Może odsłonić Pan nieco więcej kulis?

Pokazujemy wszystko w praktyce. Nie są to tylko filmiki, ale rzeczywiste warunki pracy. Zawodnicy mają też kontakt między sobą i z obecnymi piłkarzami, aby upewnić się, że to, co mówiliśmy o atmosferze, płatnościach i jakości, odpowiada rzeczywistości. Menedżerowie również dopytują o szczegóły i sprawdzają, czy wszystko zostanie zrealizowane zgodnie z umową. To uważam za naszą dużą zaletę.

Staże, AWF i rozwój młodych talentów

GKS sformalizował też umowę z Akademią Wychowania Fizycznego. Jak to tak naprawdę będzie miało wpływ na rozwój klubu?

Sport nie funkcjonuje bez przełożenia teorii na praktykę. Nauka wciąż idzie do przodu, a AWF może być dla nas wzmocnieniem. Mnie jest łatwiej o tym mówić, bo sam byłem wykładowcą na AWF-ie, więc znam procedury i procesy akademii. Podpisanie umowy to była formalność, bo współpraca trwa już od kilku lat. Nawet osoby ze sztabu, jak Miłosz Drozd, są doktorami AWF-u, więc mamy bezpośredni kontakt.

Czy to znaczy, że GieKSa będzie zasilana w najbliższym czasie studentami?

Chcemy, aby studenci odbywali u nas staże, które pozwolą im przełożyć wiedzę teoretyczną na praktykę z zawodnikami. Nie tylko z piłkarzami – podobnie możemy współpracować z siatkarzami, bo każda dyscyplina ma swoje niuanse. To pozwoli nam wprowadzać nowy narybek, który w przyszłości może wspierać rozwój klubu.

Miasto, prywatni inwestorzy i rozwój

Nie sposób też nie zapytać o to, jakie ma Pan przemyślenia o wspieraniu klubu środkami finansowymi z miasta, odnosząc się do przykładu słynnych już 30 milionów z jednego z klubów z Betclic 1. Ligi. Co może Pan o tym powiedzieć?

Katowice to wyjątkowe miasto, które przeszło transformację z przemysłu ciężkiego na nowoczesne technologie. Najpierw zaczęto od kultury – europejska stolica kultury pokazała, że ludzie potrafią współpracować. Sport jest kolejną ważną dziedziną życia dla mieszkańców, którzy chcą oglądać go na najwyższym poziomie. Fakt, że miasto stało się większościowym właścicielem GKS-u, daje stabilizację. Katowice mają duże możliwości finansowe i na razie jest to bardzo dobra sytuacja. Nie porównujemy się jeszcze do topowych lig europejskich, gdzie dominuje prywatny kapitał, ale miejskie wsparcie daje nam solidną bazę.

Co jest największą siłą GieKSy Katowice w tym sezonie?

  • Taktyka trenera
  • Gra defensywna
  • Kreatywność w ataku
  • Kondycja i waleczność
  • Taktyka trenera
  • Gra defensywna
  • Kreatywność w ataku
  • Kondycja i waleczność

0 Votes

Czy na przykład w ciągu roku, dwóch czy 10 klub ma zostać sprywatyzowany?

Zawsze musimy mieć plan B i C, także rozważamy inwestycje prywatne. Tworzymy atrakcyjny projekt dla potencjalnych inwestorów: brak zadłużenia, wysoka wartość drużyny, płynność finansowa, nowoczesna infrastruktura.

Kibice niejednokrotnie mówią o tym, że celem na ten sezon dla drużyny ma być miejsce premiowane grą w europejskich pucharach. Pan co o tym myśli?

Celem nie jest tylko awans do europejskich pucharów „na już”. Budujemy GKS Katowice jako klub środowiskowy, który ma być blisko ludzi, z dużą liczbą akcji społecznych i charytatywnych. Współpraca z kibicami jest świetna. Dopingują drużynę na wyjazdach i wspierają ją nawet w trudnych momentach. To również stanowi atrakcyjny target dla sponsorów i inwestorów.

Czytaj więcej: Wisła z awansem na wyciągnięcie ręki? Żurawski wskazał zagrożenie [MECZ TYGODNIA]