Do dwóch razy sztuka
Brandon Domingues to pierwszy zimowy transfer Górnika Zabrze. Francuski skrzydłowy przenosi się na Śląsk w ramach wypożyczenia z opcją wykupu z hiszpańskiego Realu Oviedo.
25-latek, który ma na koncie 11 występów w Ligue 1 i 1 gol (w barwach Troyes) nie przebił się w Oviedo, przez kilka miesięcy rozgrywając tylko jeden oficjalny mecz w barwach tej drużyny (39 minut w starciu Copa del Rey). W Zabrzu chce się odbudować i grać w drużynie pierwsze skrzypce, tak jak to było jeszcze w poprzednim sezonie na Węgrzech.
O tym, czy żałuje wyjazdu do Hiszpanii, dlaczego tym razem nie odmówił Górnikowi, a także o tym, czy Lukas Podolski miał wpływ na jego transfer Domingues opowiedział w pierwszym wywiadzie po zasileniu 14-krotnego mistrza Polski.
Piotr Koźmiński, goal.pl: Jakie pierwsze wrażenia z Polski, ze Śląska? Trafiłeś tu w środku zimy, a Francja, czy Hiszpania, gdzie ostatnio grałeś, mają zupełnie inny klimat.
Brandon Domingues, piłkarz Górnika Zabrze:
Faktycznie, teraz warunki pogodowe są trudne (śmiech). Ale ogólne wrażenia mam bardzo pozytywne. Muszę przyznać, że nigdy wcześniej w Polsce nie byłem, więc nie do końca wiedziałem czego się spodziewać. A wszystko wygląda bardzo dobrze. Troszkę zdążyłem poznać Katowice i są wspaniałe!
Z kolei co do klubu, to Górnik wygląda na bardzo dobrze poukładany. Stadion też robi super wrażenie, a zwłaszcza to jak dobrą frekwencję ma ostatnio Górnik. 24 tysiące ludzi na meczu to tu żaden wyjątek.
Cztery języki powinny wystarczyć
Jesteś Francuzem portugalskiego pochodzenia. W takim razie musisz znać kilka języków.
Mówię po francusku, portugalsku, hiszpańsku i angielsku.
Czyli, nie będziesz miał żadnych problemów z dogadaniem się w szatni.
To prawda. Tym bardziej, że jest tu choćby mój rodak, Bastien Donio, który bardzo dobrze mnie przyjął.
Po francusku mówi też Ousmane Sow.
Dokładnie. A z innymi piłkarzami będę mógł się dogadać choćby po angielsku. Szatnia dobrze mnie przyjęła, muszę tylko przyswoić sobie imiona i nazwiska nowych kolegów (śmiech).
Jedno nazwisko znasz na pewno – Podolski. Czy Lukas miał wpływ na to, że trafiłeś do Górnika?
Pośredni na pewno tak. Rozmawiałem z nim latem, gdy po raz pierwszy negocjowałem z Górnikiem, ale i w grudniu, gdy byłem na zimowych wakacjach. Natomiast, co oczywiste, nigdy nie spodziewałem się, że zagram z Podolskim w jednym zespole!
Przecież oglądałem go jako nastoletni chłopak w telewizji, gdy grał w Arsenalu! Co ciekawe, w Realu Oviedo grałem z Santi Cazorlą, który lata temu grał z kolei w Arsenalu z Poldim.
Natomiast wracając do tematu. Oczywiście, działacze Górnika namawiali mnie na różne sposoby, ale na pewno fakt, że w szatni jest tu Lukas Podolski to dodatkowa zachęta. Bo wiesz, że tak poważny gość nie byłby w jakimś przypadkowym projekcie.
Hiszpania? To nie był stracony czas
Jak wiadomo, do Górnika trafiłeś za drugim podejściem. Faktycznie latem byłeś tak blisko jak się mówiło?
Tak, było naprawdę blisko. Z działaczami Górnika rozmawiałem wtedy wiele razy. Byłem już praktycznie zdecydowany, ale wtedy do gry wszedł Real Oviedo. A wiadomo, że oferty z La Liga nie mogłem odrzucić.
To się rozgrywało między Górnikiem a Realem?
To znaczy w tamtym okienku były też inne kluby w grze, ale na końcu to tak: na zasadzie albo Górnik, albo Oviedo.
Nie ma co ukrywać, pobyt w Oviedo piłkarsko ci nie wyszedł. Czy to oznacza, że uważasz ten czas za stracony?
Nie, absolutnie nie. Kariera piłkarza składa się z różnych etapów. Nie zawsze jest z górki, bywa i pod górkę. Ale tego czasu absolutnie nie żałuję. Lubiłem życie w Hiszpanii, lubiłem mój klub, treningi… Do tego nauczyłem się hiszpańskiego.
Poza tym ten pobyt okazał się dla mnie próbą charakteru. Jak sobie mentalnie poradzić w sytuacji, gdy praktycznie nie grasz? Myślę, że ta lekcja też mi w przyszłości pomoże. “Liznąłem” dużej piłki z bliska, coś na pewno mi z tego zostanie. Dlatego nie żałuję, że spróbowałem.
A teraz wahałeś się nad przyjściem do Górnika, były jeszcze inne opcje, czy nie?
Nie, nie wahałem się. W takiej sytuacji uznałem, że nie mogę im odmówić po raz drugi. Doceniałem to, że mimo niepowodzenia w pierwszym podejściu, Górnik wciąż mnie chciał. Dlatego nie rozmawiałem z innymi klubami, bo tak naprawdę dogadaliśmy przejście do Górnika zanim okienko się otworzyło.
I jeszcze jedno: po tym pół roku w Oviedo potrzebowałem miejsca, w którym dostanę duże zaufanie. I wierzę, że właśnie tak będzie w Górniku.
Na Węgrzech mocno odżył
Do Hiszpanii trafiłeś po świetnym sezonie na Węgrzech, ale skąd w ogóle pomysł, aby tam wyjechać? Nie jest to typowy kierunek dla młodego francuskiego piłkarza…
Po kolei. Z Troyes awansowałem z Ligue 2 do Ligue 1…
Pomogłeś w tym awansie, bo choć za wiele minut nie dostałeś, to strzeliłeś 3 gole.
Tak. To był mój pierwszy sezon w profesjonalnej piłce. Po awansie już tak łatwo jednak nie było. Miałem problem z grą, więc potrzebowałem miejsca, w którym ktoś da mi większe zaufanie. Pojawiła się opcja wyjazdu na Węgry, więc skorzystałem. Najpierw był Honved, a następnie Debreczyn. To był dobry czas.
W barwach Debreczyna zagrałeś super sezon 2024/2025. 31 meczów, 12 goli, 3 asysty. To był najlepszy rok w karierze pod względem statystycznym…
W zasadzie nie tylko statystycznym. Mentalnym również. Choć prawda jest taka, że to był przy okazji bardzo trudny sezon. Praktycznie do końca walczyliśmy o utrzymanie. Na szczęście udało się. Emocji na pewno wtedy nie brakowało.
A jak kusił cię Górnik? Planami na przyszłość? Świetną historią? Kibicami?
Wszystkim po trochu. Wiem, że to bardzo zasłużony dla polskiej piłki klub. Z drugiej strony jestem świadomy, że od wielu lat nie dołożył żadnego trofeum.
Wiem też, że Górnik znów chce być dużym klubem, iść mocno do przodu. A do tego są tu fantastyczni kibice. I tak, w trakcie rozmów pokazywano mi fanów Górnika, frekwencję i atmosferę na trybunach.
To jakie masz cele z tym klubem?
Indywidualne, czy zespołowe?
I takie, i takie.
Indywidualnie znów chciałbym regularnie grać, a dzięki temu odzyskać radość z uprawiania futbolu. Chciałbym znów strzelać gole, asystować, być ważną częścią zespołu. To się zresztą wiąże z celami drużynowymi.
No właśnie. To co uznasz za sukces Górnika w tym sezonie? Pozycja w tabeli jest bardzo dobra, ale prawda jest też taka, że kilka innych drużyn ma silniejsze kadry i dużo większy budżet.
Jestem tego świadomy. Dlatego trzeba pozostać skromnym, iść krok po kroku, mecz po meczu.
Możesz grać na kilku pozycjach, ale dla pewności dopytam, gdzie się czujesz najlepiej?
Na lewym skrzydle. Mogę też grać na prawym i na pozycji numer “10”.

Idole to Cristiano Ronaldo i… Magnus Carlsen
Piłkarski idol?
Cristiano Ronaldo. Może trochę przez moje portugalskie pochodzenie, ale wiadomo, że nie tylko przez to (śmiech).
A poza piłką? Klasyczne zainteresowanie jak filmy, muzyka czy coś mniej klasycznego?
Wiadomo, że muzyka też, ale bardzo lubię na przykład szachy.
Szachy?
Tak. Jakiś czas temu się nimi zafascynowałem i tak mi zostało.
To skoro piłkarskim idolem jest Ronaldo, to kto jest szachowym?
Oczywiście Norweg Magnus Carlsen, zdecydowanie najlepszy szachista na świecie.










