Argentyńczycy z obawami. “W tym elemencie Polska ma przewagę”

Reprezentacja Polski
PressFocus Na zdjęciu: Reprezentacja Polski

Co najmniej trzy razy w ciągu ostatnich dwóch tygodni Czesław Michniewicz zaapelował: więcej wiary w nas. Sam wierzy w tę reprezentację, a reprezentacja uwierzyła jemu – nawet, jeśli oznacza to sprowadzenie naszej piłkarzy do roli przeszkadzaczy.

  • Mecz Polski z Argentyną – dzięki wcześniejszym wynikom – urósł do rangi najważniejszego spotkania kadry od dekad
  • Remis da Polakom awans do następnej rundy
  • Argentyńczycy wcale nie są pewni swego. Zwracają uwagę na jeden element, w którym Polska ma przewagę

Argentyna się martwi jedną rzeczą

Korespondencja z Kataru

Szczęśliwie wiara nie musi być oparta jedynie na przesłance, że w piłce zdarzają się rzeczy niepojęte. Mamy lepszą reprezentację niż sami uważamy oraz lepszą niż wynikałoby to ze stylu zaprezentowanego w meczu z Meksykiem. Wojciech Szczęsny to aktualnie najlepszy bramkarz mistrzostw świata, a gdyby jednym słowem określić naszą grę defensywną – która będzie przecież kluczem – chyba nie byłoby przesady, jeśli byłoby nim “mądra”. To mądrości potrzebujemy na boisku. Abstrahując od tego, że przy szczęśliwym zbiegu okoliczności, jakim byłby korzystny wynik drugiego meczu (zwycięstwo Meksyku 1:0 lub remis 0:0) nawet porażka 0:3 dla Polakom awans.

Kluczem według Michniewicza nie jest jednak brak straconej bramki, a strzelona. Selekcjoner zwrócił uwagę, że po tym, jak na początku drugiej połowy meczu z Arabią Saudyjską, Argentyna straciła dwa gole, w jej szeregi wkradła się nerwowość zupełnie nie przypominająca gry z pierwszych trzech kwadransów. Naszym celem jest doprowadzenie do takiej nerwówki w szeregach rywali. Michniewicz zapewnia też, że trzymanie się kurczowej defensywy nie jest planem na środowy wieczór, ale sytuacja boiskowa może ten plan wcielić w życie samoistnie. – Wiemy, że mogą być fragmenty, gdy Argentyna nas zepchnie i będziemy się całym zespołem na swojej połowie. Ale jesteśmy mądrym zespołem i wiemy, jak się z tego wybronić – twierdzi.

Dziennikarze argentyńscy wcale nie są pewni swego. Zwracają uwagę, że Polacy na treningach w Ad-Dausze przykładali dużą wagę do stałych fragmentów gry. Spodziewają się, że pod tym względem Biało-Czerwoni mogą być lepsi od ich drużyny. W rozmowie z nami jeden z dziennikarzy TyC Sports, czołowego serwisu w Argentynie, przytoczył dane – Albicelestes są drugą najniższą drużyną w turnieju (średnia wzrostu 1,78 m), podczas gdy Polacy siódmą najwyższą (1,84). W tej statystyce widzą główny dylemat Lionela Scaloniego dotyczący doboru podstawowej jedenastki. – Arkadiusz Milik i Robert Lewandowski są wyżsi niż większość powołanych przez Scaloniego obrońców. Wiemy, że było dużo pracy u Polaków nad stałymi fragmentami gry i obawiamy się tego. Być może Scaloni będzie zmuszony do sięgnięcia po rezerwowych, którzy do tej pory byli rezerwowymi lub wcale nie grali. O ile Nicolas Otamendi spełnia kryterium wzrostu, o tyle jego partnerem może być Cristian Romero lub German Pezzella. Właśnie z tego powodu – słyszymy.

Romero i Pezzella w ostatnim meczu z Meksykiem zagrali odpowiednio po 22 i zero minut. Ten drugi również całe spotkanie przeciwko Arabii Saudyjskiej spędził na ławce.

Spokój wokół kadry

Nastrój wokół naszej kadry jest zgoła inny niż przed spotkaniem z Saudami. Michniewicz czuł się po Meksyku atakowany przez dziennikarzy za styl jego zespołu, więc odpowiadał złośliwościami. To powodowało niepotrzebny wzrost napięcia, ale na szczęście sytuacja tak jak szybko eskalowała, tak została załagodzona. Stało się to jeszcze przed spotkaniem na Education City Stadium, a wynik z boiska tylko utrzymał tę tendencję. Michniewicz od początku przekonywał, że dysponując przeciętną w skali świata drużyną, wyników na turniejach nie da się osiągać w inny sposób niż sposobem. Nawet jeśli ten sposób jest brzydki dla oka. Dziś powoli wychodzi na jego, bo Japonia, która zaszokowała świat wygraną nad Niemcami, jest bliska odpadnięcia z turnieju, a “brzydka” Polska ma aktualnie lepszą sytuację wyjściową od “pięknej” w meczu z Argentyną Arabii Saudyjskiej. Iran też potrafił zachwycić z Walią, a dziś go nie ma na turnieju. Podobnie jak Ekwadoru, tak dobrze radzącego sobie w dwóch pierwszych meczach.

Mecz Ekwadorczyków z Senegalem (1:2) można traktować jako przestrogę. Drużyna z Ameryki Południowej wyszła na boisko z nastawieniem na remis i została ukarana. Michniewicz zdaje się to wiedzieć. – Będziemy tracić piłkę, będziemy ją odbierać. Będziemy gotowi na każdy wariant i na pewno nie nastawiamy się na grę na 0:0, też będziemy chcieli strzelić bramki. Co nie znaczy, że będziemy się odkrywać, bo to by była woda na młyn dla Argentyny. Będą momenty, gdy będziemy się bronić całym zespołem. Ale będą i takie, kiedy to my będziemy w ataku pozycyjnym. Przed meczem nie mamy założenia, by grać tylko na własnej połowie, ale w meczu może być różnie. Argentynę stać na zdominowanie nas, ale my mamy na tyle mądry zespół, że wiemy, jak się z tego wybronić – mówi.

Skład się sprawdził

Argentyńczycy martwią się składem w kontekście wzrostu Polaków, natomiast u nas wydaje się wszystko jasne lub prawie jasne. Wariant gry z dwoma napastnikami na tyle odciążył Roberta Lewandowskiego, że nawet jeśli średnią pozycją Arkadiusza Milika w meczu z Arabią Saudyjską był sektor oddalony o 30-35 m od bramki, o tyle heatmapa kapitana Polaków wreszcie zapaliła się najmocniej w polu karnym. Przełożyło się to na sytuacje bramkowe, a skoro Michniewicz wie, że nie można nastawiać się jedynie na zero z tyłu, wątpliwe, by zrezygnował nagle z opcji, która się sprawdziła. Jeśli faktycznie selekcjoner się z tym zgodzi, trudno znaleźć inną pozycję, na której można byłoby kwestionować któregoś piłkarza. Dlatego spodziewamy się, że na Argentynę może wyjść dokładnie ta sama jedenastka, co na Saudyjczyków.

Po przedmeczowej konferencji prasowej Michniewicz zamienił kilka słów z dziennikarzami. Tym razem nie było żartów, ale za to bardzo ważny komunikat – za jego kadencji nigdy wyniki wydolnościowe reprezentantów Polski nie były lepsze. Wszystkie wskaźniki sięgają sufitu, w dodatku nikt nie narzeka na urazy. Niech to będzie dobry omen przed meczem.

Przewidywany skład na mecz z Argentyną:

Wojciech Szczęsny – Matty Cash, Kamil Glik, Jakub Kiwior, Bartosz Bereszyński – Przemysław Frankowski, Grzegorz Krychowiak, Krystian Bielik, Piotr Zieliński – Arkadiusz Milik, Robert Lewandowski.

Komentarze