Większy niż drużyna. Zwolnił selekcjonera i zagra o finał. Mundialowy blog Olkiewicza #22

Hakim Ziyech (Maroko)
PressFocus Na zdjęciu: Hakim Ziyech (Maroko)

Nic się w tej karierze nie zgadzało, ba, dalej nic się w tej karierze nie zgadza. Hakim Ziyech, wraz ze swoimi kolegami z reprezentacji Maroka, stał się pierwszym reprezentantem Czarnego Lądu w TOP 4 mistrzostw świata. To, co nie udało się Kamerunowi, Nigerii, Egiptowi i najróżniejszym mocarzom Afryki na przestrzeni lat, udało się nieco lekceważonym Marokańczykom – i udało się nieco lekceważonemu Ziyechowi. – Nie powołałbym go, nawet gdyby nazywał się Messi – zarzekał się rok temu Vahid Halihodzić, selekcjoner reprezentacji Maroka. Więc na trzy miesiące przed mundialem, sympatyczny Vahid musiał odejść.

  • Hakim Ziyech nigdy nie był i prawdopodobnie nigdy nie stanie się wzorcem, którego trenerzy umieszczają w swoich power-pointowych prezentacjach
  • Pierwszą reprezentacyjną sensację wzbudził, gdy posiadając do wyboru reprezentację Holandii i Maroka, wybrał tę drugą
  • Jego spór z Halihodziciem był główną przyczyną odwołania tego ostatniego. Jeśli futbolową prawdą jest, że piłkarz nie może być większy od zespołu… Cóż, Ziyech jej zaprzecza

Historia mogła potoczyć się inaczej

Holandia to prawdopodobnie państwo, które miało najmocniejszy wpływ na rozwój europejskiego futbolu, a wydaje się jasne, że to europejskie trendy dyktowały tempo reszcie świata. Na holenderskiej ziemi powstał Total Voetbal, dla wielu niedościgniony ideał w kwestii tego, jak powinno się grać w piłkę. W Holandii urodzili się i rozwinęli dwaj wielcy filozofowie futbolu, Rinus Michels oraz Johan Cruyff. To Cruyff zasiał ziarno, z którego wyrosła tiki-taka, to cruyffiści nieśli w świat idee ofensywnego, odważnego i efektownego futbolu. Cruyff wytyczył drogę, którą później poszła Barcelona i oparta na Barcelonie reprezentacja Hiszpanii w latach 2008-2012. Cruyff zrobił z Ajaksu wzorzec, z którego do dzisiaj czerpią ludzie na całym świecie. To holenderska akademia z Amsterdamu i stworzona z inspiracji Cruyffa katalońska La Masia stały się tym, co później kopiował cały świat. W dziedzinie szkolenia i taktyki, zawsze czuć holenderski trop – często jako punkt odniesienia, momentami wprost – jako inspirację.

Trzy srebra i jeden brąz na Mistrzostwach Świata, mistrzostwo Europy,  cztery razy strefa medalowa, trzy razy brąz na Igrzyskach Olimpijskich. Pokolenia gwiazd piłki nożnej. Pokolenia trenerów, którzy prowadzili najmocniejsze kluby i reprezentacje świata. Potęga.

No i Maroko. W 1976 wygrali Puchar Narodów Afryki, w 2004 doszli do finału. Na mundialach zamiast czterech medali… Cóż, cztery razy, to oni na mundial pojechali.

Hakim Ziyech miał do wyboru Maroko i Holandię. I jakąkolwiek decyzję by podjął – nikt nie mógł mieć pretensji. Z Holandią łączyło go wszystko – urodził się w Dronten, 40-tysięcznym miasteczku w połowie trasy między Heerenveen a Amsterdamem. Był najmłodszy z ósemki rodzeństwa, od 10. roku życia wychowywała go matka – ojciec zmarł po długiej chorobie. Jak sam barwnie opowiadał – droga do szkoły była wyboista i często przechodziła koło boiska. Bardzo szybko postawił wyłącznie na futbol – zwłaszcza, gdy jako 14-letni talenciak trafił do akademii Heerenveen. Dalej był typowo holenderski rozwój typowego holenderskiego wonderkida. Debiut w Heerenveen, kilka goli, transfer do Twente, kilka goli, wreszcie wpadł na radary najmocniejszych. Z całej czołówki najbardziej konkretny był Ajax Amsterdam – i właśnie poprzez legendarny klub Cruyffa Ziyech wypłynął na szerokie wody. W reprezentacjach młodzieżowych występował już jako piłkarz Heerenveen, potem dostawał powołania również jako zawodnik Twente. W maju 2014 roku strzelił dwa gole dla holenderskiej młodzieżówki w meczu ze Szkocją, a rok później Guus Hiddink postanowił dać mu szansę podczas towarzyskich spotkań z USA i Łotwą.

Gdyby wziął udział w spotkaniu z USA, dołączyłby do Memphisa Depaya, Holendra z korzeniami w Ghanie, Quincy’ego Promesa, który mógłby również reprezentować Surinam, Bruno Martinsa Indiego, urodzonego w Portugalii czy Karima Rekika, pochodzącego z Tunezji. Pasowałby tam – Holandia stoi nie tylko blondwłosymi de Jongami i de Ligtami, ale całą armią dzieciaków wychowanych na ulicach holenderskich miast, ale w domach, gdzie wciąż żyje miłość do Tunezji, Maroka, Algierii i wielu innych państw Afryki, Azji, Bałkanów czy Ameryki Środkowej.

Dlaczego nie da się skopiować Chorwacji? Mundialowy blog Olkiewicza #20
Luka Modrić (reprezentacja Chorwacji)

Przed nami dość ciężki dzień na Mistrzostwach Świata – w najlepszej ósemce, po raz drugi z rzędu, znalazł się naród 10-krotnie mniejszy od naszego. Z minimalnie lepszą pogodą, ale za to z minimalnie gorszymi wskaźnikami gospodarczymi. Stanowiący o swojej rzeczywistości od połowy lat dziewięćdziesiątych, czyli tu również więcej między nami podobieństw niż różnic. Mają więcej

Czytaj dalej…

Ale Ziyech nie zagrał ani z USA, ani z Łotwą. Oficjalnie z uwagi na kontuzję, choć po latach niektórzy zastanawiali się, czy to nie była zmiana decyzji “last minute”. Ziyech był już wówczas świadom swojej klasy, ale też świadom konkurencji, która jest w Holandii. A przecież Maroko wciąż było w nim bardzo silne. O tym, że jego decyzja była przemyślana, świadczą wypowiedzi.

– Spójrzmy na tak dobrych zawodników jak Adam Maher i Anwar El Ghazi. Zdecydowali się na Oranje, potem przestali być powoływani. Wrócić do pomysłu gry dla Maroka już nie mogą – mówił w wywiadzie dla Algemeen Dagblad. – Coraz mocniej czułem, że Maroko będzie właściwym wyborem. Zresztą, chyba w Holandii dałem niektóym do myślenia, bo wiem, że z federacji nagle zadzwoniono do Marco Asensio z Realu Madryt.

To nie są przemyślenia duszy rozdartej na pół – to przemyślenia gościa, który oszacował, co będzie dla niego bardziej opłacalne. Oczywiście, nawet we wspomnianym wywiadzie dla holenderskiej gazety przekonywał, że to decyzja oparta na uczuciach, że tak podpowiadało mu serce oraz duma. Ale z drugiej strony – nie ma tu przecież aż tak wielkiego konfliktu. W końcu duma ma niejedno znaczenie – duma z reprezentowania ojczyzny swoich przodków może iść w parze z… urażoną dumą. Urażoną brakiem powołań, brakiem odpowiedniego zabiegania o jego piłkarskie usługi, a nawet… nierównym traktowaniem.

– Miałem już w Ajaksie taką sytuację, gdy zatrzymała mnie policja. Wiedzieli, że gram w piłkę, że jestem zawodnikiem Ajaksu. Przeszukali cały mój samochód. Calutki. Wyciągnęli torby i walizki, kazali wszystko wyrzucić. Potraktowali mnie jak przestępcę z uwagi tylko dlatego, że wyglądam inaczej niż rdzenni Holenderzy – wspominał w jednym z wywiadów Ziyech, ten cytat wyszperał Damian Smyk z Weszło.

Ziyech obrażany

Natomiast trzeba też pamiętać o bardzo przyziemnych sprawach. Holandia nie zakwalifikowała się na Mistrzostwa Europy w 2016 roku. Niemiłosiernie besztali ją eksperci, dziennikarze, nawet sami kibice. Później nadszedł zresztą mundial w 2018 roku, na który pojechało Maroko, a na którym zabrakło Holendrów. Ziyech był oczywiście fantastycznym piłkarzem, ale wiedział też, jak gigantyczna rywalizacja, jak gigantyczne oczekiwania i jak gigantyczne rozczarowania mogą go czekać w pomarańczowej koszulce.

Marco van Basten wypalił: – Jak głupim trzeba być, żeby wybrać Maroko jeśli jesteś brany pod uwagę przy powołaniach do kadry Holandii? Nazwał też Ziyecha “durnym dzieciakiem”. Przez pewien czas nestor holenderskiej piłki mógł zresztą triumfować – Ziyech przez pierwsze trzy lata gry dla Maroka złapał 13 występów, często opuszczał zgrupowania, wykłócał się o minuty i rolę w drużynie. Swego czasu zadeklarował nawet – moja noga na zgrupowaniu nie postanie, póki selekcjonerem będzie Herve Renard. O co poszło? Cóż, selekcjoner Maroka dwukrotnie posadził Ziyecha na ławce i ośmielił się go wpuścić dopiero w 65. minucie. Zresztą, sam Renard potem musiał się pokajać – zrobiłem błąd, że nie porozmawiałem o tym z Hakimem przed podjęciem decyzji.

Pokusa wydeptywania uniwersalnych ścieżek. Mundialowy blog Olkiewicza #21
Neymar

Jak już podczas tego mundialu starałem się udowodnić nie raz i nie dwa razy – piłka nożna to najbardziej losowa spośród gier zespołowych. Zmiennych posiadających wpływ na wynik jest tyle samo, albo i więcej jak w koszykówce czy piłce ręcznej, ale jednocześnie waga pojedynczego zagrania dla losów meczu jest nieporównywalnie większa. Żeby przedstawić to obrazowo

Czytaj dalej…

– Trenerzy nigdy nie pracują zbyt długo, poczekam na swoją szansę, poczekam na jego odejście. To się przecież wydarzy, prędzej czy później! – mówił w 2017 roku dla Omroep Stichting. Tak źle jednak nie było – powrócił do gry jeszcze za Renarda, zaliczył m.in. dwa gole i asystę w meczu z Mali po 11-miesięcznym rozbracie z kadrą. Potem świetnie wypadł w trakcie przygotowań do mundialu – strzelił gola i dorzucił asystę w wygranym sparingu z Serbią, asystował przy bramce przeciw Słowacji w spotkaniu zakończonym zwycięstwem Maroka 2:1. Zagrał dwa pełne mecze na mundialu, przeciw Hiszpanii 85 minut.

Czy na bazie tych zdarzeń – wokół swojego niedoszłego debiutu w reprezentacji Holandii oraz konfliktów z Herve Renardem można sobie wyrobić opinię na temat Ziyecha? Ujmę to tak: jeszcze nie. To prawda, ktoś mógłby zarzucić, że to konfliktowy koniunkturalista, który najpierw wybrał sobie najwygodniejszą dla siebie reprezentację, a następnie potraktował instrumentalnie nawet selekcjonera tejże reprezentacji. Ale przecież równie dobrze całą historię można zamknąć pięknym story o wyjątkowej trosce, której jedynym celem było silne Maroko. Ziyech wszystko robił wyłącznie z potrzeby serca, a potrzeba serca była taka, by on grał dla Maroka, a nie dla Maroka siedział na ławce.

Sęk w tym, że ta historia ma dalszy ciąg. Renarda zastąpił Vahid Halihodzić, inny wybuchowy charakterek, który niemal w każdej z prowadzonych przez siebie reprezentacji miewał zatargi z liderami drużyny. Tu nie było inaczej. Powód? Cóż, jeśli przyjąć wersję krytyków Ziyecha, dość poważny.

– Po raz pierwszy w swojej długiej karierze spotykam się z sytuacją, że piłkarz na zgrupowaniu reprezentacji swojego kraju nie chce wziąć udziału w meczu, choć lekarze mu na to pozwalają – grzmiał rozsierdzony Halihodzić, gdy Ziyech odmówił udziału w jednym z towarzyskich spotkań. Miało chodzić o mecz z Ghaną, a konkretnie rozgrzewkę w przerwie spotkania. Ziyech miał narzekać na uraz, kręcić nosem, generalnie – robić to, co już mu się w karierze reprezentacyjnej przytrafiało nie raz. Za wersją Halihodzicia przemawia, że Ziyech ostatecznie pojawił się na murawie na ponad 20 minut i zaliczył asystę przy jedynym golu.

Zagrał jeszcze 75 minut z Burkina Faso, ale potem Halihodzić zrezygnował z jego usług. Widowiskowy spór od razu przeniósł się do mediów, bo bośniacki trener podważał zaangażowanie holenderskiego Marokańczyka na całym zgrupowaniu. Narzekał, że lider musi dawać przykład, być wzorcem, inspirować kolegów. Ziyech był raczej “dobrym przykładem złego przykładu”. Więc od połowy czerwca 2021 roku, aż do 23 września 2022 Maroko radziło sobie bez niego.

Jak? Cóż, wcale nie tak najgorzej. Podczas Pucharu Narodów Afryki podopieczni Halihodzicia dotarli do ćwierćfinału, w którym ulegli po dogrywce późniejszym finalistom z Egiptu. W eliminacjach do Mistrzostw Świata Maroko wygrało siedem z ośmiu meczów, strzelając 25 goli i tracąc zaledwie trzy. Halihodzić mówił dumnie: zaczynamy dojrzewać do roli faworytów. Co ciekawe – poza Ziyechem odpalił jeszcze dwie europejskie gwiazdy – Noussaira Mazraouiego (wtedy Ajax, dzisiaj Bayern) i Amine Harita (Olympique Marsylia). W lutym Ziyech oficjalnie ogłosił zakończenie kariery reprezentacyjnej. – Nie wrócę do kadry, to moja ostateczna decyzja. Teraz chciałbym skupić się na grze w klubie. Rozumiem jednak żal kibiców, przepraszam – skomentował dla The Athletic.

Zobacz także: Czy Maroko może zostać mistrzem świata?

Ziyech kochany

I wtedy Maroko zaczęło się zastanawiać. Po raz czwarty w swojej trenerskiej karierze, Vahid Halihodzić awansował na Mistrzostwa Świata. Po raz trzeci nie zdołał utrzymać stanowiska do turnieju. Wcześniej był zwalniany w niemal identyczny sposób z reprezentacyjnych stanowisk w Wybrzeżu Kości Słoniowej oraz Japonii. W Maroko domknął hat-tricka. Na krótko przed ogłoszeniem powołań było jasne – albo Ziyech, albo Halihodzić. Kibice stanęli po stronie Ziyecha. Porażka 0:3 w towarzyskim meczu z USA wydawała się potwierdzać, że na mundialu bez Ziyecha może być cholernie ciężko. Ostatni moment na działania? Zanim federacja będzie zmuszona wysłać listę powołanych piłkarzy do FIFA.

Nie było żadnych szans na złamanie Bośniaka. Więc Bośniaka trzeba się było zwyczajnie pozbyć. Kadrę przejął Walid Regragui. Dalszy ciąg historii znamy – łącznie z wczorajszym zwycięstwem nad Portugalią i zakończeniem mundialu w wykonaniu jednego z dwóch najlepszych piłkarzy w historii świata.

***

Ziyech jest zaprzeczeniem wielu pięknych idei rodem z trenerskich szkoleń, coachingowych folderów, haseł wypisywanych na tablicach w szatni. Skonfliktować się z trzema szkoleniowcami dwóch różnych reprezentacji? Symulować uraz, by ominąć mecze? Wściekać się o rolę rezerwowego, bumelować na treningach, traktować Maroko jako odskocznię od przygód klubowych, zawsze gotową, by przyjąć swą gwiazdę chlebem, solą czy czym tam się wita gości w Casablance i Rabacie?

– Jest niesamowity. Wiele osób mówi o nim, że jest trudnym facetem do kierowania, ale ja widzę, że kiedy obdarzysz go odpowiednim zaufaniem, to jest w stanie za ciebie umrzeć. To jest to, co mu daję, a on odwzajemnia moje zaufanie – mówi Walid Regragui, trener półfinalistów Mistrzostw Świata.

Żaden piłkarz nie może być większy niż zespół. Nie możesz sobie wybierać meczów. Jeśli nie jesteś gotowy dziś, nigdy nie będziesz. Mentalność buduje się latami, pewność siebie, stuprocentowe zaangażowanie w każdą jednostkę w każdy trening.

To wszystko brzmi tak mądrze. Dopóki Maroko nie zwalnia trenera trzy miesiące przed mundialem, nie przywraca do kadry swojego enfant terrible, a potem na fali ogólnego entuzjazmu nie wjeżdża sobie na spokoju do strefy medalowej mistrzostw świata.

Bubbles z “Trailer Park Boys” nad kartką z obliczeniami wygłosił komentarz, który jest bardzo adekwatny do tego, co zmontował Ziyech i co zmontowało Maroko. No rany julek. Powinno wyjść inaczej.

Ale wyszedł półfinał.

Komentarze