Zieliński nie ustrzegł się błędu przy straconym golu przez Inter
Inter Mediolan, choć tylko zremisował z Torino, jest jedno zwycięstwo od 21. w historii mistrzostwa Włoch. Jeśli za tydzień pokonają przed własną publicznością Parmę, będą mogli świętować kolejny tytuł. Wynik meczu Napoli nie będzie miał wtedy znaczenia. Obecna przewaga Mediolańczyków na cztery kolejki przed końcem sezonu to aż dziesięć punktów.
Starcie z Torino mogło zakończyć się zwycięstwem, ale mimo dwóch bramek przewagi, Granata odrobiła straty. Przy pierwszym golu straconym przez Inter włoskie media wytknęły błąd Piotrowi Zielińskiemu. Zarówno serwis Calciomercato, jak i SportMediaSet zgodnie stwierdzili, że Polak ponosi część winy za straconego gola, który pozwolił rywalom nabrać wiatru w żagle.
Mimo to występ Zielińskiego można uznać za przyzwoity. Eurosport docenia wszechstronność pomocnika, pisząc o jego udziale nie tylko w akcjach ofensywnych, ale także częstym cofaniu się po piłkę, żeby wziąć udział w rozegraniu akcji.
– On również jest w zrozumiałym spadku formy. Zwłaszcza w fazie zabezpieczania przestrzeni przed obroną nie przekonuje. W końcówce miał dobrą okazję, ale nie potrafił zrobić z niej użytku – pisze serwis fcinter1908.it.
– Stwarza zagrożenie ładnym strzałem z dystansu, ale jeśli Inter traci pierwszego gola, to także przez jego zbytnią bierność w powrocie do obrony. Przed linią defensywy potrzeba znacznie więcej agresji. Mógł naprawić błąd Akanjiego, ale tego nie zrobił – ocenia Calciomercato.
– Kolejny bardzo wszechstronny występ Polaka, który jest dosłownie wszędzie. Cofa się po piłkę, by potem oddać ją partnerom z formacji, a jednocześnie pojawia się też w okolicach pola karnego rywala – pisze o występie Zielińskiego włoski Eurosport.
– Robi wszystko poza grą jako klasyczny rozgrywający. Często zmienia pozycje, żeby odebrać przeciwnikowi punkty odniesienia. Od czasu do czasu próbuje też strzałów z dystansu. Traci piłkę w zły sposób, co prowadzi do bramki na 1:2 dla Torino – dodaje SportMediaSet.








