Puchacz racjonalnie podchodzi do sprawy powołania
Tymoteusz Puchacz notuje ostatnio bardzo dobry czas. Piłkarz jest podstawowym graczem azerskiego Sabah, z którym może zagrać nawet w fazie ligowej Ligi Mistrzów. Bez dwóch zdań byłoby to wielkie osiągnięcie nie tylko dla tego zespołu, ale i samego wahadłowego. Defensor w ostatnich latach miał bowiem wiele problemów, ale teraz wszystko wskazuje na to, że się odbudowuje.
To powoduje, że zaczyna się mówić o powtórnym spróbowaniu Puchacza w reprezentacji Polski, szczególnie, że na jego pozycji nie ma zbyt wiele alternatyw. Sam zawodnik podchodzi do sprawy jednak spokojnie, choć oczywiście chciałby wrócić do kadry.
– Zawsze mam ambicję, żeby grać w reprezentacji. Moim marzeniem jest też to, żeby moja żona przyszła na mecz na Narodowy i zobaczyła mnie w koszulce reprezentacji. Dopóki będę grał w piłkę, będę do tego dążył. Staram się po prostu robić swoją robotę. Tylko robotą w klubie mogę się tam dostać – powiedział Tymoteusz Puchacz w rozmowie z „Kanałem Sportowym”.
– Poczekamy, zobaczymy. Ja się czuję dojrzały jako piłkarz. Nie chcę mówić, że czekam na telefon. To jest bez sensu. Jak trener obejrzy mecz i powie „kurde, dobry ten Puchacz, przyda mi się”, to mnie powoła. Jeśli uzna, że ktoś inny mu się przyda i widzi to inaczej, to powoła innego. To też jest piękno piłki, że wiele osób widzi ją w inny sposób. Czekam na to, co się będzie działo. Gram w piłkę i to daje mi niesamowitą satysfakcję – dodał.
Zobacz także: Kroczek reaguje na plotki o rychłym zwolnieniu. Tak odpowiedział









