GieKSa Katowice żegna się z Europą
GieKSa Katowice nie zdołała odwrócić losów rywalizacji z Hapoelem Tel Awiw i pożegnała się z europejskimi pucharami. Katowiczanie mieli do odrobienia dwubramkową stratę z pierwszego spotkania. Chociaż w końcówce rewanżu stworzyli jeszcze emocje, zabrakło im czasu i konkretów, aby doprowadzić do korzystnego rozstrzygnięcia.
Mateusz Wdowiak po spotkaniu nie ukrywał, że sposób zakończenia europejskiej przygody pozostawia niedosyt. Jednocześnie zawodnik ekipy z PKO BP Ekstraklasy zwrócił uwagę, że mecze z Żyliną i Hapoelem mogą zaprocentować w przyszłości.
– Wiadomo, każde pożegnanie jest bolesne na swój sposób. To również. Myślę, że na pewno dostarczyliśmy dużo emocji na swoim stadionie, bo te końcówki z Żyliną i teraz były niesamowite. Szkoda, że nie skończyło się happy endem, tak jak z Żyliną. Myślę jednak, że to zostanie gdzieś w pamięci i historii. Wiadomo, że chciałoby się więcej – usłyszał Goal.pl od piłkarza katowickiej ekipy.
GieKSa miała w ostatnich tygodniach okazję zebrać bezcenne doświadczenie na europejskiej arenie. Zdaniem Wdowiaka takie spotkania mogą być ważną lekcją nie tylko dla piłkarzy, ale również całego klubu.
– Myślę, że dzisiaj też wyciągniemy wnioski i doświadczenie z takich meczów, bo to jest na pewno duża sprawa dla zawodników, dla sztabu i dla klubu. Mam nadzieję, że za rok też będziemy walczyć w kraju o europejskie puchary – podkreślił ofensywny gracz GKS-u.
Mateusz Wdowiak docenił 13-krotnego mistrza Izraela
Wdowiak docenił również klasę Hapoelu. Jego zdaniem izraelski zespół szczególnie dobrze przygotował się do stałych fragmentów gry i pod tym względem przewyższał wcześniejszego rywala GKS-u, czyli MSK Żylinę.
– Widać było większe doświadczenie w porównaniu do Żyliny. Bardziej wytrawni gracze, większa jakość. Na pewno to był dobry zespół, nie ma co do tego dwóch zdań. Na stałe fragmenty też byli przygotowani. Ogólnie to był godny rywal. Szkoda, bo końcówka pokazała, że byli do pokonania – zaznaczył 29-latek.
I właśnie końcówka rewanżu może pozostać największym niedosytem GieKSy. Katowiczanie pokazali w niej, że Hapoel nie był rywalem poza ich zasięgiem. Problem w tym, że podobnej determinacji i skuteczności zabrakło wcześniej, gdy losy dwumeczu można było jeszcze realnie odwrócić.
Swoje kolejne spotkania katowicki zespół rozegra już w niedzielę. Zmierzy się wówczas w roli gościa z z Motorem Lublin.









