REKLAMA
REKLAMA

Glik: Nie spodziewałem się powołania

dodał: maaarcin  |  źródło: ASInfo  |  28.08.2012 18:17
We wtorkowe popołudnie selekcjoner reprezentacji Polski, Waldemar Fornalik, podał ostateczny skład na mecze eliminacji mistrzostw z Czarnogórą i Mołdawią. Do powołanych wcześniej zawodników z lig zagranicznych dołączyli piłkarze z polskiej ligi oraz Grzegorz Krychowiak ze Stade Reims i Kamil Glik z Torino. - O powołaniu dowiedziałem się dopiero we wtorek rano i nie ukrywam, że byłem trochę zaskoczony - zdradza Glik w rozmowie z ASInfo.

- Zawodnicy z lig zagranicznych zostali powołani już w zeszłym tygodniu, więc nie spodziewałem się, że pojadę na to zgrupowanie już przed najbliższymi meczami. Tym bardziej że od kiedy trener Fornalik przejął kadrę, nie miałem z nim żadnego kontaktu - przyznaje Glik. - Oczywiście, że bardzo liczyłem na powołanie już w pierwszym terminie, ale gdy ono nie przyszło, to podszedłem do tego na spokojnie, bo wiedziałem, że tylko dobrą grą mogę przekonać do siebie selekcjonera. Jestem w dobrej formie, więc jadę na kadrę z myślą o grze w każdym meczu, więc na pewno będę walczył o miejsce w pierwszym składzie. Myślę, że wszyscy jadą z takim nastawieniem na zgrupowanie - twierdzi 11-krotny reprezentant Polski.

Glika zabrakło w kadrze podczas pierwszego sprawdzianu pod wodzą nowego selekcjonera. - Oczywiście, że oglądałem spotkanie z Estonią. To był pierwszy mecz trenera Fornalika, więc musiał się przyjrzeć, jak to wszystko wygląda. Termin tego sparingu nie jest zbyt fortunny dla wszystkich, bo jednak zawodnicy byli dopiero co po okresach przygotowawczych, co na pewno im nie pomogło. Z drugiej strony nie jest to żadne wytłumaczenie dla tego, jak reprezentacja się zaprezentowała. Jednak przed kolejnymi meczami będzie więcej czasu, żeby popracować, więc mankamenty w naszej grze będzie można wyeliminować - mówi Glik, który po raz ostatni w barwach narodowych wystąpił we wrześniu zeszłego roku w meczu towarzyskim z Niemcami. Później był co prawda powołany na zgrupowanie przed Euro 2012 w austriackim Lienzu, ale ostatecznie ówczesny selekcjoner Franciszek Smuda nie widział go w kadrze na polsko-ukraiński turniej. - Już wiele razy powtarzałem, że ten żal zostanie już na zawsze. Pierwsze dni po ogłoszeniu kadry były denerwujące i smutne, ale teraz to już dla mnie przeszłość. W ogóle już o tym nie myślę, skupiam się tylko i wyłącznie na tym, żeby jak najlepiej grać w kolejnych meczach. Celem reprezentacji na Euro było oczywiście wyjście z grupy, ale nie udało się go zrealizować. Moim kolegom życzyłem jak najlepiej, wiedziałem też, jak oni się czują po tych mistrzostwach - mówi 24-letni obrońca.

W minioną niedzielę rozpoczął się nowy sezon Serie A. W pierwszym meczu beniaminek z Turynu zremisował bezbramkowo ze Sieną, a Glik rozegrał całe spotkanie. - Dominowaliśmy raczej w całym meczu. Statystyki pokazały, że mieliśmy dużo wyższe posiadanie piłki, Siena nie oddała ani jednego celnego strzału na bramkę, miała tylko bodajże dwa niecelne uderzenia. Tak że patrząc na statystyki na pewno byliśmy lepszą drużyną. Szkoda tylko, że nie udało się strzelić przynajmniej jednej bramki, bo zasługiwaliśmy na trzy punkty. Wydaje mi się, że zagrałem pewnie, nie daliśmy przecież strzelić rywalom bramki - mówi polski stoper, który został oceniony przez portal tuttomercatoweb.com na "7" w 10-punktowej skali.

W zeszłym sezonie, zakończonym awansem do Serie A, trener Giampiero Ventura często stosował rotację. Obecnie sytuacja wygląda trochę inaczej, gdyż w dwóch pierwszych oficjalnych meczach - z Lecce w Pucharze Włoch i ze Sieną w Serie A - parę stoperów przez pełne 180 minut tworzyli Kamil Glik i Angelo Ogbonna. - Trudno powiedzieć, czy mam pewne miejsce w pierwszym składzie, czy trener jednak wróci do rotacji. W zeszłym roku praktycznie w każdym meczu wystawiał inny skład, nie było żelaznej jedenastki. Skoro w poprzednim sezonie ten system zdał egzamin, to być może w tym sezonie trener również go zastosuje - gdyba Glik i dodaje: - Rywalizacja jest na pewno duża, w kadrze jest pięciu środkowych obrońców. Gramy w Serie A, więc walka o miejsce w składzie jest oczywista. Cieszę się, że na razie udaje mi się ją wygrywać. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach ligowych będzie podobnie.

- W tym roku awansowaliśmy do Serie A, więc w pierwszym sezonie najważniejsze jest utrzymanie. Chcemy je sobie zapewnić jak najszybciej, żeby do ostatniej kolejki nie walczyć o ligowy byt. To jest nasz nadrzędny cel - zapowiada Glik, którego karta zawodnicza nadal jest współwłasnością Torino i Palermo. - Władze Torino chciało tego lata wykupić drugą połowę, ale Palermo się nie zgodziło i temat po prostu upadł. Jednak z tego, co wiem, w przyszłym sezonie Torino zrobi wszystko, żeby wykupić drugą połowę i żebym w całości został zawodnikiem tego klubu.

Kilka tygodni temu szerokim echem odbił się wywiad z Wojciechem Pawłowskim. Polski bramkarz Udinese nieudolnie odpowiadał na pytania zadawane w języku angielskim, co wzbudziło wiele niepochlebnych komentarzy pod jego adresem. Nagranie tego wywiadu nie umknęło również Glikowi. - Oglądałem, oglądałem. Nie miałem jeszcze z Wojtkiem kontaktu, więc o tym nie rozmawialiśmy. Gdyby jednak potrzebował kilku lekcji, to może się do mnie zgłosić, ale myślę, że w klubie zapewnili mu już odpowiednich nauczycieli - odpowiedział z uśmiechem piłkarz Torino.


OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 1 komentarz

sortowanie: rosnąco | malejąco

ACFKrzysiek74 | 28.08.2012 19:41

Brawo Kamil powołanie uzasadnione skoro w SerieA grasz porządnie to nie spitol tego w reprze :D

Forza Torino e Viola!



goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy