Do końca sezonu bez lidera
Zacznijmy od spraw sportowych, stricte związanych z boiskiem. Jak wiadomo, Wisła Kraków w ostatnich meczach sezonu musi sobie radzić bez Angela Rodado, który poddał się zabiegowi uszkodzonego barku. Operację przeprowadzono we wtorek, w Poznaniu.
W tym przypadku klub namawiał Hiszpana na takie rozwiązanie, aby raz na zawsze pozbył się problemu. Na zasadzie zdrowie najważniejsze. Tym bardziej, że szczęście w nieszczęściu polega na tym, że przewaga w tabeli 1. Ligi pozwala mieć dużą nadzieję, iż nawet bez Rodado “Biała Gwiazda” sobie poradzi.
Ale właśnie… Jeśli chodzi o cel nadrzędny to jest to oczywiście awans. Natomiast, z naszych informacji wynika, że Wisła chciałaby zorganizować nawet dwie stadionowe… fety. Jedną z okazji awansu, co może nastąpić po meczu z Puszczą Niepołomice lub Chrobrym Głogów. A drugą po wygraniu ligi.

Awans (tylko) z pierwszego miejsca
Klub bardzo ambicjonalnie podchodzi do obrony pierwszej pozycji i zamierza się na niej utrzymać do końca. Na Reymonta nie ma nastawienia, że nieważne, czy pierwsze miejsce, czy drugie. Ma być awans z pierwszej pozycji.
Zadanie dowiezienia pierwszej lokaty spoczywa oczywiście na sztabie szkoleniowym. I tu ciekawa rzecz: Mariusz Jop i jego ludzie są teraz wnikliwie obserwowani, bo działają w sytuacji dość nietypowej, grając bez kilku podstawowych zawodników, jak choćby wspomnianego Rodado.
Takie spotkania to dobra okazja do oceny realnego wkładu sztabu szkoleniowego. Dotychczas jakość zespołu mogła częściowo przysłaniać warsztat trenerski – teraz niuanse będą bardziej widoczne, co jest kluczowe w kontekście Ekstraklasy.

28 milionów przychodu za pierwsze pół roku
Boisko to jedno, ale klub działa też na kilku innych frontach. Z naszych informacji wynika, że szykowane są kolejne inicjatywy z okazji obchodów 120-lecia Wisły. Część pomysłów została już kibicom przedstawiona, ale na tym się nie skończy. Będą kolejne.
Następna ciekawa sprawa to finanse. Jarosław Królewski przedstawił wyniki za pierwsze pół roku. 28 mln zł przychodu w tym okresie to wynik wyższy niż ktokolwiek w klubie oczekiwał.
To trzeci rok z rzędu, w którym Wisła zwiększa swoją bazę przychodową. Mimo gry na poziomie 1. ligi i wyzwań związanych z płynnością, klub krok po kroku stara się wyjść z finansowego zakrętu.
Nowi sponsorzy i… inwestorzy?
A skoro o finansach mowa, to jak wspominał już Bartosz Karcz z “Gazety Krakowskiej” niedługo mogą w klubie pojawić się nowe podmioty. Co do sponsorów, niewykluczone, że już w kwietniu.
Nieco bardziej złożona jest natomiast sprawa potencjalnych inwestorów. Tu klub nie chce się spieszyć, choć, jak słyszymy, zainteresowanie wykazują zarówno podmioty lokalne, jak i zagraniczne. W kuluarach słychać plotki, że możliwe byłoby naprawdę solidne “dofinansowanie”.
A w jakiej formule? W tym momencie na stole są wszystkie opcje/możliwości: od sprzedaży części akcji po przejęcie całości. Możliwe jest także odejście Jarosława Królewskiego! Ale po realizacji kolejnego etapu i zapewnieniu klubowi stabilnego finansowania na przyszłość.
Ergo: Królewski nie zamierza zostawić Wisły „na lodzie”. Nie wyklucza też kontynuacji obecnego modelu właścicicielskiego, choć wiadomo, że Ekstraklasa pod wieloma względami to dużo większe wyzwanie niż 1.liga.
Pierwsi chętni na platformę Wisły
Zresztą, dziś raczej trudno sobie wyobrazić Wisłę bez Królewskiego, zwłaszcza, że właściciel zaangażował się w projekt w wielu aspektach. Wisła wypuściła niedawno pierwszą wersję swojej platformy technologicznej – stariq.app.
Królewski prezentował ją m.in. w Amsterdamie. Jak słyszymy, są już pierwsi potencjalni klienci – kluby z najwyższych lig oraz agencje menedżerskie, zainteresowane korzystaniem z platformy.
Wisła używa już swoich analiz również pod kątem gry w Ekstraklasie. Transfery to jedno, ale to jak klub chce grać, to drugie. W kuluarach toczą się już oczywiście negocjacje transferowe, a ich przyspieszenie powinno nastąpić po tym jak krakowski klub już na bank zapewni sobie awans.









