Allegri w trudnej sytuacji przed końcem sezonu
Milan musi zmierzyć się z rosnącym niezadowoleniem kibiców. W mediach społecznościowych pojawiła się petycja przeciwko Giorgio Furlaniemu. Według włoskich doniesień podpisało ją już ponad 30 tysięcy osób. Na niedzielny mecz na San Siro zapowiedziano także protest fanów. To sytuacja podobna do wydarzeń sprzed roku, gdy krytyka spadła na właściciela klubu Gerryego Cardinale.
W klubie mają być widoczne dwa różne kierunki działania. Po jednej stronie znajdują się Furlani, Moncada i Zlatan Ibrahimovic. Drugą grupę tworzą Igli Tare oraz Massimiliano Allegri. Obie strony inaczej oceniają sytuację drużyny i plan na przyszłość. Ostatnie spotkania władz miały pomóc w znalezieniu porozumienia, ale rozmowy trwały bardzo długo.
Jeszcze po pierwszej rundzie sezonu Milan liczył się w walce o mistrzostwo. Drużyna traciła tylko trzy punkty do Interu i miała serię 24 meczów bez porażki. Od stycznia forma zespołu wyraźnie spadła. Milan zdobył jedynie 25 punktów w 16 spotkaniach. Allegri i Tare uważali, że zimą potrzebne były transfery. Władze klubu miały jednak pretensje do piłkarzy oraz sztabu szkoleniowego.
W ostatnich tygodniach Allegri był łączony z Realem Madryt. Trener starał się uspokajać pojawiające się spekulacje. Szkoleniowiec chce zostać w Mediolanie, ale oczekuje pełnego wsparcia ze strony działaczy. Jego kontrakt obowiązuje do 2027 roku. Umowa zawiera też możliwość przedłużenia po awansie do Ligi Mistrzów. Jednocześnie brak awansu do tych rozgrywek sprawi, że Włoch zostanie zwolniony.
Zobacz również: Barcelona znalazła nowego następcę Lewandowskiego. Kwota robi wrażenie









