REKLAMA
REKLAMA

El. MŚ: Hiszpania o krok od blamażu

dodał: MW  |  źródło: PrimeraDivision.pl  |  11.09.2012 21:24
Niewiele brakowało, a pierwszy mecz Hiszpanów w eliminacjach do mistrzostw świata zakończyłby się kompromitującym remisem w Gruzji. La Furia Roja wygrała ostatecznie 1:0, a gola na wagę trzech punktów zdobył w końcówce meczu Roberto Soldado.

VIDEO: Zobacz bramkę Soldado >>

Podczas gdy dziennikarze zastanawiali się, czy w ataku zagra David Villa czy Fernando Torres, selekcjoner Vicente del Bosque postanowił desygnować do gry wspomnianego Soldado. Mimo silnego składu, mistrzowie świata i Europy mieli poważne problemy ze sforsowaniem defensywy rywali, a pierwszy groźny strzał oddany został dopiero po dośrodkowaniu Xaviego Hernadeza. Bramkarza gospodarzy starał zaskoczyć się wówczas Sergio Ramos.

Hiszpanie wielokrotnie uderzali z dystansu, ale klarownych sytuacji strzeleckich było jak na lekarstwo. Przed przerwą bliski zdobycia gola był David Silva, którego strzał zatrzymał się na słupku. Dogodną sytuację miał także niepilnowany na dziesiątym metrze Roberto Soldado.

Defensywie usposobieni gospodarze zwietrzyli swoją szansę i z większym animuszem zaatakowali po przerwie. O krok od sensacyjnego pokonania Ikera Casillasa był Aleksandr Amisulashvili. Sfrustrowany del Bosque, który nie poznawał swojego zespołu, zdecydował się na przeprowadzenie natychmiastowych zmian. Na boisku pojawili się Santi Cazorla oraz Sergio Busquets, a na dziesięć minut przed końcem Cesc Fabregas.

O oblężeniu bramki gospodarzy mówić można było dopiero w ostatnich dziesięciu minutach spotkania. Decydujący cios zadał Gruzinom Soldado, który po otrzymaniu podania od Fabregasa przerzucił piłkę nad bramkarzem rywali. Mimo odważnych ataków gospodarzy, wynik nie uległ już zmianie.

Gruzja - Hiszpania 0:1 (0:0)
0:1 Soldado 86'

Gruzja: Loria (73' Evaskhvadze) - Lobjanidze, Kashia, Amisulashvili, Khizanishvili, Kankava, Kvirkevelia, Daushvili, Targamadze (64' Dzalamidze), Okrishavili, Mchedlidze (79' Sirbiladze)

Hiszpania: Casillas; Alba, Arbeloa (80' Fabregas), Pique, Ramos, Busquets (57' Pedro), Alonso, Xavi, Iniesta, Silva (64' Cazorla), Soldado

sędzia: Svein Oddvar Moen (Norwegia)


OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 15 komentarzy

sortowanie: rosnąco | malejąco

cich cich | 11.09.2012 21:55


Eee...tam od blamażu. Cisnęli cały mecz.
W Tbilisi ogromna przewaga...i tradycyjne problemy pod bramką rywala....ale Gruzini upuszczą jeszcze krwi niejednemu w tej grupie, to nie jest słaba drużyna.


Nie było źle....kilkanaście akcji...miód ale wykończenie...słabe,he,he,he...





Pozdro - cich cich

1973_ck | 11.09.2012 22:03

Szkoda ze Gruzja nie wygrala.

marian_ | 11.09.2012 22:43

Nie oglądałem meczu, ale jak zobaczyłem w składzie Soldado to wybuchnąłem gromkim śmiechem mając w pamięci artykuł o Villi i Torresie :)

cich cich | 11.09.2012 22:53


marian_ -


Nawet strzelił...czyli uratował wynik w ostatniej chwili ,he,he,he...ale to jest ten sam problem co zawsze....Dwa razy spartolił, poza tym w ogóle niewidoczny, kompletnie ...niekompatybilny z resztą zespołu. Tak jakby w ogóle go nie było do 86 m., he,he,he...ale strzelił i to uratowało...i jego i koszmarnie nieskuteczną drużynę...Dobre i to.




Pozdro - cich cich


Adrian2805 | 11.09.2012 23:17

Coś słabo jak na mistrzów świata i mistrzów Europy. Z taką Gruzją to nawet rezerwami Hiszpania powinna ze 3 - 0 wygrać

marian_ | 11.09.2012 23:20

Bardzo ładna bramka :)
Hiszpanie sami sobie zgotowali taki los. Jakby nie wygrywali w ostatnich latach wszystkiego to nie byłoby newsów pt. "Hiszpania o krok od blamażu". Poprzeczka ustawiona jest najwyżej jak się da, a najgorsze jest to, że mogą "tylko" zrównać się z rekordem, a nie mogą go pobić.

Jeśli remis jest blamażem to jak nazwać porażkę? ^^

Bardzo się cieszę, że Soldado zdobył bramkę i że ani minuty nie grał Torres i Villa. Dzięki temu zejdzie z nich presja i odbije się to pozytywnie w kolejnych meczach.

KGB | 11.09.2012 23:26

A ja chciałbym wreszcie zobaczyć Fernando Ljorente bo dla mnie ze względu na jeszcze nie pełną dyspozycję El Guaje byłby dopełnieniem tej jedenastki. Mata trochę za bardzo zwalnia grę a raczej nie potrafi jej przyspieszyć. Soldado mimo tego iż strzelił nie ma Chemii.

ElGolaso | 11.09.2012 23:38

Dajcie już spokój temu Soldado!
Przecież i tak zawsze najlepszy jest Alvaro "Spartanin" Arbeloa. Gwiazda ostatniego Euro i "najlepszy podający" madryckiego Realu:)

cich cich | 11.09.2012 23:42


KGB -


No ja też ...z przyjemnością  bym go zobaczył ale po ostatnich pierepałkach w klubie może być jeszcze nieprzygotowany do gry...Niech on najpierw wróci na poważnie do gry w Athletic....a potem chętnie zobaczę go w reprezentacji.

Pomimo wszystko czekam jednak na powrót Villi....bez niego jak bez ręki ( tzn...bez nogi,he,he,he...).
To jest wymarzony napastnik do tego systemu...ale wiadomo - wiek, zdrowie...Jeżeli nie on...to może jakiś fałszywiec,he,he,he....

Teraz Urusi...później chwilka przerwy i Argentina Campeón !!! O 3:30....w Limie,he,he,he...
Nie idę spać, pi......ę,he,he,he...




Pozdro - cich cich

cich cich | 11.09.2012 23:48


ElGolaso -


Daj spokój chłopakowi....On nic na to nie poradzi ...że na razie nie ma wyraźnie lepszego prawego obrońcy...
Na tyle lepszego...żeby
wzbudzić chociaż cień wątpliwości w głowie starego szamana,he,he,he...

O 3:30 Argentina !!!!!!! ..na bardzo niegościnnym stadionie w Limie.

Nie oglądałem Holendrów ale gratuluję, dobry wynik.
Może jednak uda się Louisowi...odmłodzić tę drużynę na czas...i zachować jakość.
Węgrów szkoda ( to moja ...głęboko skrywana miłość...).






Pozdro - cich cich

Joker | 12.09.2012 00:58

Myślałem, że Hiszpanom mimo wszystko łatwiej pójdzie... Myślę, że z tej klasy rywalem to Boski mógł troche bardziej zaryzykować i od razu wyjść jednym pivotem... Też wystawinie Silvy nie znajdującego się w zbyt dobrej formie kosztem Cazorli było co najmniej dziwne...
No, ale jak zwykle wyszło na jego, bo bramka padła po akcji dwóch rezerwowych Pedro-Cesc:) Czyli tradycyjnie miał nochala, hehehe:)

madpierrot | 12.09.2012 09:10

Odbiegnę trochę od tematu. Cichu, jak tam mecz Argentyny, oglądałem tylko dosyć skromne skróty i nie wyglądało to najlepiej. Peruwiańczycy pokopali jak obiecali? 3 rano w środku tygodnia to pora dosyć późna, to już nie studia niestety [;

CescFabregasFan | 12.09.2012 10:32

Asysta Fabregada swiadczy o tym, ze sie dalej rozwija, a nie tak jak mowiono ze sie spalil i jego czas minal, te lepsze i gorsze mecze ma kazdy ;)

cich cich | 12.09.2012 12:08


madpierrot -


A ja pospałem sobie 5 godzinek i jestem fertyk,he,he,he....

Mecz był nędzny ( dla Fana Albicelestes,he,he,he... ), Messi lekkopółprzeciętny ( lub po prostu słaby,he,he,he,he...)....ale są pewne okoliczności łagodzące.
Podobnie jak Paragwajczycy kilka dni temu...piłkarze z Peru w pierwszej połowie urządzili sobie mały kurs karate ( o nie...to nie było karaoke, to było właśnie karate he,he,he )...Potomkowie Inków byli lepsi w całym meczu, stworzyli więcej okazji...byli bardziej zdeterminowani, nie wykorzystali karnego...itd,itp....ale karate pachniało wiochą, Gago skończył w kołnierzu ( ale dopiero w drugiej odsłonie,he,he,he...)

Ogólnie mecz raczej nędzny, hasło bij mistrza ( w tym przypadku może nie tyle mistrza...ale tego bogatszego, sławniejszego..itd,itp...) w Ameryce Południowej sprowadza się do lania po mordzie....ku uciesze publiki. Kamienie w autokar, noga w ryj... Ja to nawet przyjmuję, staram się zrozumieć taką specyfikę ( od ponad 25 lat...jakoś słabo mi to wychodzi,he,he,he...) ale niestety jestem tylko rozpieszczonym europejskim bachorem,he,he,he..
Trzeba pochwalić Peruwiańczyków za ambicję....za chęci, pogratulować ale nic poza tym...
Paragwaj okopywał kości argentyńskich chłopaków...przez całe pierwsze 45 minut...z Peru było podobnie. Każda próba akcji, nawet indywidualnej szarży... - kosa, kosa...i to najczęściej mało wybredna. Jak najdalej od bramki, im bliżej...sędzia nie zauważy ( ostatecznie też człowiek...i też chce spokojnie opuścić stadion,he,he,he...).Po meczu widać było radość Los Incas...i smutek...a raczej strach Argentyńczyków którzy szybko opuszczali mało przyjazne boisko,he,he,he...
Z mojej Argentyny wyróżniłbym , Fernandeza,Rojo, Mascherano i Lavezziego...szkoda że czasami brakuje mu głowy ( chociaż asysta była jego...).
Sabella cały czas ćwiczy bezpieczny wariant...aż do znudzenia ( cała szkoła Estudiantes w pigułce ). Z Paragwajem przeciwko podwójnemu murowi wysłał....aż czterech piłkarzy,he,he,he.... reszta zazwyczaj...zabezpieczała tyły.
To jest taktyka na grubego zwierza w rodzaju Brazylii...czy Niemiec, na mniej wprawnych radosnych hulaków...również ale nie z każdym się uda. Na razie prowadzą w grupie ....ale do naprawdę dobrej gry droga daleka, bardzo daleka...

Reasumując - specyfika, to jest taka latynoska święta wojna, mecze z głębokim kontekstem....i co by nie pisać - najtrudniejsze możliwe eliminacje.
Trzeba z tego wyjść....z życiem,he,he,he,he...






Pozdro - cich cich

madpierrot | 12.09.2012 14:39

Dzięki Cichu, po tej całej przedmeczowej otoczce, zapowiedziach o deptaniu pchły, cegłach w autokarze.. czegoś takiego się właśnie spodziewałem. Mecz z Paragwajem jeszcze obejrzałem, ale dzisiaj się poddałem, z Twojego sprawozdania wynika, że najgorzej na tym nie wyszedłem. Niech się ta Argentyna buduje powoli, byleby do MŚ [;

Pozdrawiam.



goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy