Jop nie obawia się o formę Wisły. Cenny sparing za drużyną
Wisła Kraków w 2026 roku nie błyszczy formą. Wygrała tylko dwa ligowe spotkania, czterokrotnie przy tym dzieląc się punktami ze swoimi rywalami. Choć w dalszym ciągu ma w tabeli dużą przewagę nad resztą stawki, musi wrócić do zwyciężania, aby kwestia awansu do Ekstraklasy nie wymknęła się spod kontroli.
Przerwę reprezentacyjną Wisła wykorzystała, aby rozegrać mecz towarzyski z Podhalem Nowy Targ. W tym sparingu Angela Rodado czy młodzieżowców, którzy wyjechali na zgrupowania reprezentacji. Drugoligowiec nieoczekiwanie okazał się lepszy, ogrywając Białą Gwiazdę 3-1. To tylko mecz towarzyski, ale wynik zaniepokoił kibiców, którzy spodziewali się przełamania i budowania pewności siebie przed spotkaniem w lidze.
Mimo niekorzystnego rezultatu, zadowolony z tego występu był Mariusz Jop. Uważa, że zespół wyglądał dobrze pod względem intensywności oraz płynności gry.
– Możemy być zadowoleni z tego meczu, bo poza wynikiem, jeżeli chodzi o intensywność gry, o płynność, o budowanie od tyłu, o wiele elementów, nad którymi pracowaliśmy, było to na dobrym poziomie. Podhale to był też dobry przeciwnik jeśli chodzi o intensywność z jego strony. Grali dwoma jedenastkami, dlatego byli w stanie utrzymać intensywność przez cały mecz, ale my wykonaliśmy to, co chcieliśmy pod względem motorycznym – wytłumaczył szkoleniowiec Wisły w rozmowie dla „Gazety Krakowskiej”.









