Wisła w Ekstraklasie. I co dalej?
Wisła Kraków po czterech latach wraca do Ekstraklasy. I wciąż jest wokół niej bardzo gorąco. A wszystko za sprawą potencjalnych zmian właścicielskich, do który ma, a raczej (chyba) miało dojść. Bo w tej sprawie nie można wykluczyć, że bardziej właściwe jest używanie czasu przeszłego.
Jak wiadomo, od kilku tygodni napływały z Krakowa nieoficjalne informacje, że Wojciech Kwiecień zrezygnuje jednak z finansowania Wieczystej. To nie musiało, ale jednak w opinii wielu oznaczało chęć wejścia krakowskiego milionera do Wisły. O czym dyskutuje się już od kilku lat.
Doszło do rozmów, ale…
Oficjalnie nikt nie chciał niczego potwierdzać, ale wydawało się, że tym razem było naprawdę blisko połączenia sił przez Królewskiego i Kwietnia. Teraz z całą stanowczością można napisać, że do tych rozmów doszło. Tyle że, jak dziś informował Bartosz Karcz z „Gazety Krakowskiej”, sprawy się mocno skomplikowały i na wejście Kwietnia się jednak nie zanosi.
O co chodzi? Najpierw fakty. Część z nich już się przewijała, a do tego dodamy trochę szczegółów. Otóż, jak można usłyszeć, ze środowiska Wojciecha Kwietnia wyszła propozycja zakupu 25% akcji Wisły za 15 mln złotych.
Kwotę jako pierwszy w przestrzeni publicznej ujawnił Łukasz Gikiewicz. A teraz szczegóły: z naszych informacji wynika, że ta kwota miała być rozłożona na 12 rat i wpłynąć do klubu w ciągu roku. Taki model miał zaproponować potencjalny inwestor.
To nie byłaby fundamentalna zmiana
Wisła zakładała, że środki pochodzące z inwestycji zostaną w pełni dedykowane obszarowi transferów i wzmocnień sportowych, bez możliwości przeznaczania ich na inne segmenty działalności klubu. Choć nawet w tym obszarze kwota ta nie stanowi środków, które fundamentalnie zmieniłyby sytuację finansową klubu. Zresztą, w trakcie rozmów oferta miała kilka razy ulegać zmianie.
Istotną kwestią i dużym znakiem zapytania było ryzyko wynikające z rozproszenia odpowiedzialności i procesu decyzyjnego. W klubie istnieje przekonanie, że bez jednej osoby biorącej pełną odpowiedzialność za całość projektu — tak jak miało to miejsce po spadku — bardzo szybko mogłoby dojść do konfliktów kompetencyjnych i utraty spójności zarządzania.
Decyzje specjalistów, nie właścicielski nos
Po awansie i wdrożeniu wielu swoich pomysłów Wisła chce podążać drogą długofalowego rozwoju. Oczywiste jest również, że Jarosław Królewski po siedmiu latach oraz po znaczących inwestycjach nie zamierza oddać kontroli nad Wisłą w zamian za deklarację wpłaty 15 mln złotych rozłożoną na rok.
Królewski chce budować model, w którym decyzje podejmują osoby odpowiedzialne za konkretne obszary działalności, a nie właściciele, czy prezesi działający intuicyjnie. Nie chce zarządzania, w której kluczowe decyzje podejmowane są „na wyczucie” przez właścicieli.
Bomba (od) Bartosza Karcza
To sprawia, że szanse na porozumienie z Kwietniem mocno zmalały. Nie do zera, ale jak zaznaczał Bartosz Karcz, w tym momencie nie są duże. Natomiast… wcale nie oznacza to, że przyszłość Wieczystej jest już jasna. Bo zdaniem świetnie poinformowanego dziennikarza „GK”, i to jest prawdziwa informacyjna bomba, o względy Kwietnia zabiegają też… dwa inne kluby z południa Polski! A to oznacza, że w tej sprawie będzie jeszcze ciekawie!








