Wisła nie stawiła się na meczu ze Śląskiem we Wrocławiu
Spotkanie Śląska Wrocław z Wisłą Kraków miało być jednym z najciekawszych wydarzeń kolejki Betclic 1 Ligi. Ostatecznie mecz nie doszedł do skutku po decyzji krakowskiego klubu o pozostaniu w Krakowie w ramach protestu. Piłkarze gospodarzy pojawili się jednak na murawie wraz z sędziami o planowanej godzinie rozpoczęcia spotkania.
Zgodnie z regulaminem zawodnicy i arbitrzy odczekali wymagany czas zanim arbiter zakończył procedurę związaną z brakiem jednej z drużyn. Na trybunach znajdowało się kilka tysięcy kibiców, którzy liczyli na rozegranie spotkania. Teraz sprawa trafi do organów PZPN, które będą analizować konsekwencje całej sytuacji.
Do wydarzeń odniósł się kapitan Śląska Wrocław Piotr Samiec-Talar. – Ciężko coś mądrego powiedzieć. Miało być święto piłki nożnej a wyszło jak wyszło. Nie wiem co tutaj mogę dodać. Dla mnie to niespotykana sytuacja i mam nadzieję że więcej się już nie powtórzy. Przygotowaliśmy się do tego meczu jak do innych. Przeszliśmy cały mikrocykl. Dzień meczowy był taki sam, jak każdy inny, bo nikt nie miał pewności czy Wisła przyjedzie czy nie – powiedział Samiec-Talar w rozmowie z TVP Sport.
Piłkarz przyznał również że zawodnicy nie byli całkowicie odcięci od informacji pojawiających się wokół spotkania. – W obecnych czasach ciężko się od tego odciąć. Czytało się to co się działo i te informacje docierały – dodał kapitan wrocławskiego zespołu.
Na pytanie o możliwe rozegranie spotkania w innym terminie zawodnik nie chciał spekulować. – Mogę wypowiadać się tylko na aspekty sportowe. Nie ingeruje w inne decyzje – podkreślił Samiec-Talar.
Zobacz również: Wisła Kraków wyrzucona do 2 Ligi? „Rywale dostali historyczną szansę”









