Rollercoaster emocji w meczu GKS Tychy – ŁKS i wyborny finisz [WIDEO]

GKS Tychy i ŁKS stworzyli widowisko pełne zwrotów akcji i bramek w kluczowych momentach. Decydujący cios padł w 86. minucie, gdy gospodarze strzelili decydującego gola (3:2).

Rene Poms
Obserwuj nas w
fot. PressFocus Na zdjęciu: Rene Poms

Ciosy wymieniane bez litości w spotkaniu GKS – ŁKS

GKS Tychy przystępował do swojej sobotniej potyczki, chcąc przedłużyć swoje nadzieje na utrzymanie na zapleczu PKO BP Ekstraklasy. Chociaż w powszechnej opinii byłoby to traktowane w kategorii cudu, to śląska ekipa cały czas przekonuje, że ma przed sobą kolejne finały i nie ma zamiaru składać broni. Tyszanie przed startem rywalizacji mieli na swoim koncie 18 oczek, tracąc 11 punktów do bezpiecznej Stali Mielec.

ŁKS natomiast dzięki passie sześciu meczów bez porażki włączył się do gry o miejsce w barażach o awans do elity. Co prawda przed startem swojego spotkania ekipa Grzegorza Szoki była poza upragnioną strefą, niemniej – w przeciwieństwie do swoich rywali – Łodzianie mają rozegrany jeden mecz mniej. Zatem sobotnie starcie zapowiadało się pasjonująco.

Na pierwszego gola kibice zgromadzeni na stadionie w Tychach nie musieli długo czekać. Już w 12. minucie bramkę zdobył Julian Keiblinger, który wykończył koronkowo rozegraną kontrę swojej drużyny, dobijając strzał Bartłomieja Barańskiego. Tym samym austriacki pomocnik strzelił swojego czwartego gola w tym sezonie, ku zadowoleniu fanów zespołu Rene Pomsa.

Finalnie więcej trafień w pierwszej połowie już nie było. Ogólnie zawodnicy obu ekip po dwóch kwadransach gry znaleźli się w cieniu popisów ultrasów, którzy prezentowali oprawy urozmaicone środkami pirotechnicznymi, co sprawiło, że w sektorach zajmowanych przez najbardziej fanatycznych kibiców obu drużyn zrobiło się niezwykle kolorowo.

Po zmianie stron w pierwszych 15 minutach niewiele działo się ciekawego. W każdym razie nie przeszkodziło to w tym, aby w 57. minucie do wyrównania doprowadził Fabian Piasecki. Doświadczony napastnik zdobył swoją dziewiątą bramkę w tej kampanii, umacniając się na pozycji lidera najskuteczniejszych strzelców w drużynie. Na drugim miejscu plasuje się z pięcioma golami Jesper Loffelsend.

Tymczasem w 69. minucie kolejny raz do głosu doszli gospodarze. Po błędzie defensywy rywali piłka trafiła do Marcina Szpakowskiego. Pomocnik ekipy z Tychów zdecydował się na dokręcane uderzenie, ale była to próba niecelna. Chwilę później natomiast Piasecki skierował piłkę do siatki po mocnym uderzeniu pod poprzeczkę i fani gości eksplodowali z radości.

Dobre nastroje z tytułu korzystnego wyniku w szeregach ŁKS-u nie trwały jednak długo. Już w 75. minucie do wyrównania doprowadził GKS. Podobnie jak w poprzedniej serii gier, tak i tym razem na listę strzelców wpisał się Tymoteusz Ryguła. 17-latek ma zatem już dwa trafienia w tej kampanii w barwach Zielono-czarno-czerwonych. Decydujący cios zadał natomiast w 86. minucie Szpakowski i trzy punkty zostały w Tychach.

GKS Tychy – Łódzki KS 3:2 (1:0)
1:0 Julian Keiblinger 12′
1:1 Fabian Piasecki 57′
1:2 Fabian Piasecki 73′
2:2 Tymoteusz Ryguła 75′
3:2 Marcin Szpakowski 86′

POLECAMY TAKŻE