Gorąco w Manchesterze United
Manchester United po raz kolejny znalazł się w centrum pozasportowych wydarzeń. Po spotkaniu z Leeds United, zakończonym wynikiem 1:1, dziennikarze nie mogli porozmawiać z większością zawodników w strefie mieszanej. Bruno Fernandes wprost przyznał, że nie otrzymał zgody na udzielenie wywiadu. Matheus Cunha również ominął reporterów, tłumacząc, że drużyna dostała polecenie, aby nie rozmawiać z prasą.
Według wiesci „The Sun” ograniczenie kontaktów z mediami nastąpiło po głośnym incydencie z udziałem Lisandro Martineza. Argentyński obrońca miał zostać ukarany grzywną po publicznym starciu z przedstawicielami klubu, w tym dyrektorem sportowym Jasonem Wilcoxem. Do konfrontacji doszło po porażce 0:2 z Atletico Madryt w Lidze Mistrzów. Sprawa dodatkowo podgrzała atmosferę wokół zespołu.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Nie wszyscy piłkarze zostali jednak objęci zakazem. Harry Maguire jako jedyny zawodnik miał zgodę na wypełnienie pomeczowych obowiązków medialnych. Pozostali musieli odmówić rozmów, co tylko zwiększyło zainteresowanie sytuacją wewnątrz klubu. Słowa Bruno Fernandesa sugerują, że decyzja nie wynikała z indywidualnej niechęci zawodników do dziennikarzy, lecz z odgórnego polecenia.
Na boisku również trudno o powody do zadowolenia. Manchester United zajmuje 13. miejsce w Premier League, a po pierwszych siedmiu kolejkach miał na koncie zaledwie jedno zwycięstwo. Bruno Fernandes uzbierał w tym czasie trzy bramki i jedną asystę, ale jego indywidualne liczby nie przekładają się na stabilną formę drużyny. W takiej atmosferze medialna blokada może jedynie podsycić pytania o sytuację w szatni Czerwonych Diabłów.









