Kolejny problem reprezentacji Polski
Jakub Kamiński rozpoczął spotkanie z Bośnią i Hercegowiną w podstawowym składzie, ale jego udział w meczu zakończył się bardzo szybko. Piłkarz Benfiki Lizbona już w 24. minucie musiał opuścić murawę, a jego miejsce zajął Nicola Zalewski. Po spotkaniu okazało się, że problem dotyczy przywodziciela.
Jan Urban nie pozostawił większych nadziei na szybki powrót zawodnika do gry. – No niestety, wydaje mi się, że to oznacza, że go straciliśmy. Jeśli gramy cztery spotkania w tak krótkim czasie, to niektóre kontuzje, niedługie, bo ona nie musi być długa, już po prostu eliminują z kolejnych spotkań – mówił selekcjoner w trakcie konferencji prasowej transmitowanej przez kanał Łączy nas piłka.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Dla reprezentacji Polski oznacza to poważne osłabienie przed kolejnymi spotkaniami. Biało-czerwonych czekają jeszcze starcia ze Szwecją 28 września, Rumunią 2 października oraz rewanż z Bośnią i Hercegowiną 5 października. Nawet krótka przerwa Kamińskiego wystarczy zatem, aby wypadł z całego zgrupowania.
Pod nieobecność skrzydłowego najwięcej wskazuje na Nicolę Zalewskiego jako zawodnika, który przejmie jego miejsce w podstawowej jedenastce. Urban ma również do dyspozycji Marcela Regułę, Mateusza Żukowskiego oraz Przemysława Frankowskiego. Na razie najważniejsze pozostaje jednak to, jak szybko Kamiński będzie mógł wrócić do pełnej sprawności.









